Archiwa kategorii: MMA

List otwarty do polskich lekkoatletów.

68420d5599de539c123bb484938d73e2

Drodzy lekkoatleci!

Jako wielka fanka polskiego sportu, a co za tym idzie także polskich sportowców, z wielkim żalem, może też bólem serca przyjęłam ostatnie ‚publiczne wystąpienia’ niektórych lekkoatletów. I rzecz jasna, wszyscy doskonale wiemy, iż nie chodzi wcale o piękne sportowe sukcesy na Mistrzostwach Europy, których byliśmy w ostatnich dniach świadkami ale o wylewanie frustracji w mediach i różne słowne utarczki, zaczepki czy wbijanie szpili w reprezentantów innej dyscypliny.
Jako kibic, poczułam się na tyle tym dotknięta, co zobowiązana i przede wszystkim, mająca prawo do skrytykowania Waszego postępowania.
Ale od początku… Na świecie żyję niewiele ponad ćwierć wieku ale z pełną świadomością mogę stwierdzić, że sport wypełniał je przez prawie cały ten okres. Niewiele pamiętam, z młodzieńczych czasów, jeśli trochę pogłówkuję, uda mi się dotrzeć do może dwóch takich momentów, które odznaczyły się w mej pamięci. O ile jeden, był dosyć osobisty – pierwszy dzień w zerówce i chowanie za spódnicą mamy, o tyle drugi – złoty medal Tomasza Sikory z Anterselvy – naznaczył mnie na całe życie. Miałam wtedy niecałe pięć lat i niewiele rozumiałam ale euforia wśród wpatrujących się w ekran telewizora członków mojej rodziny oraz czarne, znikające na nim kropeczki musiały wywrzeć na mnie tak ogromne wrażenie, że na kolejne lata zaowocowało chęcią ponownego wprawienia się w taki stan. Najpiękniejsze uczucie w życiu każdego kibica – radość z sukcesu polskiego sportowca na międzynarodowej arenie. Łzy spływające po policzku, w momencie obserwowania powiewającej Biało-czerwonej flagi w rytm ‚Mazurka Dąbrowskiego’… Znacie to, prawda?

Duma. Cholerna satysfakcja z bycia Polką. Za każdym razem kiedy sportowiec reprezentujący mój kraj sięgał po najwyższe laury. Było tak kiedy o medale czy zwycięstwa w zawodach walczył wspomniany Sikora i było tak kiedy robili to Małysz, Kowalczyk, Guzik, Gwizdoń, Stoch, Korzeniowski, Czapiewski, Adamek, Gołota, Michalczewski, Rogowska, Pyrek, Dołęga, Mauer, Skolimowska, Sycz i Kucharski, Pudzianowski, Nastula, Kubica, Plawgo, Majewski, Włodarczyk, Klepacka, Jędrzejczyk, Kawęcki, Korzeniowski itd. Było tak zawsze. Było tak zimą i latem. Kiedy startowali sztangiści, skoczkowie, wioślarze, floreciści czy pływacy ale także siatkarze, piłkarze i właśnie lekkoatleci. Z dumą dopingowałam także biegaczy w osobach Kszczota i Lewandowskiego, których darzyłam jednocześnie ogromnym szacunkiem. Dziś ten szacunek został lekko nadszarpnięty. Dlaczego?

Jako kibicowi, przykro patrzy się na fakt, iż jeden sportowiec, potrafi drugiemu wbijać szpilę, podczas gdy obaj działają (a przynajmniej powinni) we wspólnym interesie jednego kraju. Z zazdrości? Tak to niestety wygląda.
Nie ma sensu wchodzić na wojenną ścieżkę, zresztą stojąc na przegranej z góry pozycji, z kimś kto dostarcza fanom takiej samej dawki szczęścia. Takie zachowanie chluby sportowcowi nie przynosi, a może jedynie zaszkodzić w odbiorze jego osoby przez opinię publiczną oraz media. Te ostatnie naprawdę potrafią dać człowiekowi się we znaki. Kto mieczem wojuje od miecza ginie, czyż nie?

Zarówno Lewandowski jak i Kszczot oraz prawdopodobnie Fajdek, słownie próbowali uderzyć w polskich piłkarzy. Ludzi, którzy przez ostatni miesiąc dokonali rzeczy niemożliwych, zjednoczyli naród i nie jednokrotnie wywoływali uśmiech na ustach osób, u których rzadko kiedy można go było zobaczyć. To właśnie są te najpiękniejsze momenty, których nie można kupić za żadne pieniądze. Przecież Wam, drodzy lekkoatleci, ta sama sztuka udała się kilka dni później. Czy nie można było tak po prostu pozostać w zwycięskim nastroju i w spokoju przygotowywać się do Igrzysk w RIO?

Potrafię zrozumieć fakt, iż jako przedstawiciele dyscypliny nie tak popularnej jaką cieszyć się może w naszym kraju piłka nożna, czujecie się nieco sfrustrowani ale najgorsze, co w takim momencie mogliście zrobić to medialne ataki na Bogu ducha winnych piłkarzy. Czy tak postępują prawdziwi sportowcy? Chyba nie tędy droga…
Sportowiec, przede wszystkim, powinien postępować fair. Nie można zrzucać odpowiedzialności za małą popularność (według Was) Lekkoatletyki w Polsce na Grosickiego, Błaszczykowskiego czy innych reprezentantów. Tylko dlatego, że przed laty zamiast zdecydować się na treningi biegowe, wybrali futbol. Mogliście przecież iść tą samą drogą…
Umniejszanie im sukcesów a przede wszystkim insynuowanie, jakoby piłka nożna była sportem gorszego sortu, czy też jego odbiorcami byli ludzie mniej inteligentni to już zwykłe, za przeproszeniem, skurwysyństwo i obraza kilkudziesięciu milionów polskich kibiców.

Piłka nożna faktycznie jest jedną z dyscyplin sportowych, choć w dzisiejszych czasach ciężko ją porównywać do reszty. Nie bez kozery mówi się, że z rzeczy mniej ważnych, najważniejszą zdecydowanie jest piłka nożna. To coś więcej niż sport. Nie można z tym dyskutować a jedyne co można zrobić, to po prostu zaakceptować taki stan rzeczy.
Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedy Reprezentacja Polski toczyła zacięte boje z Niemcami czy Portugalią, nasi 800-metrowcy nie tylko ich nie dopingowali ale z przekąsem narzekali na ich popularność i uwielbienie narodu. Tak było? Pozostaje nam współczuć.

Uważacie, że awans na Mistrzostwa Europy we Francji a także późniejszy ćwierćfinał naszych Orłów nie są żadnymi sukcesami? Nawet nie macie pojęcia jak bardzo się mylicie.
Macie w ogóle pojęcie, ile milionów na świecie kopie piłkę? Ciężko oszacować czy w ogóle licznik zatrzyma się na milionach… Wybić się więc ponad te liczby i znaleźć w gronie ośmiu najlepszych drużyn Europy jest niewyobrażalnym, przynajmniej dla lekkoatletów, sukcesem.

W Waszym przypadku, o zwycięstwie decydujecie tylko Wy. Albo musicie dobiec do mety jako pierwsi, albo rzucić najdalej ze wszystkich. Od Was zależy, jaki wynik osiągniecie a także będziecie jedyną osobą, do której będziecie mogli mieć pretensje w przypadku porażki.
Piłkarz, bez względu na to jaki by nie był dobry, jak bardzo by nie chciał walczyć o zwycięstwo, musi jeszcze oczekiwać na takie samo zaangażowanie ze strony kilkunastu innych osób. Jedenastu zawodników, trzech rezerwowych, sztab szkoleniowy oraz sędziowie. Każdy, w dowolnej chwili może coś spieprzyć. A odpowiedzialność i tak spada na piłkarzy, po równo.
Co więcej, warto zaznaczyć, że Mistrzostwa Europy w piłce nożnej są najsilniej obsadzoną imprezą tej dyscypliny i ich wynik niewiele by się zmienił, gdyby do rywalizacjo dołączono zespoły z innych kontynentów. W przypadku lekkoatletów, co zapewne zaobserwujemy podczas zbliżających się Igrzysk, sytuacja wygląda już zgoła odmiennie, prawda? Czy w rywalizacji z Jamajką czy Stanami Zjednoczonymi, Polska wciąż będzie liczyć się w walce o zwycięstwo w końcowej klasyfikacji?

Boli Was, że tak wielu kibiców wybiera futbol? Piłka nożna jest grą zespołową, co za tym idzie, zdecydowanie trudniejszą i bardziej atrakcyjniejszą dla publiczności. Czas jej trwania, przepisowe dziewięćdziesiąt minut daje kibicom dodatkowe pole do popisu i możliwość włączenia się w widowisko sportowe. Dla niektórych, wzięcie udziału w oprawie meczowej, dopingu i w jakiś sposób przypisanie sobie zasług, dołożenia cegiełki w triumf ukochanej drużyny, stało się sposobem na życie. Wyobrażacie sobie rzeszę kibiców prowadzących doping w trakcie kilku minut Waszego startu?
Powiedzcie, ile trwały Mistrzostwa Lekkoatletyczne wszystkich konkurencji? A ile ME piłkarzy? Ile kosztuje bilet na jeden mecz  ile na cały dzień, czy turniej zmagań lekkoatletycznych? Za co woli zapłacić kibic? No właśnie. Nie powinniście się porywać z motyką na słońce. Mistrzom, nie wypada…

Aż dziw bierze, że sportowcy, nie protestują, kiedy Agnieszka Radwańska, także przecież bez najważniejszego triumfu na koncie, zarabia grube miliony, podczas gdy ich portfele są o wiele szczuplejsze. Dziwne, że nie dostaje się Marcinowi Gortatowi czy Robertowi Kubicy, kasującym wielką kasę, a nie notującym spektakularnych sukcesów na swoich kontach. Ich popularność jest równomierna do piłkarzy, a za granicami naszego kraju biją ich nawet na głowę. W tym miejscu warto więc wspomnieć, że cała ta trójka włączyła się w szał, którym przez prawie miesiąc ogarnięty był nasz kraj i również, odziana w biało-czerwone barwy kibicowała piłkarzom w walce o jak najlepszy wynik.
No właśnie.
Jakoś nie słychać było lamentu ze strony siatkarzy, kiedy ci sięgali po złoty medal, nie narzekali szczypiorniści Vive, kiedy echa ich triumfu w Lidze Mistrzów ucichły zaledwie po dwóch dniach, nie narzeka Kamil Stoch, że nie jest wychwalany pod niebiosa jak swego czasu Adam Małysz, mimo dużo cenniejszego osiągnięcia na koncie, jakim bez wątpienia jest złoty medal IO. Nie narzekają żużlowcy czy siatkarze mimo, że ligi polskie tych dyscyplin to światowa czołówka a i na arenie reprezentacyjnej święcą największe sukcesy i nie narzeka grono innych polskich sportowców, których zawodów nawet nie transmituje polska telewizja, a którzy również mają się czym pochwalić.

Wiecie dlaczego w Polsce jedna dyscyplina osiąga większą popularność od drugiej? Dlaczego wspomniane już skoki narciarskie apogeum popularności osiągały za czasów Adama Małysza, a nie kiedy po złoto olimpijskie sięgał Kamil Stoch albo kiedy dorobiliśmy się więcej niż jednego świetnego skoczka? Dlaczego Cała Polska ściskała kciuki za Justynę Kowalczyk, a męskich zawodów telewizja polska nie raczyła nawet pokazać, kiedy o dobry wynik walczył Maciej Staręga? Dlaczego kiedy walczy Mamed Khalidov czy Mariusz Pudzianowski, kibice są w stanie zapłacić ogromne pieniądze by odkodować ich pojedynki, nierzadko przechodząc obok sław z UFC obojętnie? Dlaczego F1 przeżywało w naszym kraju lata świetności, kiedy w środku stawki znajdował się Robert Kubica a nie przed czy po jego obecności w gronie kierowców? Dlaczego gro osób ślęczy przed telewizorami słuchając wspaniałego komentarza Jarońskiego i Wyrzykowskiego i ‚pcha’ do przodu Majkę czy Kwiatkowskiego, wcześniej nie rozumiejąc nawet jak można ekscytować się kolarstwem? Można by zadawać takie pytania w nieskończoność, jednak odpowiedzi na każde z nich sprowadza się do jednego: Sport tworzą ludzie! To dla nich, nie z powodu zasad czy ciekawości danej dyscypliny, ogląda się zawody. To ludzi się wspiera i ludziom się kibicuje. Jeśli ci w zamian odwdzięczą się sukcesami, prawdopodobnie odbije się to na popularności całej dyscypliny.

Wy, jako lekkoatleci, odczuliście chyba tę popularność w kolejnych plebiscytach Przeglądu Sportowego na dziesięciu najlepszych sportowców danego roku. Policzcie ilu z Was, znajduje się w gronie nominowanych, ilu z Was ten plebiscyt udało się zwyciężyć.
Zacznijcie doceniać to co macie i zauważać rzeczy, wydawać by się mogło oczywiste, a których tak naprawdę widzieć nie chcecie. Kibice Was szanują, uwielbiają i są wdzięczni za każdy medal, jaki udało się Wam przywieźć z różnych zawodów. To, że nie piszą o Was media tak często jak o piłkarzach, raczej się nie zmieni ale zamiast narzekać, powinniście to zaakceptować. Prościej byłoby Wam się cieszyć z sukcesów innych sportowców i pokazać kibicom dumną twarz reprezentanta Polski, aniżeli sfrustrowanego małego człowieka z dużymi możliwościami.
Nie narzekajcie na małe (tylko według Was) zainteresowanie Wami i nie porównujcie się do piłkarzy. Z pewnością, nie macie nawet pojęcia z jaką falą krytyki ze strony nas kibiców, muszą sobie oni radzić każdego dnia. Wam się to raczej nie zdarza. Potraktowanie miejsca poza podium jako porażki jest raczej najmniejszym problemem dla sportowca. Tym bardziej, biorąc pod uwagę fakt, że dla wielu prawdziwych fighterów z charakterem, każde inne miejsce niż pierwsze  takową porażką jest. „Nie pozwólcie by ludzie, uznali Was za niegodnych podania ręki”.

Już na sam koniec, warto chyba wspomnieć, że każdy profesjonalny piłkarz/sportowiec posiada menadżera a większość także osoby odpowiedzialne za sprawy wizerunku. Po Waszych wypowiedziach, wnioskuję, że również powinniście takie znajomości zawrzeć. Może wtedy, Lekkoatletyka zaczęłaby zyskiwać na popularności.
Na razie możecie jedynie dziękować, iż na Igrzyskach Olimpijskich w zespołach piłkarskich nie mogą występować pierwsze reprezentacje seniorów, i to Wy możecie wygrywać w wyścigu o miano największych gwiazd całej imprezy. Tak więc:

Powodzenia w RIO!

Wesołych Świąt!

boże-narodzenie-piłka-nożna_19-129498

Wszystkim kibicom w tym szczególnym okresie życzę…

By Reprezentacja Polski na zbliżającym się Euro sprawiła nam wszystkim wyjątkowy prezent…
By Ekstraklasa po zimowej przerwie wciąż dostarczała nam wspaniałych emocji…
By Mistrz Polski (ktokolwiek nim będzie) awansował w końcu do upragnionej LM…
By Agnieszka Radwańska wygrała w końcu turniej Wielkiego Szlema…
By Jerzy Janowicz wrócił do swojej najwyższej formy…
By Piłkarze ręczni walczyli jak lwy na ME…
By siatkarze grali jak wtedy gdy zdobywali złoty medal MŚ…
By biathlonistki sięgnęły po medale MŚ…
By skoczkowie latali najdalej… i wiatr im nie przeszkadzał ;)
By Marcin Gortat bił kolejne rekordy w NBA…
By Artur Szpilka nokautował rywali w pierwszej rundzie…
By wszyscy reprezentanci Polski godnie reprezentowali nasz kraj na międzynarodowej arenie i dostarczali kibicom mnóstwa radości i wzruszeń!
Sukcesów, zdrowia, siły i wytrwałości!

Słoma z butów w…Warszawie. Zalegalizować ustawki?

Kibice Legii należą do grupy tych podziwianych w Polsce i za jej granicami ze względu na wysokiej jakości doping i oprawy. Jak wiadomo sami o sobie mają niemałe mniemanie i szczycą się z ‚bycia Warszawiakami’ (chyba nie trzeba szerzej tłumaczyć). Raz na jakiś czas jednak, słoma im z butów wystaje niemiłosiernie…
Niby chcą być fajni, pokazać siłę a wychodzi wieśniacko. Ostatnia akcja godna kibiców Arki Gdynia napadających na dzieci – słowem patologia. Inaczej tego nazwać nie można. Obrzucanie wszelkimi przedmiotami piłkarzy wrogiego klubu i ich autokaru na kilometr wieje wiochą i bliżej takim zachowaniom do zacofanych fanów tureckich niż rozwiniętych mieszkańców europejskich metropolii, na których przecież warszawiacy tak bardzo się kreują. Chociaż Turcy lubują się także w hardcorowym traktowaniu zawodników swoich drużyn, więc może porównanie to zbyt ostre ale… jednak nie. Rzeźniczak też dostał liścia od ‚swojego’. No, no jeszcze brakuje pistoletów i granatów i będziemy mogli poczuć się jak Brazylijczycy i Argentyńczycy. Ciekawie się przyszłość zapowiada…

Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że kibice Legii, chcąc skrzywdzić piłkarzy Polonii, wyświadczyli im przysługę. Ich niezwykle wysoki poziom IQ   ;-)  nie dopuścił bowiem do siebie myśli, że w momencie gdy wkroczą oni na boisko i nie dopuszczą swoim zachowaniem do kontynuowania spotkania, Czarnym Koszulom zostanie przyznany walkower. Zapewne nawet bez ‚interwencji’ Legionistów, na ich konto powędrowałby komplet punktów, wszak w chwili przerwania meczu goście prowadzili już 2-0 ale przyjmując tezę, że historia ta będzie się powtarzać na każdym spotkaniu warszawskiej Polonii, dzięki pomocy swojego największego rywala, mogą oni nie tylko w szybkim czasie ponownie awansować do Ekstraklasy ale i dostać pokaźną sumę za wpis do księgi Guinessa.

Mówiąc jednak poważnie, każdy wie jakie są realia i jak wygląda polska scena kibolska. Raz na jakiś czas kibice wychodzą ze swoim ciemnym uwielbieniem z zakamarków także na trybuny, co mogliśmy zaobserwować podczas pucharowego pojedynku pomiędzy GKS-em Bełchatów a Górnikiem Zabrze i wiadomo, że jest to temat – rzeka. Niektórzy nie rozumieją, że dla nich, bójki czy ustawki są pasją i oczywiście, takie zachowania potępiają. Z drugiej strony po co się czepiać, skoro wybrali taką drogę i mordobicie jest ważną częścią ich życia? Skoro jedna i druga strona robi to dobrowolnie? Niech sobie robią, przecież postronnym osobom nic do tego. Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy na ataki narażone zaczynają być właśnie te postronne osoby, w tym także piłkarze czy jak w pamiętnym meczu Legia – Lech, reporterzy, dziennikarze. Wtedy nie ma już bowiem mowy o żadnej pasji a czystej ułomności umysłowej. Przecież nie trzeba mieć wysokiego ilorazu inteligencji by rozgraniczyć dwie, jakże inne, grupy osób i wymierzyć swoją agresję w tę ‚odpowiednią’…

Wszyscy dookoła tak chcą walczyć z problemem ‚chuligaństwa’ a nikt jeszcze nie wpadł na pomysł by zalegalizować walki. Stworzyć np. „Polską ligę chuliganów”, co tydzień, na godzinę przed każdym ligowym meczem, transmitowana w telewizji, walki tych samych przedstawicieli, których kluby mierzą się w danej kolejce Ekstraklasy, na ringu czy w klatce, na pięści czy w rękawicach, boks, mma czy k1, wszystkie chwyty dozwolone, wybrana ilość zawodników, bez sędziów i jedynie lekarz w pobliżu, bez kar i nawet maski czy kominiarki dopuszczalne… Pomysł nie całkiem oderwany od rzeczywistości bo wyszłoby na dobre dla każdego, kibice niewiele by stracili a zyskali nawet ‚cielesną’ wolność pięści słowa a przecież i tak nagrodą byłby honor i panowanie, mogliby oddać się swojej pasji bez potępienia społeczeństwa.
mówi się, że to zakazany owoc najlepiej smakuje ale skoro ludzie walczą o legalizację marihuany, czy innych rzeczy, znaczy to, że ich wartość wcale nie idzie w parze z magią zakazu, może podobnie spojrzeliby oni na wariant z legalizacją ‚ustawek’. Może na stadionach jedyne walki toczyłyby się na słowa i oprawy…

Jest Khalidov jest… wszystko.

Ostatnimi czasy w Polsce, coraz częściej spotykamy się z PPV. Jak nie walki bokserskie czy MMA to mecze piłka nożnej. Oczywiście nikt tego nie lubi, poza tymi, którzy czerpią z tego zysk. Może gdyby, zarobki w naszym kraju były godziwe, wtedy każdy mógłby sobie pozwolić na wydatek czterdziestu złotych, bez zwracania większej uwagi na jakość usługi, za którą przyszło mu zapłacić. A z racji tego, że w Polsce jest jak jest, nie każdy jest ministrem, dlatego też prawie wszyscy analizują swoje wydatki chociaż w niewielkim stopniu. Na tym właśnie polu (PPV) oraz pod względem wagi oczywiście, wciąż pragniemy pozostać w tyle za Amerykanami, nawet te 100 lat…
Mecze polskiej kadry w tej formule okazały się abstrakcją a do dziś można się zastanawiać, jakim cudem ktoś wpadł na pomysł by połączyć słabą grę kadry i płacenie za jej oglądanie w jedno. To się po prostu nie mogło udać. Boks, wiadomo. Zanim Adamek wyszedł na ring z Kliczko, większość nie żałowała wydatku, aż do nokautu ze strony Ukraińca. Wtedy portfel wydał się jakiś taki cieńszy. Ale kto by tam przypuszczał… Całe szczęście, że walka Gołoty z Brewsterem nie była w PPV ;-) . Są jeszcze Gale KSW. Ostatnia odbyła się w sobotę. Można było wykupić transmisję, można było znaleźć ją także na internecie, za darmo. Nie ważne gdzie, warto było. Tym właśnie różni się Reprezentacja Polski i zawodnicy mieszanych sztuk walki. Jakością. Polskich piłkarzy nie chce się ostatnio oglądać nawet za darmo, każdy się musi martwić przecież o swoje zdrowie, a co dopiero płacić za to. Inaczej sprawa ma się w przypadku walk MMA a jeszcze ściślej mówiąc, Mameda Khalidova.

Czeczen reprezentujący Polskę jest…najwyższej jakości. Właśnie tak. Produkt pożądany. Jest Khalidov jest impreza. Jego podejście do walk jest świetnym wabikiem na niezaspokojone potrzeby polskich kibiców. Wciąż nam przecież mało najwyższej klasy sportowców, którzy z poświęceniem przykładają się do treningów i samych zawodów. Przede wszystkim brakuje nam jednak wyników. Mamed w tym co robi jest niezaprzeczalnie najlepszy. Nie ma się więc co dziwić, że jego osoba, ‚ideał’ profesjonalisty, przyciąga jak magnes. Ludzie nie boją się rozczarowania, źle wydanych pieniędzy. Khalidov jest samą w sobie gwarancją sukcesu, dobrze spędzonego czasu i dobrze wydanych pieniędzy. Chyba wszyscy mają świadomość, że (o dziwo) takie nazwiska jak Pudzianowski czy Materla, nie mają takiej siły przebicia (a raczej przyciągania) jaką ma Mamed. A przecież to Michał Materla ma w swoim posiadaniu pas mistrzowski…

Obaj panowie są przyjaciółmi i zapowiedzieli, że nie będą ze sobą walczyć. Podobnie zresztą jak bracia Kliczko. Mamy więc sytuację,w której pas należy do świetnego zawodnika, który prawdopodobnie…nie jest najlepszy. Prawdopodobnie, ponieważ do póki obaj nie stoczą bezpośredniego pojedynku, tylko możemy przypuszczać, że Mamed Khalidov jest lepszym wojownikiem. Takie wnioski możemy opierać na odbytych do tej pory walkach jednego i drugiego oraz starć obu zawodników z Kendallem Grove. Wydaje się, że Khalidov jest najlepszym obecnie przedstawicielem mieszanych sztuk walki na świecie. Jedynym wyjściem dla niego byłaby więc… strata mistrzowskiego pasa przez Materlę w starciu z innym zawodnikiem i późniejsze odebranie mistrzostwa ów zawodnikowi przez samego Khalidova. Czyli kolejne pomieszanie z poplątaniem. Można oczywiście zrozumieć przyjaźń jaka ich łączy, można spróbować to sobie jakoś wytłumaczyć ale i tak, taki stan rzeczy kibiców nie ucieszy. To przecież ich praca i hobby w jednym. To przecież sport a nie uliczne mordobicie. To przecież nie ‚Krwawy sport’, nie walczy się na śmierć i życie więc decyzja Mameda i Michała, z jednej strony godna podziwu, z drugiej dziwna, nie dla wszystkich jest zrozumiała. Gdyby wszyscy postępowali tak samo… Gdyby siostry Williams nie godziły się na swoje mecze, gdyby wszystkie rodzeństwa czy przyjaciele ze sportowych aren, odmawiali bezpośrednich pojedynków…

Kibiców ominie więc przyjemność z oglądania walki dwóch najlepszych zawodników w tym kraju. Co by jednak nie mówić i jakby się na to nie zapatrywać, ich decyzję trzeba zaakceptować, pogodzić się z takim stanem rzeczy i oddać im szacunek za to, że w czasach gdy polscy sportowcy oszczędzają na kibicach, oni zdobywają ich serca i leją wszystkich, aż miło a przy tym są wartościowymi ludźmi, dla których przyjaźń jest najważniejsza. I nawet PPV nie ma znaczenia.