Archiwa tagu: wygrana

Co z tą Szwajcarią? Kierunek 1/8 i dalej!

314bfad8-b663-42db-9fc2-ea71b89e5409

Przed Polską prawdopodobnie najważniejszy mecz na Euro – ze Szwajcarią. Wszystko, co było przedtem, czyli awans z fazy grupowej, było naszym celem minimum. Wszystko, co będzie potem (jeśli będzie) – nazwiemy sukcesem. Jeśli uda nam się wywalczyć awans do półfinału, nie mówiąc już o rundach następnych, będziemy w niebie a świętowania nie będzie końca…

Fazę grupową, mimo kującej w oczy nieskuteczności, zakończyliśmy z robiącym wrażenie bilansem, jako:
- Jedna z czterech ekip na turnieju z 7 punktami na koncie (Niemcy, Chorwacja, Francja)
- Jedna z dwóch drużyn z ‚czystym kontem’ (Niemcy).
Czego chcieć więcej, można by powiedzieć ale w tym momencie tego nie róbmy. Wszyscy doskonale wiedzą, czego pragniemy i jeśli wierzyć słowom Adama Nawałki, a on przecież dotychczas nas nie zawiódł i nie oszukał, w kolejnym spotkaniu do świetnej gry defensywnej, którą Polacy zachwycali m.in w meczu z Niemcami, dołożymy jeszcze cegiełkę w ataku. Jeśli do siatki znowu zaczną trafiać Milik i przede wszystkim Lewandowski – jesteśmy w domu! A chyba właśnie nadszedł odpowiedni moment by obu panom przypomniało się dlaczego to oni, występują na samym czubie układanki naszego selekcjonera…

Po tym co pokazała nasza drużyna w poprzednich spotkaniach, chyba nie musimy aż w takiej panice podchodzić do naszego kolejnego rywala. Szwajcaria wcale nie należy do piłkarskich potęg a jeśli bliżej przyjrzymy się sytuacji w ich grupie, dojrzymy, iż ten ich awans z drugiego miejsca oraz mała strata do Francji były bardziej wypadkową słabości grupy i rywali, aniżeli ich jakości. Gospodarze podczas Euro nie zachwycają, dwa razy, z dużo słabszymi rywalami udało się im wyrwać wygraną na zwykłym farcie. W starciu ze Szwajcarią, także nie zachwycali i musieli zadowolić się jedynie jednym oczkiem. A właśnie ta Szwajcaria ledwo co pokonała Albanię i tylko zremisowała z Rumunią. Być może cała ta trójka momentami zachwycała walecznością ale ile w tym wszystkim było jakości?
Na pewno, w tym kontekście o wiele więcej można by przypisać najsłabszej w grupie C – Ukrainie. Oni, szczególnie w meczu z nami i Niemcami pokazywali, że potrafią wiele, po prostu mieli pecha i sytuacja, w jakiej obecnie się znajduje drużyna, mocno przyhamowała ich zapędy. Irlandia Północna ma także w rękach nogach o wiele większego asa, niż te którymi dysponowały dwie ostatnie ekipy w grupie A. Warto zastanowić się, czy jeśli nam i Niemcom udało się pokonać Irlandczyków z Północy tylko jednokrotnie, czy taka Szwajcaria w ogóle by tego dokonała? Na dzień dzisiejszy, bez względu na wszystko to Polska pokazała się z lepszej strony. Nawałka idealnie dopasowuje taktykę pod kolejnych rywali i bez wątpienia, tak samo będzie podczas sobotniego spotkania. Jeśli naszym Orłom uda się wejść na poziom gry w destrukcji, jaki zaprezentowali w spotkaniu z Mistrzami Świata, Szwajcarzy nie będą mieli z nami szans. O atak nie musimy się martwić, bo czy obrońcy naszych rywali mogą się równać z reprezentantami Niemiec? Nie bójmy się założyć sobie planu, jakim będzie awans do kolejnej rundy. To już nie jest pompowanie balonika ale rzeczywistość, w której jesteśmy jednym z lepszych zespołów na tym turnieju.
Mamy naprawdę mocny skład. Za chwilę Canal+ nie będzie nadążał z pokazywaniem spotkań w Champions League bo w większości czołowych klubów świata występować będą nasi reprezentanci. Z tej mąki może wyrosnąć naprawdę okazały chleb więc dlaczego w końcu nie mamy w coś uwierzyć? Stać nas na pokonanie Szwajcarów? Stać! A potem? Chorwacja, Portugalia, Walia, Belgia… Los dał nam szansę. A wszystkim, którzy zacierają ręce nad pojedynkami ekip z drugiej części drabinki, gdzie rywalizować będą Francuzi, Anglicy, Włosi, Niemcy i Hiszpanie chyba należy przypomnieć, że żaden z zespołów swoją grą nie zaprezentował jakości, dającej powody do typowania ich na największych faworytów. Za to Chorwacja, Walia czy Polska… Chyba ciekawiej i skuteczniej jest właśnie u nas. Czy ktoś z ‚polskiej’ części drabinki sięgnie po tytuł? Miejmy nadzieję, do póki piłka…

Mamy to! Irlandia Północna pokonana! Czas na spostrzeżenia…

CkxPoFFXIAQXHFo

Polska pokonała w swoim pierwszym meczu na Euro Irlandię Północną. Co prawda, tylko 1-0 ale… Każdy kto obserwował przebieg tego spotkania, taktykę naszych rywali oraz wyniki dotychczasowych spotkań na tym turnieju – powinien się cieszyć! Zadanie wykonane na piątkę! Cóż można rzec więcej?

#1 Kolejny raz trzeba to powtórzyć: Nawałka to właściwy człowiek, na właściwym miejscu. Rozpracował Irlandię, co przecież może się nie udać ani Niemcom, ani Ukrainie… Jak na razie to my mamy trzy punkty i fotel lidera grupy C. Ufajmy selekcjonerowi w to, że rozpracuje kolejnych naszych rywali i już w następnym spotkaniu będziemy świętować upragniony awans.

#2 Krychowiak – to jest nasz największy skarb w drużynie. Nic dodać, nic ująć. Niech już idzie do tej Barcelony albo innego wielkiego klubu żeby rządzić w Champions League.

#3 Kapustka – nie zapeszając, chyba największy wygrany Euro. Dzięki jego dyspozycji w meczu z Irlandią, zapewne jutro niezwykle pracowity dzień czeka wielu managerów europejskich potęg oraz… sekretarkę Cracovii ;-). Za to Nawałka będzie miał spory problem na głowie. Bo jak tu upchnąć w jedenastce zarówno Kapiego, jak i Grosika oraz Błaszczykowskiego? Kuba albo Grosik zamiast Jędzy?

#4 No właśnie… „Co z tą Legią?”, można by zapytać, patrząc na grę Jędrzejczyka, Pazdana i Jodłowca. Jeśli po wygranym meczu mielibyśmy wskazać najsłabsze ogniwa to trzeba byłoby ich szukać właśnie wśród piłkarzy Mistrza Polski. Jędza kompletnie nie radził sobie z wrzutkami w pole karne, przez co straciliśmy mnóstwo szans oddanie strzałów. Jodłowiec co prawda zagrał krótko ale od momentu, w którym zmienił Krzysztofa Mączyńskiego, Polska straciła wszystkie swoje walory a przede wszystkim – spokój. W grę naszej Reprezentacji wkradło się zbyt dużo nerwowości, co mogło kosztować nas utratę bramki a kibiców zapewne dużo zdrowia. Najwięcej zastrzeżeń można mieć jednak do Pazdana, który od wyjścia na murawę, aż do ostatniego gwizdka wyglądał na mocno niespokojnego i wystraszonego. Jeśli tak zadziałała na niego słaba Irlandia, to co będzie kiedy przyjdzie mu zagrać z Ukrainą czy Niemcami? Czy Salamon albo Cionek nie dawałby nam większej pewności? Gdyby nie świetna gra Kapustki i Mączyńskiego, odpowiedzialność za rozkojarzenie ww graczy zrzucilibyśmy przynajmniej na poziom Ekstraklasy…

#5 Mamy prawo oczekiwać od tych chłopaków sukcesu. Chyba nigdy nie mieliśmy Reprezentacji, w której panowałaby tak dobra atmosfera i wiara, przy jednoczesnym wysokim poziomie zawodników. Konkret!

#6 Robert Lewandowski nawet jeśli nie trafia do siatki potrafi zrobić sto innych rzeczy, którymi udowadnia jak ważną postacią jest dla tej drużyny. I to właśnie jest kapitan polskiej reprezentacji. Dziękujemy!

#7 Milik – gdyby nie ta bramka zostałby zakwalifikowany do grupy, która w meczu zawodziła ale… napastników rozlicza się z goli a w takiej sytuacji: Arek Milik został bohaterem.

#8 Na duże słowa i brawa po spotkaniu zasłużyli też Kuba Błaszczykowski, Łukasz Piszczek i Krzysztof Mączyński – bez nich nie byłoby tego sukcesu. Ciężko ocenić Szczęsnego czy Glika na tle Irlandii Północnej, która za dużo w ofensywie nie pokazała.

#9 Z Niemcami zagramy już na większym luzie i z większą dawką pewności siebie. Co więcej, ze wszystkich drużyn na turnieju to chyba właśnie Niemcy boją się nas najbardziej i właśnie tutaj powinniśmy szukać swojej szansy.

#10 Niezadowolonym z wyniku kibicom należy przypomnieć, iż sędzia kalosz nas oszukał! Nie podyktował karnego, nie upominał Irlandczyków żółtymi kartkami, o które tak przecież upominał się Tomasz Hajto, za to upomniał takową Bartosza Kapustkę podczas jego czystej interwencji. Jak żyć?
Świętujmy sukces!

Finlandia na odwagę i jedzie się do Francji!

11.10.2015 POLSKA - IRLANDIA ELIMINACJE MISTRZOSTW EUROPY UEFA EURO 2016 PILKA NOZNA

5-0 z Finlandią! Wow! Wynik, mimo fatalnej postawy rywala i tak zasługuje na uznanie. Tym bardziej jeśli spojrzymy na wyjściową jedenastkę Polaków, w której, w przeciwieństwie do meczu z Serbią, aż roiło się od wielkich znaków zapytania. W ogóle, już teraz śmiało chyba możemy przyznać, iż starcie z Finami było dla kilku naszych zawodników ‚ostatnią szansą na Euro’, której przynajmniej w większości nie zmarnowali.
Sam mecz z przeciętnymi dziś Skandynawami o przygotowaniu naszego zespołu do Mistrzostw Europy nie powiedział nam nic, bo powiedzieć nam nie mógł. Finlandia to zupełnie inna półka niż wszyscy uczestnicy turnieju we Francji, dlatego nawet po najlepszej grze polskiej drużyny, nie będziemy w stanie do końca ocenić ich możliwości. W tym miejscu, warto więc chyba zastanowić się nad słusznością wyboru naszych sparingpartnerów w przygotowaniach do Euro, gdyż żaden z zespołów, z którym mierzyliśmy się do tej pory, albo z którym przyjdzie nam stoczyć boje na chwilę przed wyjazdem do Francji, nie zakwalifikował się do tej imprezy. Co gorsze, poza Holandią, której jakości odmówić nie możemy, żaden z naszych rywali, ani Serbia, ani Litwa a już na pewno nie Finlandia, nie będzie dostatecznie dobrym by przetestować na nim rozwiązania, które później mogłyby zaowocować z dużo silniejszymi Niemcami, Ukraińcami czy nawet Irlandią Północną. Czy nie lepiej więc byłoby spotkać się z którymkolwiek uczestnikiem francuskiego turnieju? No cóż, na dywagacje już za późno a jak na razie, Adam Nawałka nie dał nam żadnych powodów do zmartwień czy nieufności.

Musimy wierzyć w słuszność jego decyzji i końcowego wyboru kadry na ME. Tym razem (prawdopodobnie) nie grozi nam sytuacja, do jakiej doprowadził niegdyś Paweł Janas i braku powołania dla np. Roberta Lewandowskiego raczej się nie doczekamy ;-).
No właśnie, spotkania z Serbami i Finami, choć nam kibicom i dziennikarzom niewiele dały w kontekście oceny jakości drużyny, to już samemu selekcjonerowi rozjaśniły sytuację kadrową. Jury w składzie: Agustin Egurrola, Michał Piróg i Adam Nawałka, właśnie zaczęło rozdawać bilety do Francji i chyba możemy uznać, że trzon, szkielet, korpus drużyny już się ukształtował a kolejne miesiące, aż do ostatecznej, oficjalnej decyzji selekcjonera będą zażartą walką o być może ostatnie dwa-trzy miejsca w samolocie, a oczy obserwatorów w tym czasie zwrócone będą na naszą Ekstraklasę.

Biletów na Euro jest tylko dwadzieścia trzy, a biorąc pod uwagę, że do Francji zabrać trzeba trójkę goalkeeperów, to liczba szczęśliwców zmaleje nam do dwudziestu.
Pewniakami do wyjazdu są na pewno Fabiański, Szczęsny i Boruc wśród bramkarzy, Lewandowski i Milik jako napastnicy, Błaszczykowski, Grosicki, Krychowiak wśród pomocników i Glik oraz Piszczek jako obrońcy. Tym panom, Euro może przejść koło nosa tylko z jednej przyczyny, o której lepiej na wszelki wypadek teraz nie wspominać, żeby czasem nie wykrakać.
Wszyscy inni zawodnicy, w niektórych przypadkach bardziej pewni, inni nieco mniej, muszą jeszcze walczyć o utrzymanie formy. Nikt przecież nie dostanie biletu za darmo albo za zasługi. I o ile w przypadku ww graczy, ciężko przypuszczać by którykolwiek z nich nagle zaczął bumelować, o tyle kariery całej reszty w każdej chwili mogą zaliczyć wpadkę, która skreśliłaby ich z listy powołanych.
Na dzień dzisiejszy, do Francji jadą więc też: Wszołek, Zieliński, Salamon, Pazdan, Rybus, Jodłowiec i Wawrzyniak. 17 wybrańców a wolnych miejsc jeszcze tylko sześć. Kto o nie zawalczy?
W obwodzie pozostają jeszcze: Teodorczyk, Jędrzejczyk, Kapustka, Starzyński, Lewczuk, Borysiuk, Mączyński, Mila, Peszko, Sobiech, Stępiński, Szukała i Olkowski, a pamiętać trzeba, że ktoś taki jak Adam Nawałka, w każdej chwili może sięgnąć po zawodnika, który nagle, swoją świetną grą, złapie go za serce.
Jeszcze nikt nie powiedział ostatniego słowa i bez wątpienia, możemy liczyć na ciekawą rywalizacje aż do ostatniego okresu przygotowawczego, podczas którego dwudziestu trzech zawodników otrzyma wiadomość, na którą każdy profesjonalny piłkarz czeka odkąd pierwszy raz kopnie futbolówkę. Tak więc, w bloki startowe, Finlandia na odwagę i jedziemy podbić Francję!