Archiwa kategorii: Lekkaatletyka

List otwarty do polskich lekkoatletów.

68420d5599de539c123bb484938d73e2

Drodzy lekkoatleci!

Jako wielka fanka polskiego sportu, a co za tym idzie także polskich sportowców, z wielkim żalem, może też bólem serca przyjęłam ostatnie ‚publiczne wystąpienia’ niektórych lekkoatletów. I rzecz jasna, wszyscy doskonale wiemy, iż nie chodzi wcale o piękne sportowe sukcesy na Mistrzostwach Europy, których byliśmy w ostatnich dniach świadkami ale o wylewanie frustracji w mediach i różne słowne utarczki, zaczepki czy wbijanie szpili w reprezentantów innej dyscypliny.
Jako kibic, poczułam się na tyle tym dotknięta, co zobowiązana i przede wszystkim, mająca prawo do skrytykowania Waszego postępowania.
Ale od początku… Na świecie żyję niewiele ponad ćwierć wieku ale z pełną świadomością mogę stwierdzić, że sport wypełniał je przez prawie cały ten okres. Niewiele pamiętam, z młodzieńczych czasów, jeśli trochę pogłówkuję, uda mi się dotrzeć do może dwóch takich momentów, które odznaczyły się w mej pamięci. O ile jeden, był dosyć osobisty – pierwszy dzień w zerówce i chowanie za spódnicą mamy, o tyle drugi – złoty medal Tomasza Sikory z Anterselvy – naznaczył mnie na całe życie. Miałam wtedy niecałe pięć lat i niewiele rozumiałam ale euforia wśród wpatrujących się w ekran telewizora członków mojej rodziny oraz czarne, znikające na nim kropeczki musiały wywrzeć na mnie tak ogromne wrażenie, że na kolejne lata zaowocowało chęcią ponownego wprawienia się w taki stan. Najpiękniejsze uczucie w życiu każdego kibica – radość z sukcesu polskiego sportowca na międzynarodowej arenie. Łzy spływające po policzku, w momencie obserwowania powiewającej Biało-czerwonej flagi w rytm ‚Mazurka Dąbrowskiego’… Znacie to, prawda?

Duma. Cholerna satysfakcja z bycia Polką. Za każdym razem kiedy sportowiec reprezentujący mój kraj sięgał po najwyższe laury. Było tak kiedy o medale czy zwycięstwa w zawodach walczył wspomniany Sikora i było tak kiedy robili to Małysz, Kowalczyk, Guzik, Gwizdoń, Stoch, Korzeniowski, Czapiewski, Adamek, Gołota, Michalczewski, Rogowska, Pyrek, Dołęga, Mauer, Skolimowska, Sycz i Kucharski, Pudzianowski, Nastula, Kubica, Plawgo, Majewski, Włodarczyk, Klepacka, Jędrzejczyk, Kawęcki, Korzeniowski itd. Było tak zawsze. Było tak zimą i latem. Kiedy startowali sztangiści, skoczkowie, wioślarze, floreciści czy pływacy ale także siatkarze, piłkarze i właśnie lekkoatleci. Z dumą dopingowałam także biegaczy w osobach Kszczota i Lewandowskiego, których darzyłam jednocześnie ogromnym szacunkiem. Dziś ten szacunek został lekko nadszarpnięty. Dlaczego?

Jako kibicowi, przykro patrzy się na fakt, iż jeden sportowiec, potrafi drugiemu wbijać szpilę, podczas gdy obaj działają (a przynajmniej powinni) we wspólnym interesie jednego kraju. Z zazdrości? Tak to niestety wygląda.
Nie ma sensu wchodzić na wojenną ścieżkę, zresztą stojąc na przegranej z góry pozycji, z kimś kto dostarcza fanom takiej samej dawki szczęścia. Takie zachowanie chluby sportowcowi nie przynosi, a może jedynie zaszkodzić w odbiorze jego osoby przez opinię publiczną oraz media. Te ostatnie naprawdę potrafią dać człowiekowi się we znaki. Kto mieczem wojuje od miecza ginie, czyż nie?

Zarówno Lewandowski jak i Kszczot oraz prawdopodobnie Fajdek, słownie próbowali uderzyć w polskich piłkarzy. Ludzi, którzy przez ostatni miesiąc dokonali rzeczy niemożliwych, zjednoczyli naród i nie jednokrotnie wywoływali uśmiech na ustach osób, u których rzadko kiedy można go było zobaczyć. To właśnie są te najpiękniejsze momenty, których nie można kupić za żadne pieniądze. Przecież Wam, drodzy lekkoatleci, ta sama sztuka udała się kilka dni później. Czy nie można było tak po prostu pozostać w zwycięskim nastroju i w spokoju przygotowywać się do Igrzysk w RIO?

Potrafię zrozumieć fakt, iż jako przedstawiciele dyscypliny nie tak popularnej jaką cieszyć się może w naszym kraju piłka nożna, czujecie się nieco sfrustrowani ale najgorsze, co w takim momencie mogliście zrobić to medialne ataki na Bogu ducha winnych piłkarzy. Czy tak postępują prawdziwi sportowcy? Chyba nie tędy droga…
Sportowiec, przede wszystkim, powinien postępować fair. Nie można zrzucać odpowiedzialności za małą popularność (według Was) Lekkoatletyki w Polsce na Grosickiego, Błaszczykowskiego czy innych reprezentantów. Tylko dlatego, że przed laty zamiast zdecydować się na treningi biegowe, wybrali futbol. Mogliście przecież iść tą samą drogą…
Umniejszanie im sukcesów a przede wszystkim insynuowanie, jakoby piłka nożna była sportem gorszego sortu, czy też jego odbiorcami byli ludzie mniej inteligentni to już zwykłe, za przeproszeniem, skurwysyństwo i obraza kilkudziesięciu milionów polskich kibiców.

Piłka nożna faktycznie jest jedną z dyscyplin sportowych, choć w dzisiejszych czasach ciężko ją porównywać do reszty. Nie bez kozery mówi się, że z rzeczy mniej ważnych, najważniejszą zdecydowanie jest piłka nożna. To coś więcej niż sport. Nie można z tym dyskutować a jedyne co można zrobić, to po prostu zaakceptować taki stan rzeczy.
Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedy Reprezentacja Polski toczyła zacięte boje z Niemcami czy Portugalią, nasi 800-metrowcy nie tylko ich nie dopingowali ale z przekąsem narzekali na ich popularność i uwielbienie narodu. Tak było? Pozostaje nam współczuć.

Uważacie, że awans na Mistrzostwa Europy we Francji a także późniejszy ćwierćfinał naszych Orłów nie są żadnymi sukcesami? Nawet nie macie pojęcia jak bardzo się mylicie.
Macie w ogóle pojęcie, ile milionów na świecie kopie piłkę? Ciężko oszacować czy w ogóle licznik zatrzyma się na milionach… Wybić się więc ponad te liczby i znaleźć w gronie ośmiu najlepszych drużyn Europy jest niewyobrażalnym, przynajmniej dla lekkoatletów, sukcesem.

W Waszym przypadku, o zwycięstwie decydujecie tylko Wy. Albo musicie dobiec do mety jako pierwsi, albo rzucić najdalej ze wszystkich. Od Was zależy, jaki wynik osiągniecie a także będziecie jedyną osobą, do której będziecie mogli mieć pretensje w przypadku porażki.
Piłkarz, bez względu na to jaki by nie był dobry, jak bardzo by nie chciał walczyć o zwycięstwo, musi jeszcze oczekiwać na takie samo zaangażowanie ze strony kilkunastu innych osób. Jedenastu zawodników, trzech rezerwowych, sztab szkoleniowy oraz sędziowie. Każdy, w dowolnej chwili może coś spieprzyć. A odpowiedzialność i tak spada na piłkarzy, po równo.
Co więcej, warto zaznaczyć, że Mistrzostwa Europy w piłce nożnej są najsilniej obsadzoną imprezą tej dyscypliny i ich wynik niewiele by się zmienił, gdyby do rywalizacjo dołączono zespoły z innych kontynentów. W przypadku lekkoatletów, co zapewne zaobserwujemy podczas zbliżających się Igrzysk, sytuacja wygląda już zgoła odmiennie, prawda? Czy w rywalizacji z Jamajką czy Stanami Zjednoczonymi, Polska wciąż będzie liczyć się w walce o zwycięstwo w końcowej klasyfikacji?

Boli Was, że tak wielu kibiców wybiera futbol? Piłka nożna jest grą zespołową, co za tym idzie, zdecydowanie trudniejszą i bardziej atrakcyjniejszą dla publiczności. Czas jej trwania, przepisowe dziewięćdziesiąt minut daje kibicom dodatkowe pole do popisu i możliwość włączenia się w widowisko sportowe. Dla niektórych, wzięcie udziału w oprawie meczowej, dopingu i w jakiś sposób przypisanie sobie zasług, dołożenia cegiełki w triumf ukochanej drużyny, stało się sposobem na życie. Wyobrażacie sobie rzeszę kibiców prowadzących doping w trakcie kilku minut Waszego startu?
Powiedzcie, ile trwały Mistrzostwa Lekkoatletyczne wszystkich konkurencji? A ile ME piłkarzy? Ile kosztuje bilet na jeden mecz  ile na cały dzień, czy turniej zmagań lekkoatletycznych? Za co woli zapłacić kibic? No właśnie. Nie powinniście się porywać z motyką na słońce. Mistrzom, nie wypada…

Aż dziw bierze, że sportowcy, nie protestują, kiedy Agnieszka Radwańska, także przecież bez najważniejszego triumfu na koncie, zarabia grube miliony, podczas gdy ich portfele są o wiele szczuplejsze. Dziwne, że nie dostaje się Marcinowi Gortatowi czy Robertowi Kubicy, kasującym wielką kasę, a nie notującym spektakularnych sukcesów na swoich kontach. Ich popularność jest równomierna do piłkarzy, a za granicami naszego kraju biją ich nawet na głowę. W tym miejscu warto więc wspomnieć, że cała ta trójka włączyła się w szał, którym przez prawie miesiąc ogarnięty był nasz kraj i również, odziana w biało-czerwone barwy kibicowała piłkarzom w walce o jak najlepszy wynik.
No właśnie.
Jakoś nie słychać było lamentu ze strony siatkarzy, kiedy ci sięgali po złoty medal, nie narzekali szczypiorniści Vive, kiedy echa ich triumfu w Lidze Mistrzów ucichły zaledwie po dwóch dniach, nie narzeka Kamil Stoch, że nie jest wychwalany pod niebiosa jak swego czasu Adam Małysz, mimo dużo cenniejszego osiągnięcia na koncie, jakim bez wątpienia jest złoty medal IO. Nie narzekają żużlowcy czy siatkarze mimo, że ligi polskie tych dyscyplin to światowa czołówka a i na arenie reprezentacyjnej święcą największe sukcesy i nie narzeka grono innych polskich sportowców, których zawodów nawet nie transmituje polska telewizja, a którzy również mają się czym pochwalić.

Wiecie dlaczego w Polsce jedna dyscyplina osiąga większą popularność od drugiej? Dlaczego wspomniane już skoki narciarskie apogeum popularności osiągały za czasów Adama Małysza, a nie kiedy po złoto olimpijskie sięgał Kamil Stoch albo kiedy dorobiliśmy się więcej niż jednego świetnego skoczka? Dlaczego Cała Polska ściskała kciuki za Justynę Kowalczyk, a męskich zawodów telewizja polska nie raczyła nawet pokazać, kiedy o dobry wynik walczył Maciej Staręga? Dlaczego kiedy walczy Mamed Khalidov czy Mariusz Pudzianowski, kibice są w stanie zapłacić ogromne pieniądze by odkodować ich pojedynki, nierzadko przechodząc obok sław z UFC obojętnie? Dlaczego F1 przeżywało w naszym kraju lata świetności, kiedy w środku stawki znajdował się Robert Kubica a nie przed czy po jego obecności w gronie kierowców? Dlaczego gro osób ślęczy przed telewizorami słuchając wspaniałego komentarza Jarońskiego i Wyrzykowskiego i ‚pcha’ do przodu Majkę czy Kwiatkowskiego, wcześniej nie rozumiejąc nawet jak można ekscytować się kolarstwem? Można by zadawać takie pytania w nieskończoność, jednak odpowiedzi na każde z nich sprowadza się do jednego: Sport tworzą ludzie! To dla nich, nie z powodu zasad czy ciekawości danej dyscypliny, ogląda się zawody. To ludzi się wspiera i ludziom się kibicuje. Jeśli ci w zamian odwdzięczą się sukcesami, prawdopodobnie odbije się to na popularności całej dyscypliny.

Wy, jako lekkoatleci, odczuliście chyba tę popularność w kolejnych plebiscytach Przeglądu Sportowego na dziesięciu najlepszych sportowców danego roku. Policzcie ilu z Was, znajduje się w gronie nominowanych, ilu z Was ten plebiscyt udało się zwyciężyć.
Zacznijcie doceniać to co macie i zauważać rzeczy, wydawać by się mogło oczywiste, a których tak naprawdę widzieć nie chcecie. Kibice Was szanują, uwielbiają i są wdzięczni za każdy medal, jaki udało się Wam przywieźć z różnych zawodów. To, że nie piszą o Was media tak często jak o piłkarzach, raczej się nie zmieni ale zamiast narzekać, powinniście to zaakceptować. Prościej byłoby Wam się cieszyć z sukcesów innych sportowców i pokazać kibicom dumną twarz reprezentanta Polski, aniżeli sfrustrowanego małego człowieka z dużymi możliwościami.
Nie narzekajcie na małe (tylko według Was) zainteresowanie Wami i nie porównujcie się do piłkarzy. Z pewnością, nie macie nawet pojęcia z jaką falą krytyki ze strony nas kibiców, muszą sobie oni radzić każdego dnia. Wam się to raczej nie zdarza. Potraktowanie miejsca poza podium jako porażki jest raczej najmniejszym problemem dla sportowca. Tym bardziej, biorąc pod uwagę fakt, że dla wielu prawdziwych fighterów z charakterem, każde inne miejsce niż pierwsze  takową porażką jest. „Nie pozwólcie by ludzie, uznali Was za niegodnych podania ręki”.

Już na sam koniec, warto chyba wspomnieć, że każdy profesjonalny piłkarz/sportowiec posiada menadżera a większość także osoby odpowiedzialne za sprawy wizerunku. Po Waszych wypowiedziach, wnioskuję, że również powinniście takie znajomości zawrzeć. Może wtedy, Lekkoatletyka zaczęłaby zyskiwać na popularności.
Na razie możecie jedynie dziękować, iż na Igrzyskach Olimpijskich w zespołach piłkarskich nie mogą występować pierwsze reprezentacje seniorów, i to Wy możecie wygrywać w wyścigu o miano największych gwiazd całej imprezy. Tak więc:

Powodzenia w RIO!

Czystka w Telewizji Publicznej a Sport.

tvp

Odkąd zmieniły się rządy na scenie politycznej w Polsce, ‚padło’ już niejedno stanowisko w polskiej telewizji publicznej – znanej wszystkim jako TVP. Pracę straciło mnóstwo dziennikarzy i szefów, wielu zostało zwolnionych przez nową władzę, inni sami złożyli wypowiedzenia. Wśród nowych nabytków grupy bezrobotnych jest mnóstwo znanych nazwisk, które dane nam było (z przyjemnością lub wręcz przeciwnie) oglądać codziennie na wizji lub w internecie. Choć z pracą w TVP pożegnało się gro osób tworzących różne programy i oddziały/kanały tematyczne tejże stacji również ‚od kuchni’, wśród nich na próżno szukać ludzi związanych ze sportem. A więc tych, których praca w ostatnich latach nie jest najlepiej odbierana u telewidzów. Choć to najlżejsze określenie, tego co wobec kibiców w Polsce wyprawia się obecnie przy Woronicza.

TVP, TVP2 i TVP Sport – wszystkie te kanały od wielu lat transmitowały różne zmagania polskich sportowców, dzięki czemu prawie każdy obywatel naszego kraju posiadający w domu odbiornik, bez przeszkód mógł im kibicować. Sytuacja komfortowa i normalna jednocześnie, wręcz naturalna prawda? No właśnie, tak było przez wiele lat i tak powinno być nadal, jednak w siedzibie owej telewizji, zwanej przecież publiczną, do sytuacji tej podchodzą zgoła inaczej. Stacja już dawno przestała dbać o kibiców a także polskich sportowców. Wszystkie najważniejsze imprezy czy wydarzenia sportowe, w których startują nasi reprezentanci transmitują inne telewizje, takie jak Eurosport, Polsat czy Canal+.
Kibice nie posiadający dostępu do wymienionych kanałów muszą się obejść smakiem. W publicznej nie obejrzą ani piłkarzy na Mistrzostwach Europy o europejskich ligach, w tym polskiej czy turniejach nie wspominając, ani piłkarzy ręcznych walczących aktualnie o medale na ME rozgrywanych w naszym kraju. TVP po prostu, od kilku ładnych lat pokazują nam środkowy palec oraz to, jak olewać potrzeby swoich odbiorców. Zresztą, zamiast wymieniać dyscypliny i wydarzenia, których transmisje publiczna bez wątpienia powinna przeprowadzać w otwartych kanałach, a których w programie na pewno nie ujrzymy, zwróćmy uwagę na te propozycje, które niezmiennie na swojej antenie nam ona przedstawia. Hmm…
Na pewno nie możemy mówić o bogatej ofercie, czy jakiejkolwiek rywalizacji na tym polu z wymienionymi wcześniej kanałami, i choć chciałoby się inaczej, jedyne czym można określić ofertę tej stacji to żenada. ŻE-NA-DA!
Poza kilkoma meczami Agnieszki Radwańskiej w turniejach drugiej  kategorii, transmisjach lekkoatletyki, oczywiście grubo okrojonych, czy dyscyplin nie mających w naszym kraju dużej popularności i sukcesów, m.in mistrzostw w łyżwiarstwie figurowym czy curlingu. Oprócz tego, oczywiście Tour de Pologne, mistrzostwa w pływaniu i zawody w narciarstwie klasycznym. W zasadzie to ostatnia pozycja, w skład której wchodzą m.in skoki oraz biegi narciarskie, wspólnie ze wspomnianą wcześniej lekkoatletyką, mogłyby robić za wizytówkę tej stacji, choć, jasno trzeba powiedzieć, również poziom tych transmisji jest na żenująco niskim poziomie. I z całym szacunkiem do zasług, jakie mają na swoim koncie panowie Szpakowski, Szaranowicz czy Kurzajewski, podczas zawodów, przez nich komentowanych lub współtworzonych, zbyt często chciałoby się zasnąć/wyciszyć głos/przełączyć na inny kanał/wyłączyć telewizor/przeklnąć/wyrzucić odbiornik przez okno itp.,itd.,* (niepotrzebne skreślić).
Tyle już zostało powiedziane na temat słabego przygotowania owych panów do pracy przy różnych transmisjach i beznadziejnych pomyłkach, że w tym momencie to wszystko powoli przestaje być już nawet śmieszne, choć jedyne co kibic może na to poradzić to tworzenie kolejnych serii memów w internecie. Dużo gorzej, wkurzać może niezliczona ilość transmisji ze studia TVP, w którym zasiadają ludzie, przedstawiani przez ową stację jako fachowcy danej dyscypliny oraz dziennikarze, często dający powody do podważania tegoż tytułu używanego w kontekście ich nazwiska. No jednym słowem – katastrofa, przez duże ‚K’.
Na dodatkową niekorzyść stacji, działa ostatnio także forma naszych sportowców, którzy do tej chwili byli jedynymi kartami przetargowymi. Skoczkowie, szczególnie Kamil Stoch zupełnie nie radzą sobie na skoczniach, za to największa gwiazda TVP – Justyna Kowalczyk przestała już się zaliczać nie tylko do faworytek ale też zwykłej czołówki swojej dyscypliny. Jedyne o co w tym sezonie walczy Polka to chyba walka z samą sobą i swoim zdrowiem, a być może także godnym zakończeniem kariery, co, biorąc pod uwagę to co dla publicznej w transmisji biegów jest najważniejsze, byłoby dla nich swoistą kulką w łeb. Ale czy to pierwszą w życiu? No właśnie.
Biegi narciarskie na kanałach TVP polegają jedynie na… Justynie Kowalczyk. Chyba właśnie jej nazwiskiem, zamiast nazwą samej dyscypliny, winny być reklamowane zawody. Patrzymy na Justynę, Rozmawiamy o Justynie i szukamy Justyny. Może byłoby to normalne w okolicznościach gdyby Polka zajmowała jedną z czołowych pozycji lub walczyła akurat o dobre miejsce, ale nie w momencie gdy Polki na przykład w danej konkurencji nie ma wcale albo już dawno z niej odpadła. To chyba podchodzi już pod chorobę natury psychicznej, lub także potrzebujące lekarza – silne uzależnienie.
Co więcej, nie chodzi tu o samą Kowalczyk, przecież to wielki sportowiec ale trzeba jasno powiedzieć, że niedawna sytuacja, kiedy to Polka pożegnała się już z rywalizacją w biegach sprinterskich, a o miejsce w półfinale walczył jeszcze nasz reprezentant Maciej Staręga, TVP, zamiast pokazać kibicom rywalizację mężczyzn, pokazało, a jakby inaczej, rozprawianie w studio swoich dziennikarzy na temat… Justyny Kowalczyk. Kpina, żeby nie użyć słów niecenzuralnych! Naprawdę, nasza kochana publiczna stacja bardzo szanuje swoich kibiców. Przecież Szpakowski, Szaranowicz i Kurzajewski są o wiele bardziej interesujący aniżeli sportowa rywalizacja…

Wspomniani panowie, ich wiedza, komentarz oraz cała otoczka jak i jakość transmisji nie umywa się do tego co proponują nam inne stacje. Komentarz na stacjach Eurosportu (także skoków i biegów ale przede wszystkim biathlonu czy kolarstwa) jest niepodważalnie bardziej profesjonalny niż w TVP, to samo mamy w przypadku Polsatu i Canal+. Transmisje wszystkich stacji deklasują swoją starą koleżankę już na starcie, nie tylko jeśli chodzi o jakość proponowanych transmisji ale samą pracę dziennikarską. Prosty przykład? Duet Jaroński – Wyrzykowski każdą, nawet najnudniejszą transmisję potrafią przerodzić w produkt, który odbiorca bierze w ciemno. Dość powiedzieć, że wielu kibiców nie mających pojęcia o dyscyplinach, które panowie komentują, decydują się obejrzeć je właśnie z powodu obecności ww dwójki. Nie ma również sensu porównywać spotkań piłki nożnej komentowanych przez znanego wszystkim ‚Szpaka’ wobec tego co proponują nam w Canal+. Tam, poza oczywiście takimi profesjonalistami jak Twarowski czy Smokowski, jest przeogromny wachlarz możliwości a nawet w meczach komentowanych przez niemających dużego doświadczenia w tym fachu byłych piłkarzy, oczekujący jakiegoś stopnia dostatecznej jakości odbiorca, zawsze wybierze tę stację.

Wobec powyższego, nie podlegającego żadnym wątpliwościom żenującego produktu, jakim oferuje i raczy nas jednocześnie telewizja publiczna, oraz wobec czystki jaka obecnie jest stosowana przy Woronicza, jedyne co możemy w tym momencie zrobić to zapytać: JAK, DO JASNEJ CHOLERY, DZIAŁ SPORTOWY TVP DALEJ ZACHOWAŁ SWOJE STANOWISKA PRACY? NO JAK?!

Wesołych Świąt!

boże-narodzenie-piłka-nożna_19-129498

Wszystkim kibicom w tym szczególnym okresie życzę…

By Reprezentacja Polski na zbliżającym się Euro sprawiła nam wszystkim wyjątkowy prezent…
By Ekstraklasa po zimowej przerwie wciąż dostarczała nam wspaniałych emocji…
By Mistrz Polski (ktokolwiek nim będzie) awansował w końcu do upragnionej LM…
By Agnieszka Radwańska wygrała w końcu turniej Wielkiego Szlema…
By Jerzy Janowicz wrócił do swojej najwyższej formy…
By Piłkarze ręczni walczyli jak lwy na ME…
By siatkarze grali jak wtedy gdy zdobywali złoty medal MŚ…
By biathlonistki sięgnęły po medale MŚ…
By skoczkowie latali najdalej… i wiatr im nie przeszkadzał ;)
By Marcin Gortat bił kolejne rekordy w NBA…
By Artur Szpilka nokautował rywali w pierwszej rundzie…
By wszyscy reprezentanci Polski godnie reprezentowali nasz kraj na międzynarodowej arenie i dostarczali kibicom mnóstwa radości i wzruszeń!
Sukcesów, zdrowia, siły i wytrwałości!

Polska górą!

Chyba tylko tak tytułować można dzień 2 marca 2013 roku. Dla polskich sportowców były to 24 wspaniałe, wyjątkowe i prawdopodobnie jedyne takie w życiu godziny.  Srebro Justyny Kowalczyk na Mistrzostwach Świata, Brąz polskich skoczków na tych samych Mistrzostwach, srebro Anny Rogowskiej i brąz Katarzyny Broniatowskiej na Halowych Mistrzostwach Europy, zwycięstwo w finale Pucharu CEV Muszyny, czwarte miejsce Krystyny Pałki w biegu pościgowym w PŚ w Oslo oraz bramki zdobyte przez Roberta Lewandowskiego(2), Radosława Majewskiego i Grzegorza Krychowiaka – to wspaniałe osiągnięcia polskich sportowców, wszystkie sukcesy przyszły niemalże w jednym momencie a warto odnotować, że dziś, jeden dzień później kolejne powody do dumy przyniósł nam Adam Kszczot, który w świetnym stylu został Mistrzem na 800m na Halowych Mistrzostwach Europy. Pięknie.

Oczywiście, chociaż każdy z tych wyników jest niewątpliwym sukcesem, ma jednak swoją wartość w tzw hierarchii kibiców. I tak najwspanialszą wiadomością wczorajszego dnia, obok której nikt nie przeszedł obojętnie było zdobycie medalu przez naszych skoczków. Cała sytuacja tym większą radość wszystkim sprawiła, że początkowo skoczkowie znaleźli się poza podium. Historię największego sukcesu polskich skoczków zna jednak już każdy i najlepiej nacieszyć oczy i uszy poniższymi obrazkami.

Medal cieszy niezmiernie i jednocześnie pozostaje lekki niedosyt bo srebro było… o krok.

Cieszy też drugie miejsce Justyny Kowalczyk, chociaż w oczach kibiców wynik naszej Królowej Nart nie jest tym oczekiwanym. Wszyscy, włącznie z trenerem naszej biegaczki, liczyli na kilka medali i co najmniej jeden złoty, właśnie we wczorajszym biegu. Mistrzostwa Justyna kończy tylko z jednym srebrem ale skoro sama zainteresowana jest zadowolona z takiego wyniku to i nam nie wypada narzekać.

Równie świetną wiadomością i także mającą znamiona niespodzianki jest wyczyn siatkarek Muszyny, które pokonały siatkarską potęgę na gorącym tureckim terenie i tym samym sięgnęły po Puchar CEV.

W świetnym stylu do gry powrócił Robert Lewandowski, który w meczu z Hannoverem zdobył dwie bramki. Dzięki nim Lewy został liderem klasyfikacji strzelców Bundesligi.

http://www.youtube.com/watch?v=E04OmOLrszc

Kolejnego gola i zarazem kolejny tytuł bohatera meczu zdobył Radek Majewski. Piłkarz Nottingham Forest kolejny raz mocno zapukał tym samym do drzwi kadry i oby jak najszybciej otworzył je Waldemar Fornalik.

http://www.youtube.com/watch?v=-7_SRXhcLYo

Najważniejszą bramkę tego weekendu zdobył jednak Grzegorz Krychowiak. Polak został uznany najlepszym piłkarzem meczu z PSG a jego trafienie było jedynym w tym spotkaniu.

Polska górą!