Archiwa tagu: Euro

Od ogórka do potęgi? W trzy lata do sukcesu polskiej piłki!

z20967277Q,Radosc-polskiej-druzyny-po-golu-strzelonym-Rumunii

Trzy lata – czy to krótko czy długo? Oczywiście, wszystko, jak zwykle zresztą, zależy od naszych oczekiwań i podejścia do sprawy. W sytuacjach czysto życiowych trzyletni okres to szmat czasu, podczas którego wszystko potrafi diametralnie się zmienić. W sporcie wcale nie jest inaczej. A wręcz przeciwnie. Czas jest bardzo ważnym czynnikiem w życiu każdego sportowca. W dużej mierze to właśnie on decyduje o sukcesach i porażkach. Nierzadko jest tym jedynym faktorem, który dzieli i rozdaje, a co za tym idzie potrafi napełnić nadzieją lub bez skrupułów z niej obedrzeć.
Jak się okazało, dla nas Polaków, czas ten, wbrew pozorom, okazał się bardzo krótki i łaskawy. Trzy ostatnie lata, jeśli można tak powiedzieć, przeleciały jak z bicza strzelił, dostarczając nam mnóstwa wspaniałych emocji i dając nadzieję na więcej…

Chyba wszyscy doskonale pamiętają lata łez i upokorzeń, których przez wiele ostatnich lat przysparzali nam nasi piłkarze. Zarówno Reprezentacja Polski jak i kluby nie rozpieszczały nas poziomem swojej gry, o sukcesach nie wspominając. W czasach kiedy kibice z różnych zakątków świata, szczególnie ci ze Starego Kontynentu, mogli zachwycać się sukcesami swoich drużyn czy to na arenie międzynarodowej, czy w europejskich pucharach, u nas wciąż przypominano o pojedynczych, wątpliwej konkurencyjności z dokonaniami rywali, wyczynami Polaków. Tak, chodzi o ten Widzew w LM, Wisłę z Schalke i Parmą czy Lecha z Manchesterem City albo Polskę pod batutą Benhakkera. Na prawdę, nie ma (i nie było) się czym chwalić. Ale wiadomo, przez te wszystkie lata upokorzeń, jakoś trzeba było sobie osłodzić życie.
Poza wspominaniem ciągle ‚legendarnych’ już pojedynków, kibicom pozostało marzyć o lepszym jutrze. Przecież jesteśmy narodem walczącym i niezwyciężonym. Tak łatwo się nie poddajemy a na pewno nie robią tego kibice. Oni nie. Nawet kiedy na murawie zawodzili piłkarze, fani wciąż wierzyli w swoich idoli. Było warto! Chyba nadszedł właśnie ten moment by uznać, iż (fanfary!) polska piłka wkroczyła na dużo, dużo wyższy poziom. Przestaliśmy być ogórkami! Futbol w Polsce się reaktywował! W trzy lata – bo mniej więcej tyle, odkąd trenerem kadry został Adam Nawałka, zajęło naszej Reprezentacji przeobrażenie się z drużyny piłkarsko upośledzonej i bitej przez każdego w prawdziwy dream team, którego boją się najlepsze reprezentacje świata.
Tak jest. Bez zbędnych ceregieli trzeba otwarcie powiedzieć, że stoimy dziś w miejscu, o którym jeszcze trzy lata temu mogliśmy jedynie pomarzyć a na stojących w nim piłkarzy, patrzeć z zazdrością. Dziś, kiedy takie reprezentacje jak Argentyna, Holandia czy Czechy przechodzą kryzys, Polacy grają jak z nut. W oficjalnych pojedynkach o punkty od wielu spotkań nie potrafią znaleźć pogromcy, mimo, że na swojej drodze stawali na przeciwko Mistrzów Świata czy późniejszych Mistrzów Europy. Nasi piłkarze coraz częściej decydują o jakości najlepszych klubów Europy, swoją postawą zachwycając ekspertów i zaskarbiając sobie sympatię kibiców. Wśród rywali budzą niesamowity respekt i zazdrość co nie rzadko widać w relacjach boiskowych i w tunelu prowadzącym na murawę. Polska stoi dziś w jednym szeregu obok takich ekip jak Niemcy czy Anglia co najlepiej świadczy o poprawie stanu polskiego futbolu. A nie można nam przecież zapomnieć o ogromnym sukcesie Legii Warszawa, która spełniła marzenia większości kibiców i dokonała, wydawać by się kiedyś mogło, rzeczy niemożliwej – a takim właśnie określa się jej awans do upragnionej Ligi Mistrzów, gdzie zremisowała nawet z Realem Madryt, strzelając mu aż trzy bramki.

To wszystko nie jest przypadkiem. To dorodne owoce pracy.
-Pracy piłkarzy – zapieprzania w klubach by wywalczyć sobie miejsce w składzie, rywalizując z podobnej klasy zawodnikiem zza granicy – kiedyś nie do pomyślenia by Polak takową rywalizację wygrał.
-Pracy trenera, Adama Nawałki – człowieka, który dokonał cudu! Jak on to zrobił?
-Zbigniewa Bońka – Bez wątpienia, gdyby nie było Zibiego na stanowisku prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, nie byłoby tego sukcesu. Być może nie byłoby wtedy też Nawałki i tylu klasowych piłkarzy w tak dobrych klubach.

Trzy główne ogniwa, które w trzy lata diametralnie zmieniły obraz polskiej piłki. Z nędzy do pieniędzy, można by rzec bo historia naszego futbolu przypomina niejako piękną bajkę o kopciuszku…
I co najlepsze, odnosząc się do głośnego filmu kanału Łączy nas Piłka o naszej drużynie narodowej, wygląda na to, że: To dopiero początek!
Nasza drużyna wciąż się rozwija. Wygląda na to, że wciąż ma w sobie ogromne pokłady chęci, ambicji i możliwości. Bez wątpienia, do Mistrzostw Świata w Rosji naszym zawodnikom na pewno nie zabraknie zaangażowania a kto wie, może te trzy lata to nie wszystko, może śpiewane przez kibiców nieco życzeniowo i fantazyjnie jak co roku po nieudanych dla nas turniejach: „Już za cztery lata Polska będzie Mistrzem Świata!”, przeistoczy się w rzeczywistość? Czy po ostatnich dniach, miesiącach, latach ktoś jest w stanie z czystym sumieniem uznać to za marzenia ściętej głowy?

List otwarty do polskich lekkoatletów.

68420d5599de539c123bb484938d73e2

Drodzy lekkoatleci!

Jako wielka fanka polskiego sportu, a co za tym idzie także polskich sportowców, z wielkim żalem, może też bólem serca przyjęłam ostatnie ‚publiczne wystąpienia’ niektórych lekkoatletów. I rzecz jasna, wszyscy doskonale wiemy, iż nie chodzi wcale o piękne sportowe sukcesy na Mistrzostwach Europy, których byliśmy w ostatnich dniach świadkami ale o wylewanie frustracji w mediach i różne słowne utarczki, zaczepki czy wbijanie szpili w reprezentantów innej dyscypliny.
Jako kibic, poczułam się na tyle tym dotknięta, co zobowiązana i przede wszystkim, mająca prawo do skrytykowania Waszego postępowania.
Ale od początku… Na świecie żyję niewiele ponad ćwierć wieku ale z pełną świadomością mogę stwierdzić, że sport wypełniał je przez prawie cały ten okres. Niewiele pamiętam, z młodzieńczych czasów, jeśli trochę pogłówkuję, uda mi się dotrzeć do może dwóch takich momentów, które odznaczyły się w mej pamięci. O ile jeden, był dosyć osobisty – pierwszy dzień w zerówce i chowanie za spódnicą mamy, o tyle drugi – złoty medal Tomasza Sikory z Anterselvy – naznaczył mnie na całe życie. Miałam wtedy niecałe pięć lat i niewiele rozumiałam ale euforia wśród wpatrujących się w ekran telewizora członków mojej rodziny oraz czarne, znikające na nim kropeczki musiały wywrzeć na mnie tak ogromne wrażenie, że na kolejne lata zaowocowało chęcią ponownego wprawienia się w taki stan. Najpiękniejsze uczucie w życiu każdego kibica – radość z sukcesu polskiego sportowca na międzynarodowej arenie. Łzy spływające po policzku, w momencie obserwowania powiewającej Biało-czerwonej flagi w rytm ‚Mazurka Dąbrowskiego’… Znacie to, prawda?

Duma. Cholerna satysfakcja z bycia Polką. Za każdym razem kiedy sportowiec reprezentujący mój kraj sięgał po najwyższe laury. Było tak kiedy o medale czy zwycięstwa w zawodach walczył wspomniany Sikora i było tak kiedy robili to Małysz, Kowalczyk, Guzik, Gwizdoń, Stoch, Korzeniowski, Czapiewski, Adamek, Gołota, Michalczewski, Rogowska, Pyrek, Dołęga, Mauer, Skolimowska, Sycz i Kucharski, Pudzianowski, Nastula, Kubica, Plawgo, Majewski, Włodarczyk, Klepacka, Jędrzejczyk, Kawęcki, Korzeniowski itd. Było tak zawsze. Było tak zimą i latem. Kiedy startowali sztangiści, skoczkowie, wioślarze, floreciści czy pływacy ale także siatkarze, piłkarze i właśnie lekkoatleci. Z dumą dopingowałam także biegaczy w osobach Kszczota i Lewandowskiego, których darzyłam jednocześnie ogromnym szacunkiem. Dziś ten szacunek został lekko nadszarpnięty. Dlaczego?

Jako kibicowi, przykro patrzy się na fakt, iż jeden sportowiec, potrafi drugiemu wbijać szpilę, podczas gdy obaj działają (a przynajmniej powinni) we wspólnym interesie jednego kraju. Z zazdrości? Tak to niestety wygląda.
Nie ma sensu wchodzić na wojenną ścieżkę, zresztą stojąc na przegranej z góry pozycji, z kimś kto dostarcza fanom takiej samej dawki szczęścia. Takie zachowanie chluby sportowcowi nie przynosi, a może jedynie zaszkodzić w odbiorze jego osoby przez opinię publiczną oraz media. Te ostatnie naprawdę potrafią dać człowiekowi się we znaki. Kto mieczem wojuje od miecza ginie, czyż nie?

Zarówno Lewandowski jak i Kszczot oraz prawdopodobnie Fajdek, słownie próbowali uderzyć w polskich piłkarzy. Ludzi, którzy przez ostatni miesiąc dokonali rzeczy niemożliwych, zjednoczyli naród i nie jednokrotnie wywoływali uśmiech na ustach osób, u których rzadko kiedy można go było zobaczyć. To właśnie są te najpiękniejsze momenty, których nie można kupić za żadne pieniądze. Przecież Wam, drodzy lekkoatleci, ta sama sztuka udała się kilka dni później. Czy nie można było tak po prostu pozostać w zwycięskim nastroju i w spokoju przygotowywać się do Igrzysk w RIO?

Potrafię zrozumieć fakt, iż jako przedstawiciele dyscypliny nie tak popularnej jaką cieszyć się może w naszym kraju piłka nożna, czujecie się nieco sfrustrowani ale najgorsze, co w takim momencie mogliście zrobić to medialne ataki na Bogu ducha winnych piłkarzy. Czy tak postępują prawdziwi sportowcy? Chyba nie tędy droga…
Sportowiec, przede wszystkim, powinien postępować fair. Nie można zrzucać odpowiedzialności za małą popularność (według Was) Lekkoatletyki w Polsce na Grosickiego, Błaszczykowskiego czy innych reprezentantów. Tylko dlatego, że przed laty zamiast zdecydować się na treningi biegowe, wybrali futbol. Mogliście przecież iść tą samą drogą…
Umniejszanie im sukcesów a przede wszystkim insynuowanie, jakoby piłka nożna była sportem gorszego sortu, czy też jego odbiorcami byli ludzie mniej inteligentni to już zwykłe, za przeproszeniem, skurwysyństwo i obraza kilkudziesięciu milionów polskich kibiców.

Piłka nożna faktycznie jest jedną z dyscyplin sportowych, choć w dzisiejszych czasach ciężko ją porównywać do reszty. Nie bez kozery mówi się, że z rzeczy mniej ważnych, najważniejszą zdecydowanie jest piłka nożna. To coś więcej niż sport. Nie można z tym dyskutować a jedyne co można zrobić, to po prostu zaakceptować taki stan rzeczy.
Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedy Reprezentacja Polski toczyła zacięte boje z Niemcami czy Portugalią, nasi 800-metrowcy nie tylko ich nie dopingowali ale z przekąsem narzekali na ich popularność i uwielbienie narodu. Tak było? Pozostaje nam współczuć.

Uważacie, że awans na Mistrzostwa Europy we Francji a także późniejszy ćwierćfinał naszych Orłów nie są żadnymi sukcesami? Nawet nie macie pojęcia jak bardzo się mylicie.
Macie w ogóle pojęcie, ile milionów na świecie kopie piłkę? Ciężko oszacować czy w ogóle licznik zatrzyma się na milionach… Wybić się więc ponad te liczby i znaleźć w gronie ośmiu najlepszych drużyn Europy jest niewyobrażalnym, przynajmniej dla lekkoatletów, sukcesem.

W Waszym przypadku, o zwycięstwie decydujecie tylko Wy. Albo musicie dobiec do mety jako pierwsi, albo rzucić najdalej ze wszystkich. Od Was zależy, jaki wynik osiągniecie a także będziecie jedyną osobą, do której będziecie mogli mieć pretensje w przypadku porażki.
Piłkarz, bez względu na to jaki by nie był dobry, jak bardzo by nie chciał walczyć o zwycięstwo, musi jeszcze oczekiwać na takie samo zaangażowanie ze strony kilkunastu innych osób. Jedenastu zawodników, trzech rezerwowych, sztab szkoleniowy oraz sędziowie. Każdy, w dowolnej chwili może coś spieprzyć. A odpowiedzialność i tak spada na piłkarzy, po równo.
Co więcej, warto zaznaczyć, że Mistrzostwa Europy w piłce nożnej są najsilniej obsadzoną imprezą tej dyscypliny i ich wynik niewiele by się zmienił, gdyby do rywalizacjo dołączono zespoły z innych kontynentów. W przypadku lekkoatletów, co zapewne zaobserwujemy podczas zbliżających się Igrzysk, sytuacja wygląda już zgoła odmiennie, prawda? Czy w rywalizacji z Jamajką czy Stanami Zjednoczonymi, Polska wciąż będzie liczyć się w walce o zwycięstwo w końcowej klasyfikacji?

Boli Was, że tak wielu kibiców wybiera futbol? Piłka nożna jest grą zespołową, co za tym idzie, zdecydowanie trudniejszą i bardziej atrakcyjniejszą dla publiczności. Czas jej trwania, przepisowe dziewięćdziesiąt minut daje kibicom dodatkowe pole do popisu i możliwość włączenia się w widowisko sportowe. Dla niektórych, wzięcie udziału w oprawie meczowej, dopingu i w jakiś sposób przypisanie sobie zasług, dołożenia cegiełki w triumf ukochanej drużyny, stało się sposobem na życie. Wyobrażacie sobie rzeszę kibiców prowadzących doping w trakcie kilku minut Waszego startu?
Powiedzcie, ile trwały Mistrzostwa Lekkoatletyczne wszystkich konkurencji? A ile ME piłkarzy? Ile kosztuje bilet na jeden mecz  ile na cały dzień, czy turniej zmagań lekkoatletycznych? Za co woli zapłacić kibic? No właśnie. Nie powinniście się porywać z motyką na słońce. Mistrzom, nie wypada…

Aż dziw bierze, że sportowcy, nie protestują, kiedy Agnieszka Radwańska, także przecież bez najważniejszego triumfu na koncie, zarabia grube miliony, podczas gdy ich portfele są o wiele szczuplejsze. Dziwne, że nie dostaje się Marcinowi Gortatowi czy Robertowi Kubicy, kasującym wielką kasę, a nie notującym spektakularnych sukcesów na swoich kontach. Ich popularność jest równomierna do piłkarzy, a za granicami naszego kraju biją ich nawet na głowę. W tym miejscu warto więc wspomnieć, że cała ta trójka włączyła się w szał, którym przez prawie miesiąc ogarnięty był nasz kraj i również, odziana w biało-czerwone barwy kibicowała piłkarzom w walce o jak najlepszy wynik.
No właśnie.
Jakoś nie słychać było lamentu ze strony siatkarzy, kiedy ci sięgali po złoty medal, nie narzekali szczypiorniści Vive, kiedy echa ich triumfu w Lidze Mistrzów ucichły zaledwie po dwóch dniach, nie narzeka Kamil Stoch, że nie jest wychwalany pod niebiosa jak swego czasu Adam Małysz, mimo dużo cenniejszego osiągnięcia na koncie, jakim bez wątpienia jest złoty medal IO. Nie narzekają żużlowcy czy siatkarze mimo, że ligi polskie tych dyscyplin to światowa czołówka a i na arenie reprezentacyjnej święcą największe sukcesy i nie narzeka grono innych polskich sportowców, których zawodów nawet nie transmituje polska telewizja, a którzy również mają się czym pochwalić.

Wiecie dlaczego w Polsce jedna dyscyplina osiąga większą popularność od drugiej? Dlaczego wspomniane już skoki narciarskie apogeum popularności osiągały za czasów Adama Małysza, a nie kiedy po złoto olimpijskie sięgał Kamil Stoch albo kiedy dorobiliśmy się więcej niż jednego świetnego skoczka? Dlaczego Cała Polska ściskała kciuki za Justynę Kowalczyk, a męskich zawodów telewizja polska nie raczyła nawet pokazać, kiedy o dobry wynik walczył Maciej Staręga? Dlaczego kiedy walczy Mamed Khalidov czy Mariusz Pudzianowski, kibice są w stanie zapłacić ogromne pieniądze by odkodować ich pojedynki, nierzadko przechodząc obok sław z UFC obojętnie? Dlaczego F1 przeżywało w naszym kraju lata świetności, kiedy w środku stawki znajdował się Robert Kubica a nie przed czy po jego obecności w gronie kierowców? Dlaczego gro osób ślęczy przed telewizorami słuchając wspaniałego komentarza Jarońskiego i Wyrzykowskiego i ‚pcha’ do przodu Majkę czy Kwiatkowskiego, wcześniej nie rozumiejąc nawet jak można ekscytować się kolarstwem? Można by zadawać takie pytania w nieskończoność, jednak odpowiedzi na każde z nich sprowadza się do jednego: Sport tworzą ludzie! To dla nich, nie z powodu zasad czy ciekawości danej dyscypliny, ogląda się zawody. To ludzi się wspiera i ludziom się kibicuje. Jeśli ci w zamian odwdzięczą się sukcesami, prawdopodobnie odbije się to na popularności całej dyscypliny.

Wy, jako lekkoatleci, odczuliście chyba tę popularność w kolejnych plebiscytach Przeglądu Sportowego na dziesięciu najlepszych sportowców danego roku. Policzcie ilu z Was, znajduje się w gronie nominowanych, ilu z Was ten plebiscyt udało się zwyciężyć.
Zacznijcie doceniać to co macie i zauważać rzeczy, wydawać by się mogło oczywiste, a których tak naprawdę widzieć nie chcecie. Kibice Was szanują, uwielbiają i są wdzięczni za każdy medal, jaki udało się Wam przywieźć z różnych zawodów. To, że nie piszą o Was media tak często jak o piłkarzach, raczej się nie zmieni ale zamiast narzekać, powinniście to zaakceptować. Prościej byłoby Wam się cieszyć z sukcesów innych sportowców i pokazać kibicom dumną twarz reprezentanta Polski, aniżeli sfrustrowanego małego człowieka z dużymi możliwościami.
Nie narzekajcie na małe (tylko według Was) zainteresowanie Wami i nie porównujcie się do piłkarzy. Z pewnością, nie macie nawet pojęcia z jaką falą krytyki ze strony nas kibiców, muszą sobie oni radzić każdego dnia. Wam się to raczej nie zdarza. Potraktowanie miejsca poza podium jako porażki jest raczej najmniejszym problemem dla sportowca. Tym bardziej, biorąc pod uwagę fakt, że dla wielu prawdziwych fighterów z charakterem, każde inne miejsce niż pierwsze  takową porażką jest. „Nie pozwólcie by ludzie, uznali Was za niegodnych podania ręki”.

Już na sam koniec, warto chyba wspomnieć, że każdy profesjonalny piłkarz/sportowiec posiada menadżera a większość także osoby odpowiedzialne za sprawy wizerunku. Po Waszych wypowiedziach, wnioskuję, że również powinniście takie znajomości zawrzeć. Może wtedy, Lekkoatletyka zaczęłaby zyskiwać na popularności.
Na razie możecie jedynie dziękować, iż na Igrzyskach Olimpijskich w zespołach piłkarskich nie mogą występować pierwsze reprezentacje seniorów, i to Wy możecie wygrywać w wyścigu o miano największych gwiazd całej imprezy. Tak więc:

Powodzenia w RIO!

Co z tą Szwajcarią? Kierunek 1/8 i dalej!

314bfad8-b663-42db-9fc2-ea71b89e5409

Przed Polską prawdopodobnie najważniejszy mecz na Euro – ze Szwajcarią. Wszystko, co było przedtem, czyli awans z fazy grupowej, było naszym celem minimum. Wszystko, co będzie potem (jeśli będzie) – nazwiemy sukcesem. Jeśli uda nam się wywalczyć awans do półfinału, nie mówiąc już o rundach następnych, będziemy w niebie a świętowania nie będzie końca…

Fazę grupową, mimo kującej w oczy nieskuteczności, zakończyliśmy z robiącym wrażenie bilansem, jako:
- Jedna z czterech ekip na turnieju z 7 punktami na koncie (Niemcy, Chorwacja, Francja)
- Jedna z dwóch drużyn z ‚czystym kontem’ (Niemcy).
Czego chcieć więcej, można by powiedzieć ale w tym momencie tego nie róbmy. Wszyscy doskonale wiedzą, czego pragniemy i jeśli wierzyć słowom Adama Nawałki, a on przecież dotychczas nas nie zawiódł i nie oszukał, w kolejnym spotkaniu do świetnej gry defensywnej, którą Polacy zachwycali m.in w meczu z Niemcami, dołożymy jeszcze cegiełkę w ataku. Jeśli do siatki znowu zaczną trafiać Milik i przede wszystkim Lewandowski – jesteśmy w domu! A chyba właśnie nadszedł odpowiedni moment by obu panom przypomniało się dlaczego to oni, występują na samym czubie układanki naszego selekcjonera…

Po tym co pokazała nasza drużyna w poprzednich spotkaniach, chyba nie musimy aż w takiej panice podchodzić do naszego kolejnego rywala. Szwajcaria wcale nie należy do piłkarskich potęg a jeśli bliżej przyjrzymy się sytuacji w ich grupie, dojrzymy, iż ten ich awans z drugiego miejsca oraz mała strata do Francji były bardziej wypadkową słabości grupy i rywali, aniżeli ich jakości. Gospodarze podczas Euro nie zachwycają, dwa razy, z dużo słabszymi rywalami udało się im wyrwać wygraną na zwykłym farcie. W starciu ze Szwajcarią, także nie zachwycali i musieli zadowolić się jedynie jednym oczkiem. A właśnie ta Szwajcaria ledwo co pokonała Albanię i tylko zremisowała z Rumunią. Być może cała ta trójka momentami zachwycała walecznością ale ile w tym wszystkim było jakości?
Na pewno, w tym kontekście o wiele więcej można by przypisać najsłabszej w grupie C – Ukrainie. Oni, szczególnie w meczu z nami i Niemcami pokazywali, że potrafią wiele, po prostu mieli pecha i sytuacja, w jakiej obecnie się znajduje drużyna, mocno przyhamowała ich zapędy. Irlandia Północna ma także w rękach nogach o wiele większego asa, niż te którymi dysponowały dwie ostatnie ekipy w grupie A. Warto zastanowić się, czy jeśli nam i Niemcom udało się pokonać Irlandczyków z Północy tylko jednokrotnie, czy taka Szwajcaria w ogóle by tego dokonała? Na dzień dzisiejszy, bez względu na wszystko to Polska pokazała się z lepszej strony. Nawałka idealnie dopasowuje taktykę pod kolejnych rywali i bez wątpienia, tak samo będzie podczas sobotniego spotkania. Jeśli naszym Orłom uda się wejść na poziom gry w destrukcji, jaki zaprezentowali w spotkaniu z Mistrzami Świata, Szwajcarzy nie będą mieli z nami szans. O atak nie musimy się martwić, bo czy obrońcy naszych rywali mogą się równać z reprezentantami Niemiec? Nie bójmy się założyć sobie planu, jakim będzie awans do kolejnej rundy. To już nie jest pompowanie balonika ale rzeczywistość, w której jesteśmy jednym z lepszych zespołów na tym turnieju.
Mamy naprawdę mocny skład. Za chwilę Canal+ nie będzie nadążał z pokazywaniem spotkań w Champions League bo w większości czołowych klubów świata występować będą nasi reprezentanci. Z tej mąki może wyrosnąć naprawdę okazały chleb więc dlaczego w końcu nie mamy w coś uwierzyć? Stać nas na pokonanie Szwajcarów? Stać! A potem? Chorwacja, Portugalia, Walia, Belgia… Los dał nam szansę. A wszystkim, którzy zacierają ręce nad pojedynkami ekip z drugiej części drabinki, gdzie rywalizować będą Francuzi, Anglicy, Włosi, Niemcy i Hiszpanie chyba należy przypomnieć, że żaden z zespołów swoją grą nie zaprezentował jakości, dającej powody do typowania ich na największych faworytów. Za to Chorwacja, Walia czy Polska… Chyba ciekawiej i skuteczniej jest właśnie u nas. Czy ktoś z ‚polskiej’ części drabinki sięgnie po tytuł? Miejmy nadzieję, do póki piłka…

Z Ukrainą o pełną pulę! Warto grać na Polskę…

bonusy-bukmacherow-nowe

Po dwóch kolejkach turnieju we Francji, nasza reprezentacja pod względem dorobku punktowego ustępuje miejsca jedynie gospodarzom, oraz zawsze wielkim drużynom Włoch i Hiszpanii. Podobnie jak my, cztery oczka na swoim koncie zgromadziły takie zespoły jak Niemcy, Szwajcaria oraz Chorwacja. Towarzystwo iście doborowe, nieprawdaż? Tym bardziej biorąc pod uwagę, iż nasze konto zasililiśmy w spotkaniach z dwoma najsilniejszymi (jak się okazało) rywalami w grupie C… a w ostatnim spotkaniu, o trzy punkty i pierwsze miejsce zagramy ze słabo spisującą i rozbitą od środka Ukrainą. Patrząc na formę oraz przygotowanie mentalne polskiego zespołu – Tego nie da się spieprzyć! Gramy o zwycięstwo, o wysokie zwycięstwo, dające nam pozycję lidera w grupie i… łatwiejszych rywali na drodze do tytułu Mistrza Europy!

Nie bójmy się takich stwierdzeń. Zatrzymaliśmy wielkich Niemców, którzy zupełnie nie radzili sobie z polską defensywą a jeśli udało się tego dokonać z drużyną typowaną jako pewnik do finału, dlaczego miałoby się nie udać z innymi? Na dzień dzisiejszy, prezentujemy naprawdę wysoki poziom a przygotowanie taktyczne Adama Nawałki idealnie wkomponowuje się w styl gry naszych kolejnych rywali. Drzwi do naprawdę dobrego wyniku w tym turnieju stoją przed nami otworem i dotychczas nawet nie zaskrzypiały. Przeciągu nie ma i być może jeszcze długo go nie będzie. Zarówno nasi piłkarze jak i kibice są pewni, że przed lipcem, czyli jeszcze przez dziesięć dni, do Polski wracać nie zamierzają. Miejmy nadzieję, że przygoda Reprezentacji Polski we Francji zakończy się dopiero dziesiątego lipca…

Patrząc na dotychczasowe wydarzenia boiskowe i poziom prezentowany przez uczestników, nikomu nie przyjdzie na myśl, skreślić nas przedwcześnie z listy zespołów aspirujących do końcowego triumfu. Przecież nikt nikomu nie odda punktów za darmo. Aż dziw bierze, że wszyscy tak łatwo typują Niemców do łatwej wygranej w starciu z Irlandią Północną. Przecież im, podobnie jak nam, może być ciężko przebić się przez mur zbudowany przez tak liczna grupę defensorów trzeciej obecnie drużyny grupy C. Milikowi raz się udało ale nie jest powiedziane, że uda się to Mullerowi. A nawet jeśli, nikt nie powinien liczyć na wysoką wygraną. Waleczni Irlandczycy postawią wszystko na jedną kartę. Napędzeni zwycięstwem z Ukrainą, mogą postawić Niemcom wysoko powieszoną poprzeczkę. Polsce w starciu z żółto-niebieską armią może być o tyle łatwiej, że nasi rywale, których podczas tego turnieju nie mieliśmy prawa zestawiać z przymiotnikami opisującymi zwycięzców, są już zapewne przyszykowani na drogę powrotną do swojej ojczyzny. Można więc uznać, że z Polską zagrają już na walizkach. Wszystko, co działo się w okół ukraińskiej kadry, nie napawa optymizmem ich fanów, za to nam stawia na drodze niezwykłą szansę, którą wykorzystamy tylko, ogrywając wysoko swojego rywala. Oczywiście, ciągle przyjmując, że Niemcom jednak uda się ograć Irlandię Północną. My w takim przypadku, albo musimy wygrać z Ukraińcami o jedną bramkę więcej i liczyć na to, iż drużyna Joachima Loewa w starciu z Irlandczykami będzie nagminnie karana żółtymi kartonikami, które przy równej ilości punktów Niemiec i Polski, pozwolą nam na wygranie pozycji lidera poprzez klasyfikację fair-play, albo… strzelić  dwie bramki więcej niż nasi sąsiedzi. Wtedy możemy być pewni swego… Być może uda nam się uniknąć rywalizacji z Hiszpanią na wcześniejszym etapie rozgrywek bo w tym momencie, to chyba jedyny rywal na tym turnieju, którego moglibyśmy się obawiać. Cała reszta, choć dużo od nas bogatsza i może silniejsza kadrowo, bardziej rozreklamowana i faworyzowana, mogłaby się na nas przejechać. Walczymy więc dalej!

Do tej pory, turniej we Francji układa nam się koncertowo. Nie bez przyczyny rywale coraz bardziej zaczynają się nas obawiać. Jesteśmy nieprzewidywalni i z każdą kolejną minutą gry, groźniejsi. Warto chyba więc na tej dobrej grze naszych reprezentantów trochę zarobić. Kursy na zwycięstwo Polski mogą podwoić stawkę. Jeszcze więcej można zyskać typując wygraną naszych Orłów różnicą więcej niż jednej bramki. Po spotkaniu z Niemcami, dobrym kierunkiem ulokowania swoich pieniędzy powinien być także typ na strzelca w osobie Arkadiusza Milika. Chyba nikt nie ma wątpliwości, iż napastnik (jeszcze) Ajaxu będzie chciał się zrehabilitować i zamknąć usta krytykom. O strzeleniu przez niego dwóch lub więcej goli w tym spotkaniu mówić chyba nie wypada ale… zaryzykować chyba warto!

Oprócz typów na Polskę, można się pokusić także na kursy na zwycięstwo Walii, Czech i Anglii. Jeśli ktoś nie jest pewny Niemców, można obstawić, że nie Irlandii nie uda im się pokonać więcej niż jedną bramką. Chociaż… Ile osób obstawiało wczoraj zwycięstwo Rumunii z Albanią, tyluż nie nazwie już żadnej z drużyn faworytem. Z cyklu: #Euroniespodzianki #przegraćzbukiem

Mamy to! Irlandia Północna pokonana! Czas na spostrzeżenia…

CkxPoFFXIAQXHFo

Polska pokonała w swoim pierwszym meczu na Euro Irlandię Północną. Co prawda, tylko 1-0 ale… Każdy kto obserwował przebieg tego spotkania, taktykę naszych rywali oraz wyniki dotychczasowych spotkań na tym turnieju – powinien się cieszyć! Zadanie wykonane na piątkę! Cóż można rzec więcej?

#1 Kolejny raz trzeba to powtórzyć: Nawałka to właściwy człowiek, na właściwym miejscu. Rozpracował Irlandię, co przecież może się nie udać ani Niemcom, ani Ukrainie… Jak na razie to my mamy trzy punkty i fotel lidera grupy C. Ufajmy selekcjonerowi w to, że rozpracuje kolejnych naszych rywali i już w następnym spotkaniu będziemy świętować upragniony awans.

#2 Krychowiak – to jest nasz największy skarb w drużynie. Nic dodać, nic ująć. Niech już idzie do tej Barcelony albo innego wielkiego klubu żeby rządzić w Champions League.

#3 Kapustka – nie zapeszając, chyba największy wygrany Euro. Dzięki jego dyspozycji w meczu z Irlandią, zapewne jutro niezwykle pracowity dzień czeka wielu managerów europejskich potęg oraz… sekretarkę Cracovii ;-). Za to Nawałka będzie miał spory problem na głowie. Bo jak tu upchnąć w jedenastce zarówno Kapiego, jak i Grosika oraz Błaszczykowskiego? Kuba albo Grosik zamiast Jędzy?

#4 No właśnie… „Co z tą Legią?”, można by zapytać, patrząc na grę Jędrzejczyka, Pazdana i Jodłowca. Jeśli po wygranym meczu mielibyśmy wskazać najsłabsze ogniwa to trzeba byłoby ich szukać właśnie wśród piłkarzy Mistrza Polski. Jędza kompletnie nie radził sobie z wrzutkami w pole karne, przez co straciliśmy mnóstwo szans oddanie strzałów. Jodłowiec co prawda zagrał krótko ale od momentu, w którym zmienił Krzysztofa Mączyńskiego, Polska straciła wszystkie swoje walory a przede wszystkim – spokój. W grę naszej Reprezentacji wkradło się zbyt dużo nerwowości, co mogło kosztować nas utratę bramki a kibiców zapewne dużo zdrowia. Najwięcej zastrzeżeń można mieć jednak do Pazdana, który od wyjścia na murawę, aż do ostatniego gwizdka wyglądał na mocno niespokojnego i wystraszonego. Jeśli tak zadziałała na niego słaba Irlandia, to co będzie kiedy przyjdzie mu zagrać z Ukrainą czy Niemcami? Czy Salamon albo Cionek nie dawałby nam większej pewności? Gdyby nie świetna gra Kapustki i Mączyńskiego, odpowiedzialność za rozkojarzenie ww graczy zrzucilibyśmy przynajmniej na poziom Ekstraklasy…

#5 Mamy prawo oczekiwać od tych chłopaków sukcesu. Chyba nigdy nie mieliśmy Reprezentacji, w której panowałaby tak dobra atmosfera i wiara, przy jednoczesnym wysokim poziomie zawodników. Konkret!

#6 Robert Lewandowski nawet jeśli nie trafia do siatki potrafi zrobić sto innych rzeczy, którymi udowadnia jak ważną postacią jest dla tej drużyny. I to właśnie jest kapitan polskiej reprezentacji. Dziękujemy!

#7 Milik – gdyby nie ta bramka zostałby zakwalifikowany do grupy, która w meczu zawodziła ale… napastników rozlicza się z goli a w takiej sytuacji: Arek Milik został bohaterem.

#8 Na duże słowa i brawa po spotkaniu zasłużyli też Kuba Błaszczykowski, Łukasz Piszczek i Krzysztof Mączyński – bez nich nie byłoby tego sukcesu. Ciężko ocenić Szczęsnego czy Glika na tle Irlandii Północnej, która za dużo w ofensywie nie pokazała.

#9 Z Niemcami zagramy już na większym luzie i z większą dawką pewności siebie. Co więcej, ze wszystkich drużyn na turnieju to chyba właśnie Niemcy boją się nas najbardziej i właśnie tutaj powinniśmy szukać swojej szansy.

#10 Niezadowolonym z wyniku kibicom należy przypomnieć, iż sędzia kalosz nas oszukał! Nie podyktował karnego, nie upominał Irlandczyków żółtymi kartkami, o które tak przecież upominał się Tomasz Hajto, za to upomniał takową Bartosza Kapustkę podczas jego czystej interwencji. Jak żyć?
Świętujmy sukces!

Polska trenerami stoi… Czyli Nawałka wybrał szeroki skład na Euro!

adam-nawalka_25605732

Na chwilę dało się chyba zapomnieć, że nasz ukochany kraj zamieszkuje niezliczona ilość trenerskich talentów. Oczywiście, tylko garstka jak się okazuje, może poszczycić się papierami potwierdzającymi fach w ręku ale cała reszta, oj,  ta cała reszta ma niewyobrażalny… trenerski nos! Jakieś 80% polskiego społeczeństwa doskonale zna się na wszystkich tajnikach pracy szkoleniowca i choć w swoich CV nie mogą dopisać sobie żadnej notki potwierdzającej wykonywanie jakichkolwiek czynności w ów zawodzie, mają świadomość swojego talentu i przeznaczenia. Oj marnują się nam rodacy… Aż dziw bierze, że w całej historii futbolu, tylko dwóm szkoleniowcom udało się osiągnąć dobry wynik na arenie międzynarodowej. Niestety tylko jeden z nich prowadził naszą reprezentację…

Ale do rzeczy: Adam Nawałka ogłosił szeroką kadrę na zgrupowanie przed wyjazdem na Mistrzostwa Europy do Francji. Kadra ta liczy 28 zawodników:

Bramkarze: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Artur Boruc, Przemysław Tytoń

Obrońcy: Thiago Cionek, Paweł Dawidowicz, Kamil Glik, Artur Jędrzejczyk, Michał Pazdan, Łukasz Piszczek, Bartosz Salamon, Jakub Wawrzyniak

Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski, Kamil Grosicki, Tomasz Jodłowiec, Bartosz Kapustka, Grzegorz Krychowiak, Karol Linetty, Krzysztof Mączyński, Sławomir Peszko, Maciej Rybus, Filip Starzyński, Paweł Wszołek, Piotr Zieliński

Napastnicy: Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Mariusz Stępiński, Artur Sobiech

Na turniej, nasz selekcjoner może zabrać jedynie (Ranieri pewnie powiedziałby w tym miejscu ‚aż’ ) dwudziestu trzech graczy i wiadomo, że nie dla wszystkich zbliżające się wielkimi krokami zgrupowanie, będzie miało szczęśliwe zakończenie. Pięciu graczy będzie bowiem musiało opuścić je ze skwaszonymi minami i poczuciem niewykorzystanej szansy.
Patrząc jednak na reakcję większości Polaków, Nawałka decydując się na taką a nie inną ekipę, wywołał burzę lamentów, jaką swego czasu udało się już wytworzyć Pawłowi Janasowi. Każdy to zna: Dlaczego ten a nie tamten? Co w kadrze robi ten, dlaczego nie ma tamtego? itd…
Naprawdę, komentarze kibiców polskich selekcjonerów (z zamiłowania, nie z wykształcenia) dają do myślenia. Niektóre wręcz prowokują do rzeczowego myślenia i chęci zadania wielu pytań. Np: Czy nie sensowniej było powołać 48-osobową kadrę i z bliska przyjrzeć się każdemu? Może jakieś dodatkowe testy? Frank de Boer będąc w tak klarownej sytuacji jaką ma Adam Nawałka, zapewne zdecydowałby się na wyścigi sprinterskie i na Euro pojechaliby ci najszybsi. Milik przynajmniej nie musiałby się przejmować jakimś turniejem we Francji i zamiast tego, przebierałby w wakacyjnych ofertach. Może podobnego problemu nie miałby też Lewandowski? Rzeczywiście, Nawałka słabo kombinuje. Ale zaraz, zaraz… Może po ostatnim spotkaniu Lechii z Legią, stwierdził, że pomysł na zaskoczenie rywala wystawieniem nawet sobie nieznanego składu, pożądanego efektu na pewno nie przyniesie? Dobrze, że mógł wyciągnąć wnioski z błędów Czerczesowa bo dla nas Polaków oznacza to mniej więcej tyle, iż na ten moment, turniej dla naszej reprezentacji jeszcze się nie zakończył.

Teraz na serio, czy przez cały okres swojej kadencji Nawałka dał komuś powody do wątpliwości na temat jego pracy czy jakichkolwiek podjętych decyzji? No właśnie! Nawet kiedy wydawało się, że jego wybory to są oderwane od rzeczywistości i większość z nas kręciła na nie nosem, zawsze wychodził z nich obronną ręką, ba prawie zawsze okazywało się, że po prostu miał rację. Najlepiej więc, dla nas i dla niego będzie, jeśli każdy Polak czujący się lepszym kandydatem od Nawałki na stanowisko selekcjonera, przynajmniej do zakończenia Euro 2016, najzwyklej w świecie – odpuści. Nawałka doskonale zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i konsekwencji swoich decyzji. Były one na pewno przemyślane i dokładnie analizowane. Do Francji pojedzie grupa zgrana i idealnie dopasowana. Z gotowym planem A, B i C. A pewnie i w zanadrzu Nawałka będzie miał kilka dodatkowych kart, by w decydującym momencie sięgnąć po jokera…
W tym momencie to w jego rękach spoczywa los naszej drużyny i jeśli w meczu przeciwko Niemcom chciałby wystawić Dawidowicza, albo jeśli w ataku na Ukrainę wyszedłby Boruc – powinniśmy to zaakceptować. Sąd ostateczny nad selekcjonerem będzie miał miejsce dopiero po finałach a jeśli wtedy, dane nam będzie świętować jakiś sukces, wszystkim niedowiarkom będzie po prostu wstyd. Ale czy wtedy ktoś się przyzna, że zwątpił?

Do szerokiej kadry nie udało się trafić Borysiukowi, Teodorczykowi, Mili, Wolskiemu czy Szukale. Wśród niezadowolonych, pojawiają się także głosy wspominające o Wasilewskim czy Małeckim. I owszem, wśród tych zawodników są tacy, którzy tej drużynie mogliby coś dać ale… jeśli nie zdaliby egzaminu, za ich powołanie oberwałby Nawałka, nie grupa wszechwiedzących treneiro (z zamiłowania, nie z wykształcenia). Fajnie, że o powołaniach decydowała aktualna forma i umiejętności oraz sto tysięcy innych argumentów, o których nie mamy nawet pojęcia a nie zasługi. Te szybko mogłyby wyjść nam bokiem w sytuacji zagrożenia, kiedy potrzebowalibyśmy wyjścia awaryjnego…

Dzień po jednej z ważniejszych decyzji ale jeszcze nie najważniejszej w wykonaniu Adama Nawałki, śmiało możemy przyznać, że dobrze, iż papierów trenerskich nie można od tak kupić sobie na czarnym rynku!

Finlandia na odwagę i jedzie się do Francji!

11.10.2015 POLSKA - IRLANDIA ELIMINACJE MISTRZOSTW EUROPY UEFA EURO 2016 PILKA NOZNA

5-0 z Finlandią! Wow! Wynik, mimo fatalnej postawy rywala i tak zasługuje na uznanie. Tym bardziej jeśli spojrzymy na wyjściową jedenastkę Polaków, w której, w przeciwieństwie do meczu z Serbią, aż roiło się od wielkich znaków zapytania. W ogóle, już teraz śmiało chyba możemy przyznać, iż starcie z Finami było dla kilku naszych zawodników ‚ostatnią szansą na Euro’, której przynajmniej w większości nie zmarnowali.
Sam mecz z przeciętnymi dziś Skandynawami o przygotowaniu naszego zespołu do Mistrzostw Europy nie powiedział nam nic, bo powiedzieć nam nie mógł. Finlandia to zupełnie inna półka niż wszyscy uczestnicy turnieju we Francji, dlatego nawet po najlepszej grze polskiej drużyny, nie będziemy w stanie do końca ocenić ich możliwości. W tym miejscu, warto więc chyba zastanowić się nad słusznością wyboru naszych sparingpartnerów w przygotowaniach do Euro, gdyż żaden z zespołów, z którym mierzyliśmy się do tej pory, albo z którym przyjdzie nam stoczyć boje na chwilę przed wyjazdem do Francji, nie zakwalifikował się do tej imprezy. Co gorsze, poza Holandią, której jakości odmówić nie możemy, żaden z naszych rywali, ani Serbia, ani Litwa a już na pewno nie Finlandia, nie będzie dostatecznie dobrym by przetestować na nim rozwiązania, które później mogłyby zaowocować z dużo silniejszymi Niemcami, Ukraińcami czy nawet Irlandią Północną. Czy nie lepiej więc byłoby spotkać się z którymkolwiek uczestnikiem francuskiego turnieju? No cóż, na dywagacje już za późno a jak na razie, Adam Nawałka nie dał nam żadnych powodów do zmartwień czy nieufności.

Musimy wierzyć w słuszność jego decyzji i końcowego wyboru kadry na ME. Tym razem (prawdopodobnie) nie grozi nam sytuacja, do jakiej doprowadził niegdyś Paweł Janas i braku powołania dla np. Roberta Lewandowskiego raczej się nie doczekamy ;-).
No właśnie, spotkania z Serbami i Finami, choć nam kibicom i dziennikarzom niewiele dały w kontekście oceny jakości drużyny, to już samemu selekcjonerowi rozjaśniły sytuację kadrową. Jury w składzie: Agustin Egurrola, Michał Piróg i Adam Nawałka, właśnie zaczęło rozdawać bilety do Francji i chyba możemy uznać, że trzon, szkielet, korpus drużyny już się ukształtował a kolejne miesiące, aż do ostatecznej, oficjalnej decyzji selekcjonera będą zażartą walką o być może ostatnie dwa-trzy miejsca w samolocie, a oczy obserwatorów w tym czasie zwrócone będą na naszą Ekstraklasę.

Biletów na Euro jest tylko dwadzieścia trzy, a biorąc pod uwagę, że do Francji zabrać trzeba trójkę goalkeeperów, to liczba szczęśliwców zmaleje nam do dwudziestu.
Pewniakami do wyjazdu są na pewno Fabiański, Szczęsny i Boruc wśród bramkarzy, Lewandowski i Milik jako napastnicy, Błaszczykowski, Grosicki, Krychowiak wśród pomocników i Glik oraz Piszczek jako obrońcy. Tym panom, Euro może przejść koło nosa tylko z jednej przyczyny, o której lepiej na wszelki wypadek teraz nie wspominać, żeby czasem nie wykrakać.
Wszyscy inni zawodnicy, w niektórych przypadkach bardziej pewni, inni nieco mniej, muszą jeszcze walczyć o utrzymanie formy. Nikt przecież nie dostanie biletu za darmo albo za zasługi. I o ile w przypadku ww graczy, ciężko przypuszczać by którykolwiek z nich nagle zaczął bumelować, o tyle kariery całej reszty w każdej chwili mogą zaliczyć wpadkę, która skreśliłaby ich z listy powołanych.
Na dzień dzisiejszy, do Francji jadą więc też: Wszołek, Zieliński, Salamon, Pazdan, Rybus, Jodłowiec i Wawrzyniak. 17 wybrańców a wolnych miejsc jeszcze tylko sześć. Kto o nie zawalczy?
W obwodzie pozostają jeszcze: Teodorczyk, Jędrzejczyk, Kapustka, Starzyński, Lewczuk, Borysiuk, Mączyński, Mila, Peszko, Sobiech, Stępiński, Szukała i Olkowski, a pamiętać trzeba, że ktoś taki jak Adam Nawałka, w każdej chwili może sięgnąć po zawodnika, który nagle, swoją świetną grą, złapie go za serce.
Jeszcze nikt nie powiedział ostatniego słowa i bez wątpienia, możemy liczyć na ciekawą rywalizacje aż do ostatniego okresu przygotowawczego, podczas którego dwudziestu trzech zawodników otrzyma wiadomość, na którą każdy profesjonalny piłkarz czeka odkąd pierwszy raz kopnie futbolówkę. Tak więc, w bloki startowe, Finlandia na odwagę i jedziemy podbić Francję!

Obraz po Serbii… Spostrzeżenia.

blaszczykowski_11

Za nami pierwszy mecz Polaków po dłuższej przerwie. Mecz towarzyski a to oznacza mniej więcej tyle, że nie należy oceniać go do końca poważnie. Nie należy płakać i zarzucać naszym reprezentantom słabszej postawy, nie lamentować i bluzgać pod adresem Biało-Czerwonych i co najważniejsze, nie wyobrażać sobie sromotnej porażki naszej kadry podczas Euro we Francji. Nie czas na to. Mecz z Serbią, jak już wspomniałam, był meczem towarzyskim, spotkaniem, w którym Adam Nawałka szukał odpowiedzi na nurtujące go pytania i testował pewne rozwiązania, o których większość z nas zapewne nie ma pojęcia. Nikt z nas nie powinien więc oczekiwać, że Lewandowski walnie kolejnych pięć bramek, albo jeszcze lepiej, że Krychowiak będzie jeździł na dupie od jednego pola karnego do drugiego. To nie ta kategoria spotkania i trzeba mieć świadomość, iż w tym momencie nie są nam potrzebne żadne kontuzje u kluczowych zawodników. Spotkanie z Serbią, podobnie zresztą jak to z Finlandią są ostatnim etapem przygotowań drużyny do najważniejszego turnieju, być może najważniejszego nie tylko w tym roku ale w całej polskiej historii. Dopiero ostatnie zgrupowanie kadry przed Mistrzostwami Europy będzie już tylko formalnością, szlifowaniem diamentu, który olśniewać ma u Trójkolorowych. I dopiero wtedy będziemy mogli oceniać przygotowanie naszych zawodników do zawojowania Europy.
Na dzień dzisiejszy, możemy więc wysnuć jedynie kilka wniosków:

1. Jakub Błaszczykowski kolejny raz udowadnia jak ważną postacią jest dla Reprezentacji Polski. W zasadzie był najjaśniej świecącą gwiazdą meczu z Serbią i bez wątpienia, tym występem zabukował już sobie bilet do Francji. Wszyscy w okół, kibice i dziennikarze martwili się, czy nie dostający szans na grę w Fiorentinie Kuba, będzie w stanie dać jakość Reprezentacji Polski i sam zainteresowany dał im chyba najlepszą odpowiedź. W ogóle, aż dziw bierze, że komukolwiek do głowy przychodzą takie wątpliwości. Szczególnie jeśli chodzi o dziennikarzy, którzy notabene w tej kadrze siedzą od środka już od wielu lat. Przecież każdy przeciętny kibic kadry, zdążył już dawno zauważyć, że Błaszczykowski najlepsze mecze w Reprezentacji rozgrywa wtedy, kiedy ma problemy w klubie lub kiedy dopiero wraca po kontuzji i w okół jego osoby pojawia się masa pytajników. To walczak z krwi i kości. Gdyby każdemu z naszych chciało się tak jak jemu, bylibyśmy spokojni o… Mistrzostwo Świata. Forma Kuby nie jest dla nas problemem, za to problem ma jego klubowy trener, może powinien w końcu zauważyć, że kiedy stawiał na Błaszczykowskiego, Fiorentina była liderem Serie A, a dziś wszyscy widzą, jak na klub z Florencji zadziałały jego roszady…

2. Polska jest niesamowicie bogatą reprezentacją! Tak, mamy coś czego nie ma nikt inny! Na jednej pozycji mamy taki urodzaj, że prawdopodobnie zazdroszczą nam tego wszyscy selekcjonerzy świata… Bramkarze! Mamy nie jednego, nie dwóch ale aż kilku światowej sławy goalkeeperów. Można zachwycać się Neuerem czy Buffonem ale z nimi jest tak, jak w znanym przysłowiu: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Szczęsny, Fabiański czy Boruc również mają wysokie umiejętności ale wiadomo, nie grają aż w tak utytułowanych klubach i nie mają tam na tyle dobrych kolegów w formacji obronnej, jak ww gracze, stąd też ich medialność jest dużo mniejsza i wydają się przez to słabsi. Ale my wcale nie mamy czego się wstydzić. Każdy z nich mógłby śmiało w pojedynkę uratować naszej drużynie wynik i popisać się w trakcie spotkania kilkoma niebywałymi interwencjami. Doceńmy ich klasę. I zauważcie, że jeśli któregokolwiek bramkarza innej reprezentacji wykluczyłaby z gry kontuzja, jego kolegów z drużyny ogarnąłby głęboki niepokój, czego konsekwencją mogłaby być lawina błędów. U nas tego nie ma. Bez względu na to, kto stoi u nas między słupkami, obrońcy nie muszą się niczego obawiać. Poziom jakości u każdego z nich jest bowiem podobny. Ta sama dobra szkoła. Dobre bo POLSKIE!

3. Grosicki, podobnie chyba jak wspomniany wyżej Kuba, ma tendencję do słabszej postawy, kiedy jego sytuacja klubowa jest unormowana. Mimo, że mecz z Serbią był tylko testem, wypadałoby by taki piłkarz jak zawodnik Rennes, nawet wyrwany w środku nocy ze snu, potrafi dograć idealną piłkę na głowę (czy tam nogę) naszych rosłych przecież napastników. Przecież ich widać! W tym elemencie, dużo lepiej prezentował się Łukasz Piszczek, widać tę niemiecką jakość i dbałość o szczegóły. Co więcej, warto zauważyć, że mimo rozłamu klubowego byłej trójki z Dortmundu, ich zgranie i szukanie się na boisku, wciąż może być naszym atutem i na Euro przynieść nam wiele korzyści.

4. Brakowało ligowców! O ile meczu z Serbią nie możemy traktować tak poważnie jak spotkań eliminacyjnych, o tyle mamy prawo porównywać je do innych towarzyskich meczów, między innymi tego z Islandią. Wczorajsza potyczka była pierwszą od dwóch lat, w której podstawową jedenastką tworzyli gracze, występujący jedynie na boiskach lig zagranicznych. I co? Kadra zaprezentowała się średnio dobrze. Wygrali bo wygrali, ale momentami nasz rywal ( można o nim powiedzieć wiele złego, co w dniu meczu przelewało się przez polskie media), złożony z kilku światowych gwiazd, stawiał nam poprzeczkę nad wyraz wysoko. Nie możemy dopuścić do tego, by którykolwiek nasz rywal na Euro, pozwalał sobie na taką swobodę w pobliżu pola karnego Polaków. U Niemców czy Ukraińców jest ogrom piłkarzy, którzy, w przeciwieństwie do Serbów, potrafią świetnie przymierzyć. A trzeba pamiętać, iż wtedy nie będzie już czasu na poprawę. Teraz jeszcze go mamy. Czego więc nam trzeba?

5. Lepszy środek pola! Może Krychowiak i Zieliński są odpowiednią parą na Euro ale na pewno nie w formie, w jakiej wczoraj zaprezentowali się polskim kibicom. Wiadomo, ten pierwszy potrzebuje czasu by wrócić do gry, którą czarował przed kontuzją ale czasu na przebudowę wszystkiego jest za mało. Z Zielińskim w ogóle jest dziwna sytuacja. Kiedy przejrzymy wypowiedzi na temat jego gry dziennikarzy i kibiców, znajdziemy masę skrajnych opinii. No właśnie. Gro osób uważa Zielińskiego za najlepszego piłkarza meczu, podczas gdy inni po tym spotkaniu wykreślili jego nazwisko z podstawowej jedenastki.
Piotrek bez wątpienia jest świetnym piłkarzem dużo widzi na boisku ale zauważmy, że nasz środek w tym spotkaniu nie zrobił zbyt wiele by zatrzymać Serbów i nie dopuścić ich do naszego pola karnego, a także niewiele by stworzyć sytuację dla Lewandowskiego i Milika. Dużo częściej grę prowadzono skrzydłami a piłki dogrywali Błaszczykowski, Grosicki, Piszczek i Rybus. Nie tak to ma wyglądać i zarówno Zieliński jak i Krychowiak muszą wziąć odpowiedzialność na barki.

6. Więcej wniosków z gry wyciągniemy po meczu z Finlandią. Oby nie było po niej kaca ale szansa na to się zwiększyła po tym, kiedy Adam Nawałka nie wysłał powołań dla Sławka Peszko i naszego byłego Prezydenta ;-).
Z innych pozaboiskowych spostrzeżeń, warto zwrócić uwagę na fakt, iż dużo lepiej mecze naszych Orłów ogląda się kiedy za transmisję bierze się profesjonalna ekipa Polsatu. Szczególnie jeśli skupimy się na komentarzu. Dobrze, że zamiast Szpakowskiego, za mikrofonem będziemy mieć Borka i Hajto. Bramki Polaków na pewną będą lepiej smakować a przestoje w grze zostaną wzbogacone nutką piłkarskiej historii, może wrócimy wspomnieniami do któregoś ze składów Reprezentacji Polski? Na pewno nikomu nie przyjdzie do głowy by się zdrzemnąć w trakcie transmisji, bo słuchając przez dłuższy czas głosu zasłużonego Pana Darka, nie raz miało się na to ochotę…

To jak, plan minimum: awans do 1/16? a może coś więcej…

d22b59c65f774bf7833dc03aadac1875-d22b59c65f774bf7833dc03aadac1875-0-preview.1000

Łysy z UEFA wykonał swoją robotę dla nas, przyszedł więc czas abyśmy i my, a raczej nasi piłkarze wykonali swoją. A patrząc na drogę, jaką w początkowej fazie turnieju przyjdzie nam przebyć, oczekiwań możemy mieć wiele, w końcu kiedy jak nie teraz?

Na francuskich boiskach Reprezentacja Polski zmierzy się kolejno z Irlandią Północną, Niemcami i Ukrainą. Czyli prawdę mówiąc, nie trafiliśmy źle… Nie jest to oczywiście grupa z rodzaju ‚szybko, łatwo i przyjemnie’, jak chociażby ta, w której znalazła się Reprezentacja gospodarzy ale ewidentnie nie ma tu mowy o grupie śmierci (a tych na turnieju nie zabraknie), czy chociażby rywalach ‚nie do przejścia’, a mówiąc szczerze, z naszego punktu widzenia, bez udawanej tzw. poprawności politycznej, trafiliśmy wręcz idealnie.  Trzeba otwarcie powiedzieć, że wyniki losowania okazały się dla nas łaskawe. Mogliśmy trafić o wiele gorzej i modlić się już dziś o najniższy wymiar kary, za to wylosowanie grupy łatwiejszej było raczej mało realnym marzeniem, dlatego właśnie, przyjmijmy ten dar od losu jako szansę. Szansę, którą trzeba wykorzystać!

Patrząc na ranking FIFA, to my powinniśmy się obawiać wszystkich naszych wyżej notowanych rywali, jednak, jak wiadomo rankingi nie grają a więc wypada na wszystko spojrzeć realnym okiem i wtedy wyjdzie na to, że jednym z głównych faworytów do awansu będzie Reprezentacja… Polski.
Tak właśnie, Polska. Choć większość dziennikarzy i kibiców za pewniaka do zajęcia pierwszego miejsca i srogiego zlania reszty rywali, w tym także nas, uważa Niemców, notabene aktualnych Mistrzów Świata, to nie ulega wątpliwości, że w grupie C, to właśnie Polacy mogą wzbudzać największy respekt. I wcale nie chodzi o naszą siłę, która przy naszych bogatych sąsiadach wciąż prezentuje się raczej ubogo, ale o wielką niewiadomą, jaką dla całej reszty stawki turnieju we Francji stanowić będzie nasza drużyna narodowa. A my, kibice wiemy najlepiej, że bać się jest czego kogo.

Po raz kolejny warto podkreślić, że z pierwszego koszyka naszych potencjalnych rywali, to właśnie Niemcy obawiali się nas najbardziej. I pechowo dla nich, los znów skrzyżował nasze drogi. Bezpośrednie pojedynki tych drużyn w ostatnich czasach, dla obu tych stron do łatwych nie należały. Polska nauczyła się grać przeciw najlepszej drużynie świata, dzięki czemu odnieśli nad nimi pierwsze, jakże historyczne zwycięstwo w eliminacjach do Euro. Co prawda, w rewanżu to Niemcy sięgnęli po trzy punkty ale wcale nie jest powiedziane, że na obcym dla wszystkich terenie, gdzie na pewno trybuny odziane będą w biało-czerwone barwy, Orłom Adama Nawałki nie uda się powtórzyć sukcesu sprzed kilkunastu miesięcy lub chociażby ugrać, jakże cennego remisu.
Piłkarze Loewa, na pewno podejdą do spotkania z nami z dużym respektem, na pewno też zagrają ostrożnie, szukając wszelkich sposobów na wyłączenie z gry świetnie im znanego a przy tym stworzonego przez nich samych bramkostrzelnego potwora, Roberta Lewandowskiego. Prawdopodobnie, w momencie gdy otworzono kulkę z napisem ‚POLSKA’, Niemcy zaczęli żałować, iż przyłożyli rękę do oszlifowania naszego cennego diamentu. Oni jak nikt inny wiedzą, jakim potencjałem i siłą charakteryzuje się nasz napastnik. Zagadką pozostaje jedynie fakt, czy będą w stanie go powstrzymać, a jeśli nawet im się to uda, czy jednocześnie od gry odetną także naszych pozostałych piłkarzy? Zadanie ciężkie i miejmy nadzieję, że w czasie turnieju, dla Niemców okaże się zdaniem niewykonalnym…
Jesteśmy w stanie z tym zespołem wygrać, tym bardziej jesteśmy zdolni się im przeciwstawić i wywalczyć, czy też wygryźć zwycięski dla nas remis. Bo czemu nie?

Kolejnym po Niemcach rywalem, do którego musimy na baczność postawić wszystkie nasze armaty jest bez wątpienia Ukraina. Czyli zespół również nam dobrze znany, choć na naszą korzyść działa fakt, iż na dzień dzisiejszy oni nie mogą powiedzieć o nas tego samego. Od czasu, kiedy mierzyliśmy się po raz ostatni minęło sporo czasu, podczas którego Reprezentacja Polski przeszła istną metamorfozę i z tamtą drużyną niewiele ma ona wspólnego, a może nawet nic, poza oczywiście nazwą i emblematami. Polska z chłopca do bicia przeobraziła się w drużynę pretendującą do zespołu z wysokiej półki, być może kiedyś potentata światowej piłki. Być może. A Ukraina? To wciąż średniak. Do pokonania. Nie mają aż tylu mocnych stron, ile można doszukać się ich w naszym zespole. Skrzydła to za mało by nas straszyć. Kiedy my straszymy, nie mówimy tylko Lewandowskim, ale o całej podstawowej jedenastce, w której każdy piłkarz dokłada ogromną cegiełkę do sukcesu. A potem dokładamy jeszcze rezerwowych, którym jakości na pewno nie brakuje, a po których wejściu na murawę na pewno siła naszej drużyny nie ulega pomniejszeniu.
Być może na papierze Ukraina i Polska, pod względem potencjału i możliwości wyglądają podobnie ale nie oszukujmy się, mamy zespół mocny jak nigdy, powinniśmy zjeść Ukraińców na śniadanie bez większego wysiłku. W tunelu prowadzącym na murawę przed meczem, kiedy ich największa gwiazda, Jewhen Konoplanka, spojrzy w oczy Grzegorzowi Krychowiakowi, powinien już być przekonany o końcowym triumfatorze spotkania.

Naszym ostatnim i prawdopodobnie najsłabszym rywalem w grupie (bo od czegoś są niespodzianki i nikt nie wie, czy Irlandia czasem nie okaże się lepsza od Ukrainy) będzie Irlandia Północna. W wyniku losowania, nie spotkamy się w zaplanowanym wcześniej sparingu z tym zespołem, a co za tym idzie nie poznamy ich tak dobrze, jak chociażby dwóch pozostałych rywali ale o różnicy, jaka dzieli zespół Polski i Irlandii Północnej, najlepiej świadczą wywiady obu trenerów po ceremonii losowania.
Do meczów kontrolnych przed samym Euro, zostało około trzech miesięcy, w Poznaniu mieliśmy się spotkać właśnie z naszym turniejowym rywalem ale z wiadomych względów, do spotkania nie dojdzie. PZPN musi wybrać sobie nowego rywala, choć, mimo scenariusza, który był bardzo prawdopodobny, i który życie zdecydowało się narysować, i tak przygotowali już wszystkie materiały na temat Irlandii Północnej. To się nazywa profesjonalizm i prawidłowe podejście do sytuacji. Pytany o wspomnianego rywala Adam Nawałka, jakby czytał z otwartej książki wymienia wszystkie jego mocne strony i punkty, na które trzeba zwrócić uwagę. Natomiast, postawiony w tej samej sytuacji trener naszych rywali, asekuracyjnie mówi o tym, że kojarzy, iż dobry jest Błaszczykowski. Niech to najlepiej świadczy o tym, która z tych drużyn ale też federacji bardziej poważnie traktuje francuski turniej.

To wcale nie pompowanie balonika, i tak wszystko zweryfikuje boisko ale czas spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że mamy ogromną szansę na największy sukces naszej drużyny w ostatnich latach, a na pewno największy sukces w historii na Mistrzostwach Europy. Jeśli uda nam się wywalczyć tylko drugie miejsce w grupie, spotkamy się z drugim zespołem z najsłabiej obsadzonej grupy na tym turnieju. Czy los nam nie pofarcił? Kolejny raz. Ale teraz jest inaczej. Czuć w powietrzu tę magię, kiedy gra nasza drużyna narodowa. Nie ma wątpliwości co do jakości grającej w nich piłkarzy i przede wszystkim nie ma tylu pytajników co do prawidłowości zasiadania na miejscu selekcjonera Adama Nawałki.
I jeszcze jedno, co najlepiej zobrazuje przemianę tej drużyny, znów powołując się na tunel prowadzony na murawę i stojących w nim piłkarzy. Reprezentanci Ukrainy i Irlandii Północnej w większości będą spoglądać na stojące obok nich światowe gwiazdy, od których mogliby wziąć autograf. Połowa Niemców, przynajmniej od patrzenia na jednego z naszych piłkarzy będzie miała ciężko w spodenkach i będzie odczuwała pewien niepokój. Kiedyś, jeszcze przed metamorfozą, tak wyglądali nasi reprezentanci. Na Euro, jak i w Eliminacjach, Polacy będą stać dumnie prezentując Orła na piersi, przekonani o swojej sile i pewni swoich umiejętności. Naznaczeni by wygrywać, przygotowani na walkę do ostatnich minut… Po zwycięstwo!

Polska na Euro – Czy jest się kogo bać?

ru-1-r-640,0-n-2029635upt9

Znamy już wszystkich uczestników przyszłorocznych Mistrzostw Europy we Francji. Wśród 24 ekip, które wywalczyły sobie bilety na tę imprezę jest jeden czarny koń.
Zespół, który nagle wdarł się przebojem na piłkarskie salony, gdzie zachwyca swoją grą najbardziej wymagających kibiców oraz ekspertów . Drużyna idealnie łącząca młodzieńczy wigor z doświadczeniem, drużyna, której kolektyw tworzą wspólnie gwiazdy światowego formatu z zupełnymi nowicjuszami. Grająca z fantazją i polotem, zachwycająca rozegraniem i walecznością, z wykończeniem akcji godnym najlepszego speca od czarnej roboty…
Kto to? To rzeczywiście niespodzianka. Nikt nie spodziewał się, że zespół ten w tak świetnym stylu wywalczy sobie awans na Euro, że po drodze, której jedyna słuszna droga prowadziła na trójkolorowe ziemie, przejadą się jak walec. Gniotąc i tłamsząc rywali, i to takich rywali, przed którymi do tej pory jedynie mogli się pokłonić, rywali, którzy nie raz i nie dwa pokazywali, jak wielka dzieli ich różnica.  Różnica w jakości. Dziś ta jakość jest po przeciwnej stronie.
To prawdziwy zgrany team. Jedność. Drużyna na boisku i poza nim. Z trenerem z wizją i jak się okazuje, wyobraźnią, której jedynie można mu pozazdrościć. Jak pieprzony jasnowidz przewidujący najlepsze rozwiązania. Idealnie przestawiający pionki, jakby czytał w myślach i wyprzedzał każdy ruch rywala. Diament. Dopiero co wydobyty a jednak już oszlifowany. Świetny selekcjoner to i świetna reprezentacja kraju…

O kim mowa? O zespole, którego na dzień dzisiejszy boją się chyba wszyscy uczestnicy turnieju, i co najlepsze, na czele z zespołami z koszyka pierwszego. To prawdopodobnie jedyna, obok Reprezentacji Włoch drużyna, która wywołuje niepokój wśród potencjalnych rywali. Być może dlatego, że oprócz wiadomej już dla wszystkich niebywałej siły, wciąż pozostaje wielką niewiadomą. Zależnie od przeciwnika, potrafi zmienić się jak kameleon. Trzeba grać twardo i nieustępliwie? Ok. Szybko i precyzyjnie? Nie ma sprawy! Wielką sztuką jest umiejętność dopasowania się do sytuacji i w przypadku owego zespołu, tak właśnie jest…

Dobra, posłodzone jest jak w cukiernicy, więc wypadałoby w końcu zdradzić który to taki odważny i wspaniały uczestnik, choć chyba każdy obserwujący Eliminacje, jak i sytuację w okół turnieju zdążył się tego domyślić.
Tak, nie może być inaczej… To oczywiście Polska. Nasza kadra narodowa pod batutą Adama Nawałki. To właśnie polską reprezentację umieszczają dziś media w całej Europie jako pewniaka do stworzenia tzw. grupy śmierci, w której gra toczyć się będzie właśnie o życie. Włochy i Polska – zestaw niezwykle elektryzujący. Fajnie się to wszystko czyta, fajnie się tego słucha. Wielu z nas, nigdy wcześniej nie doświadczyło w swoim życiu sytuacji, w której to nasza reprezentacja wzbudzała by w rywalach postrach. A tak właśnie się dzieje. Czas więc by skończyć wreszcie grać kopciuszka, czas przestać studzić emocje i przebijać napompowany balonik. Pompujmy go dalej bo stoimy nad urwiskiem i tylko od nas w tym momencie zależy, czy wykonując skok uda nam się wylądować na solidnym gruncie czy runiemy w przepaść. Wszystko w naszych rekach i albo weźmiemy rozbieg i mocno się wybijemy albo po prostu, z białą flagą w ręku damy nura w głąb czarnej dziury. Kto ma niby nam w tym przeszkodzić? No właśnie. Jeśli sami nie spieprzymy tego Euro, to może być ono pokolorowane w biało-czerwone barwy. Barwy zwycięstwa.

Przestańmy w końcu myśleć o tej drużynie jak o ogórkach. Popatrzmy wstecz i wróćmy z powrotem. Jest różnica? No przecież. I to jaka! To już nie jest zlepek piłkarzy z oderwanym od rzeczywistości selekcjonerem. Mamy niesamowity dream team, z którego możemy być dumni. Przecież tej drużyny zazdrości dziś nam cała Europa. Takiej atmosfery w szatni nie ma chyba w żadnym innym zespole. A to wielki skarb. Cieszmy się więc tym co mamy i bądźmy dla tych chłopaków wsparciem. Uwierzmy w ich siłę i potencjał, niech oni także w siebie uwierzą. Przecież coś w tym jest, jeśli wzbudzamy taki respekt u rywali. O ile podczas poprzednich wielkich imprez piłkarskich, Polka wygrywała w głosowaniach na faworyta do tytułu czy najgroźniejszego rywala, głównie dzięki głosom rodaków, o tyle teraz, opcję ‚Polska’ w tego typu sondach, co raz częściej przyciskać będą kibice naszych rywali.

Coś w tym jest. Nie bez kozery to na naszych Reprezentantów ostrzą sobie pazury największe europejskie kluby. Nie bez przyczyny na Polaków z wielkim uznaniem i nutą zazdrości patrzą sami rywale na murawie. To są perełki. doczekaliśmy się. W końcu. I tym razem właśnie trzeba pompować balon. Niech do naszych przyszłych przeciwników ze wzmożoną siłą dochodzą informacje o potędze Reprezentacji Polski. Niech to potęguje w nich obawy, niech się boją i podejdą do nas z rezerwą. Tym razem mamy podstawy by tego nie zepsuć. Mamy podstawową jedenastkę i mamy rezerwy, których wcześniej nie mieliśmy. Mamy drużynę, która gryzie trawę w stylowy sposób a nie lansuje swój styl na trawie. Wierzmy, że Nawałka zrobi wszystko by przez to pół roku pozostałe do Euro, poprawić grę naszej defensywy a wtedy będziemy w raju.
Wyobraźcie sobie, że ogrywamy Niemcy, Francję czy Hiszpanię? Jeśli udało się Wam to zobaczyć gdzieś w myślach, to znak, że możecie zobaczyć to także na żywo, na francuskich boiskach…

A jeśli nie… Jeśli Polacy coś w koncertowy sposób spieprzą, jeśli nie uda im się wyjść  grupy, dopiero wtedy będziemy płakać. A może nie, bo przecież przez lata się do tego przyzwyczailiśmy więc… czemu by nie zaryzykować i powierzyć swojego dumnego serca tej drużynie?