Archiwa tagu: Sikora

Piękny a zaniedbywany… Biathlon.

Właśnie zakończyły się mistrzostwa świata w Biathlonie w Novem Miescie, mistrzostwa, które dla Polaków okazały się pełne niesamowitych emocji i cudownych chwil. Chwile te niejednokrotnie wywoływały łzy wzruszenia u kibiców tej niezwykle interesującej dyscypliny sportowej. To właśnie Biathlon, ze wszystkich zimowych sportów, jest tym gwarantującym największe emocje. Ani przecież w biegach narciarskich czy skokach nie ma mowy o tak dużej konkurencji, o nieprzewidywalnych sytuacjach i rozstrzygnięciach, które przyprawiają o szybsze bicie serca. W Polsce do tej pory to właśnie skoki i biegi były tymi, które kandydowały (bądź kandydują w dalszym ciągu) do miana jednych ze sportów narodowych. W przypadku tych pierwszych, wiadomo, wszystko tak naprawdę zaczęło się od sukcesów Adama Małysza. Najpierw pokochano jego skromną osobę i jego sukcesy, automatycznie, zaraz za tym przyszła i miłość do samej dyscypliny i trwa, mimo braku Adama, nadal. Pustkę po naszym Orle z Wisły wypełniają jego młodzi zdolni następcy, którzy w czasach, kiedy stara gwardia w osobach samego Małysza czy powoli zapominanych już Hannawalda, Funakiego, Goldbergera, Widholzla, Jussilainena, Ahonena, Harady czy Ljokelsoya, małe mieliby szanse na dobre rezultaty. Dziś łatwiej jest rywalizować kiedy w pomocy ma się nowe technologie, nowoczesne kombinezony, wiązania, pomiary wiatru czy możliwość manewrowania belką. Biegi narciarskie zawładnęły sercami Polaków poprzez osobę Justyny Kowalczyk a raczej jej fenomenalne sukcesy sportowe. Chociaż to bardzo sympatyczna dziewczyna, nie można udawać, że gdyby plasowała się w granicach trzeciej dziesiątki, przyciągałaby kibiców w takim samym stopniu. Jest jeszcze trzeci, z tych „narciarskich” sportów czyli Biathlon. W Polsce ciągle traktowany jak piąte koło u wozu. Mimo sukcesów jakie na trasach zdobywał Tomasz Sikora, nigdy nie zyskała zbytniej popularności, w dużej mierze „dzięki” mediom, które nie zrobiły tej dyscyplinie takiej reklamy, jaką otrzymywały te dwie ww, nie transmitowały zawodów w telewizji publicznej i nawet w wiadomościach rzadko można było cokolwiek usłyszeć o rozegranych zawodach. Ważną rolę odegrały też polskie władze, które nie łożyły zbyt wielkich pieniędzy na ten sport. Dziś, sytuacja z mediami wygląda już zgoła odmiennie a wszystko za sprawą tego sezonu, którego zwieńczeniem były zakończone dopiero co mistrzostwa (chociaż sprawa finansowa obrała kierunek odwrotny). Ciężko zrozumieć dlaczego Biathlon w naszym kraju nie zrzeszał nigdy wielu sympatyków, przecież w Niemczech jest on uważany za ich sport narodowy, bardzo duże znaczenie ma także w Norwegii, Francji czy Rosji. Każdego sezonu w tych krajach przybywa talentów, którzy szybko sięgają po medale na najważniejszych imprezach. Właśnie z tego powodu możemy być dumni. W klasyfikacji medalowej zajęliśmy ex aequo z Niemcami i Rosjanami miejsce 5. Trzeba dodać, że na tę zdobycz, w naszym przypadku, składały się tylko występy kobiet, u rywali medalowe szanse miały zarówno panie jak i panowie oraz wszystkie trzy sztafety.

Mimo dobrych wyników naszych biathlonistek w Pucharze Świata, medal dla którejś z nich, chociaż prawdopodobny, pozostawał w sferze marzeń. Marzenia mają jednak to do siebie, że często się spełniają. Już podczas pierwszej konkurencji nasze dziewczyny blisko były medalu, udało się jednak dopiero/już (wedle gustu) za drugim podejściem. Srebro Krystyny Pałki było wspaniałym prezentem dla wszystkich sympatyków Biathlonu. Chociaż wszyscy oczekiwali walki o medal w sztafecie, nie udało się naszym paniom zakończyć tej konkurencji w pierwszej szóstce, szybko więc stan zachwytu zaczął ustępować rozczarowaniu. Dziś natomiast, z powrotem do nieba wprowadziła wszystkich Monika Hojnisz. Najmłodsza i najmniej doświadczona sprawiła mega sensację zdobywając brązowy medal w biegu ze startu wspólnego. Zaskoczona takim obrotem spraw była sama Hojnisz, która lokowała się przed startem pod koniec stawki. To wielki sukces zawodniczek, trenerów i całego polskiego sportu. To dwa medale więcej, na tej jakże ubogiej, w porównaniu do innych krajów, tabeli zliczającej wszystkie zdobyte krążki.

Dziewczyny pokazały niezwykły charakter i wolę walki, pokazały, że są w stanie włączyć się do walki o złote medale na Olimpiadzie w Soczi. Są w stanie rywalizować o podium na każdym dystansie i mogą sprawić nam jeszcze wiele radości. Pewne jest to, że po tak udanych mistrzostwach, nie spoczną na laurach, będą ambitnie walczyć. W przeciwieństwie do innych sportowców, one muszą walczyć nie tylko o pełnię szczęścia ale i pełny portfel. Szkoda tylko, że PZPN nie zdecydował się na mały eksperyment, który dla naszego kraju mógłby mieć bardzo miły skutek. Przy takiej formie biegowej jaką prezentują nasze dziewczyny można by dołączyć dwie z nich do sztafety podczas rozpoczynających się za kilka dni mistrzostw w Narciarstwie Klasycznym. Każdy kibic doskonale poznał już chyba scenariusz do tej pory rozegranych konkurencji sztafetowych w biegach. Na pierwszej zmianie Justyna Kowalczyk potrafiła wyprowadzić naszą drużynę na pierwsze miejsce z ogromną przewagą, którą później, niestety, w całości marnowały jej słabsze koleżanki. Jeśli na dwóch zmianach, w stylu dowolnym, wystąpiłyby nasze biathlonistki, w obliczu kryzysu u kilku ekip, nawet medal brązowy byłby w naszym zasięgu…Szkoda, że o tym nie pomyślano.

Dla wszystkich kibiców Biathlonu Mistrzostwa Świata w Novem Miescie są jednym z najwspanialszych okresów w ich długiej „karierze” jako fana. Niestety, są i tacy, którzy nie mięli okazji pokochać tej dyscypliny i dopiero dziś odkrywają jej piękno. Sami nie wiedzą ile stracili. Setki godzin spotkań z Panami Jarońskim i Wyrzykowskim warte jest bowiem więcej niż którakolwiek inna relacja sportowa. A jeśli dodatkowo okraszona sukcesami naszych sportowców to są to chwile warte przeżycia. „Rach, ciach, ciach!”.