Archiwa tagu: Kosecki

Kosecki odgrywa swój autorski dramat…

Dziś już śmiało można wskazać największy błąd , jaki za swojej kadencji na stołku prezesa PZPN popełnił Zbigniew Boniek. Jest nim oczywiście, zatrudnienie na stanowisku wiceprezesa Związku Romana Koseckiego. Chyba nawet sam „Zibi” nie przypuszczał, że tak szybko przyjdzie mu pożałować swojej decyzji.
To właśnie Kosecki, wedle opinii publicznej, był największym rywalem Bońka w walce o prezesurę, jednak rzeczywistość okazała się dla niego brutalna. Wybory przegrał z kretesem. „Kosy” nie byłoby więc dziś w Związku, gdyby nie…Boniek. To właśnie on wyciągnął rękę do swojego kontrkandydata i dał posadę. Czy zrobił to z litości, czy może rzeczywiście imponowały mu pomysły Koseckiego? Dziś, to już nieważne.
Ewidentnie widać, że drogi obu panów rozeszły się a ich relacje mocno się ochłodziły.
Fakty są takie, że RK na oczach wszystkich zaczyna kąsać rękę, która go karmi. Wszystko, co robi i o czym mówi, jasno daje do zrozumienia, że nie ugnie się przed niczym by osiągnąć swój cel. A wygląda na to, że jest nim udowodnienie wszystkim, że to on a nie Boniek, powinien rządzić polską piłką.
O ich konflikcie zrobiło się głośno, kiedy Kosecki po raz pierwszy publicznie sprzeciwił się Bońkowi na posiedzeniu PZPN-u. „Zibi” słusznie skrytykował wtedy swojego podwładnego za ‘wywlekanie brudów’ na światło dzienne. W odwecie, „Kosa” rozpoczął medialną nagonkę na Prezesa. Nagle zaczęło mu przeszkadzać, że Boniek swoją twarzą firmuje jednego z Bukmacherów, choć wcześniej, kiedy ten temat nie schodził z pierwszych stron gazet, Kosecki milczał. Na łamach prasy wylewa żale, wbijając kolejne szpilki w Bońka, kreując jego postać niemal na demonicznego dyktatora.
Mogłoby się wydawać, że, tylko naprawdę odważny człowiek wdaje się w otwartą wojnę z kimś takim jak ZB, choć w jego przypadku, to chyba zwykła bezmyślność, wszak w ostatnim czasie nie raz już się nią wykazał.
Najbardziej jednak w zachowaniu Koseckiego razi jego brak wdzięczności i lojalności wobec osoby, dzięki której dziś w ogóle ma możliwość decydowania o losach polskiego futbolu. Sam jakby o tym zapomniał, w wywiadach daje bowiem do zrozumienia, że posadę w PZPN zyskał dzięki głosowaniu jego członków a przecież każdy wie, jak było naprawdę.
„Kosa” nie przypuszczał chyba, że w niedługim czasie, on sam wskoczy pod nastawiony przez siebie topór a tak właśnie się stało. Odwrócili się od niego już kibice, nie wiadomo jednak, jak długo zachowanie swojego podwładnego, tolerować będzie sam Boniek…