Archiwa kategorii: Buki

Z Ukrainą o pełną pulę! Warto grać na Polskę…

bonusy-bukmacherow-nowe

Po dwóch kolejkach turnieju we Francji, nasza reprezentacja pod względem dorobku punktowego ustępuje miejsca jedynie gospodarzom, oraz zawsze wielkim drużynom Włoch i Hiszpanii. Podobnie jak my, cztery oczka na swoim koncie zgromadziły takie zespoły jak Niemcy, Szwajcaria oraz Chorwacja. Towarzystwo iście doborowe, nieprawdaż? Tym bardziej biorąc pod uwagę, iż nasze konto zasililiśmy w spotkaniach z dwoma najsilniejszymi (jak się okazało) rywalami w grupie C… a w ostatnim spotkaniu, o trzy punkty i pierwsze miejsce zagramy ze słabo spisującą i rozbitą od środka Ukrainą. Patrząc na formę oraz przygotowanie mentalne polskiego zespołu – Tego nie da się spieprzyć! Gramy o zwycięstwo, o wysokie zwycięstwo, dające nam pozycję lidera w grupie i… łatwiejszych rywali na drodze do tytułu Mistrza Europy!

Nie bójmy się takich stwierdzeń. Zatrzymaliśmy wielkich Niemców, którzy zupełnie nie radzili sobie z polską defensywą a jeśli udało się tego dokonać z drużyną typowaną jako pewnik do finału, dlaczego miałoby się nie udać z innymi? Na dzień dzisiejszy, prezentujemy naprawdę wysoki poziom a przygotowanie taktyczne Adama Nawałki idealnie wkomponowuje się w styl gry naszych kolejnych rywali. Drzwi do naprawdę dobrego wyniku w tym turnieju stoją przed nami otworem i dotychczas nawet nie zaskrzypiały. Przeciągu nie ma i być może jeszcze długo go nie będzie. Zarówno nasi piłkarze jak i kibice są pewni, że przed lipcem, czyli jeszcze przez dziesięć dni, do Polski wracać nie zamierzają. Miejmy nadzieję, że przygoda Reprezentacji Polski we Francji zakończy się dopiero dziesiątego lipca…

Patrząc na dotychczasowe wydarzenia boiskowe i poziom prezentowany przez uczestników, nikomu nie przyjdzie na myśl, skreślić nas przedwcześnie z listy zespołów aspirujących do końcowego triumfu. Przecież nikt nikomu nie odda punktów za darmo. Aż dziw bierze, że wszyscy tak łatwo typują Niemców do łatwej wygranej w starciu z Irlandią Północną. Przecież im, podobnie jak nam, może być ciężko przebić się przez mur zbudowany przez tak liczna grupę defensorów trzeciej obecnie drużyny grupy C. Milikowi raz się udało ale nie jest powiedziane, że uda się to Mullerowi. A nawet jeśli, nikt nie powinien liczyć na wysoką wygraną. Waleczni Irlandczycy postawią wszystko na jedną kartę. Napędzeni zwycięstwem z Ukrainą, mogą postawić Niemcom wysoko powieszoną poprzeczkę. Polsce w starciu z żółto-niebieską armią może być o tyle łatwiej, że nasi rywale, których podczas tego turnieju nie mieliśmy prawa zestawiać z przymiotnikami opisującymi zwycięzców, są już zapewne przyszykowani na drogę powrotną do swojej ojczyzny. Można więc uznać, że z Polską zagrają już na walizkach. Wszystko, co działo się w okół ukraińskiej kadry, nie napawa optymizmem ich fanów, za to nam stawia na drodze niezwykłą szansę, którą wykorzystamy tylko, ogrywając wysoko swojego rywala. Oczywiście, ciągle przyjmując, że Niemcom jednak uda się ograć Irlandię Północną. My w takim przypadku, albo musimy wygrać z Ukraińcami o jedną bramkę więcej i liczyć na to, iż drużyna Joachima Loewa w starciu z Irlandczykami będzie nagminnie karana żółtymi kartonikami, które przy równej ilości punktów Niemiec i Polski, pozwolą nam na wygranie pozycji lidera poprzez klasyfikację fair-play, albo… strzelić  dwie bramki więcej niż nasi sąsiedzi. Wtedy możemy być pewni swego… Być może uda nam się uniknąć rywalizacji z Hiszpanią na wcześniejszym etapie rozgrywek bo w tym momencie, to chyba jedyny rywal na tym turnieju, którego moglibyśmy się obawiać. Cała reszta, choć dużo od nas bogatsza i może silniejsza kadrowo, bardziej rozreklamowana i faworyzowana, mogłaby się na nas przejechać. Walczymy więc dalej!

Do tej pory, turniej we Francji układa nam się koncertowo. Nie bez przyczyny rywale coraz bardziej zaczynają się nas obawiać. Jesteśmy nieprzewidywalni i z każdą kolejną minutą gry, groźniejsi. Warto chyba więc na tej dobrej grze naszych reprezentantów trochę zarobić. Kursy na zwycięstwo Polski mogą podwoić stawkę. Jeszcze więcej można zyskać typując wygraną naszych Orłów różnicą więcej niż jednej bramki. Po spotkaniu z Niemcami, dobrym kierunkiem ulokowania swoich pieniędzy powinien być także typ na strzelca w osobie Arkadiusza Milika. Chyba nikt nie ma wątpliwości, iż napastnik (jeszcze) Ajaxu będzie chciał się zrehabilitować i zamknąć usta krytykom. O strzeleniu przez niego dwóch lub więcej goli w tym spotkaniu mówić chyba nie wypada ale… zaryzykować chyba warto!

Oprócz typów na Polskę, można się pokusić także na kursy na zwycięstwo Walii, Czech i Anglii. Jeśli ktoś nie jest pewny Niemców, można obstawić, że nie Irlandii nie uda im się pokonać więcej niż jedną bramką. Chociaż… Ile osób obstawiało wczoraj zwycięstwo Rumunii z Albanią, tyluż nie nazwie już żadnej z drużyn faworytem. Z cyklu: #Euroniespodzianki #przegraćzbukiem

Buki świętują, mistrzowie fetują, spadkowicze walczą!

635983030921989150

We Francji – PSG, we Włoszech – Juventus, w Niemczech – Bayern, w Anglii – Leicester(!), w Holandii – Aj… PSV, w Hiszpanii – Barcelona (?) a w Polsce – Legia (?). Tak chyba wygląda kompletna lista krajowych mistrzów w największych (lub w przypadku polskiej, najbardziej dla nas interesujących ;-) ) ligach europejskich. ‚Chyba’, ponieważ po dzisiejszych wydarzeniach na boiskach holenderskich, wypadałoby zachować resztki ostrożności, przynajmniej do ostatnich minut decydujących spotkań sezonu 2015/2016, by później nie świecić oczami przed zdezorientowanymi i przede wszystkim zmartwionymi kibicami.
To prawda, ciężko przypuszczać by Legia, a tym bardziej Barca wypuściła z rąk mistrzowski tytuł ale… Czy ktoś spodziewał się, że Ajax na ostatniej prostej koncertowo przerżnie trofeum? No właśnie! Bukmacherzy na całym świecie chyba właśnie liczą zyski. Albo, co równie ciekawe, łatają dziury po niespodziewanym sukcesie nowych triumfatorów Premier League. Co by nie mówić – dzieje się!

O ile w przypadku takich zespołów jak Paris Saint Germain, Juventus czy Bayern, od początku sezonu można było się spodziewać, iż kolejka po kolejce, będą dumnie kroczyć w kierunku mistrzowskich tytułów, nie tracąc ani na chwilę rezonu, czy nie dostarczając swoim fanom niepotrzebnych pokładów wątpliwości, o tyle w przypadku całej reszty – można rzec, że historia pisała się po swojemu.
Barcelona, choć od początku również rozbijała swoich rywali i w pewnym momencie wydawało się nawet, iż na koniec sezonu, poza wszelkimi tytułami, jej piłkarze będą mogli świętować także różnorakie rekordy, to wszystko diametralnie zmieniło się już w ostatniej fazie rozgrywek. Duma Katalonii koncertowo roztrwoniła całą przewagę nad Atletico i Realem i jej kibice mogli zacząć drżeć o końcowy triumf. Blaugrana chyba w porę się otrząsnęła z piłkarskiej niedoli i znów wróciła na zwycięskie tory, ponownie mogąc się pochwalić mianem głównego faworyta do mistrzostwa. Forma, w jakiej na dzień dzisiejszy są jej zawodnicy, nie pozostawia złudzeń – tylko krok dzieli Barcelonę od odebrania medali za krajowy tytuł. Prawdopodobnie właśnie o tym przekonani byli także podczas swojego dzisiejszego spotkania, zawodnicy Atletico Madryt, którzy, podobnie zresztą jak wspomniany już Ajax Amsterdam, dali się pokonać spadkowiczowi, tracąc przy tym wszelkie nadzieje na triumf w Primera Division. Wiary w nie nie tracą za to jeszcze Królewscy, którzy w porę wrócili do gry o najwyższe cele i wciąż tracą do liderującej Barcy tylko jeden punkt. Czy jednak Real może się okazać równie wielkim szczęściarzem roku, jakim od dziś jest PSV Eindchoven? A czy Blaugrana stanie się frajerem większym od Ajaxu? To już chyba niewykonalne… A może?

Ajax, Ajax, Ajax… Cóż tu można powiedzieć. Stara prawda mówi, że czasem lepiej nie powiedzieć nic, jeśli jedynymi słowami przychodzącymi do głowy i na język są… przekleństwa. No tak, inaczej być nie może. Mistrzowski medal należy się temu, kto potrafiłby wytłumaczyć taktykę trenera Ajaxu na to spotkanie. Dlaczego, przy niekorzystnym wyniku, boisko opuścił najlepszy strzelec zespołu, a w jego miejsce, desygnowany do gry został nominalny pomocnik? Tego nie wie nikt, nie wie nikt! Chyba nawet sam de Boer…

W zupełnie innym humorze od Arkadiusza Milika znajduje się dziś inny nasz stranieri, który od wczoraj oficjalnie może nazywać się mistrzem Anglii, choć tamtejsze przepisy dobitnie próbowały mu tę fetę ograniczyć, nie honorując go symbolicznym medalem. Polak się jednak nie dał! Dumnie świętował tytuł a jego koledzy z drużyny dobitnie pokazali światu, jaką rolę w zespole pełni Wasilewski. Kto wie, może chociaż de Boer (?) czy bez Marcina, jego Leicester świętowałby dziś mistrzostwo? W chwili takich wątpliwości trzeba pamiętać, jak ważną postacią w szatni i na boisku był Wasyl w sezonach poprzednich, w których jego klub toczył boje o piłkarskie życie…
O tym człowieku powinno pisać się w samych superlatywach. Bez względu na wpadki, na słabsze mecze, jak ten z Arsenalem, to jest po prostu gość! Nie bez kozery wśród fanów Anderlechtu nosi się mianem klubowej legendy, nie bez powodu został właśnie Mistrzem Premier League!
Taka była wola nieba!

Podobnie jak w przypadku Legii, która w decydującym momencie pokazała klasę ogrywając vice-lidera aż 4-0. Jeśli nie wydarzy się jakaś katastrofa, nawet w przypadku porażki w Gdańsku, w ostatniej kolejce na Łazienkowskiej odbędzie się mistrzowska feta. Klub ze stolicy w idealny więc sposób będzie mógł świętować swoją rocznicę.  Mistrzostwo i krajowy puchar. Czy można chcieć czegoś więcej?
Zapewne tak. Zapytajcie Ajaksu, Piasta czy Anderlechtu – oni chcieliby sięgnąć po mistrzostwo, taki Lech Poznań chciałby wywalczyć chociaż Puchar Polski. Ale najlepsze jest to, że wszyscy mistrzowie, ww Juventus, Bayern, PSG czy Barca chcieliby mieć coś, czego mieć w tym sezonie nie mogą. Champions League – po najważniejszy skalp w tym roku mogą bowiem sięgnąć już tylko Real i Atletico i chyba żadne z nich nie zamieniłoby tego na mistrzowski tytuł. Futbol nie jest prosty, futbol jest skomplikowany!

Typy na niedzielę!

Kto-może-grać-i-co-można-obstawiać-grając-u-bukmacherów

Liverpool – Chelsea – TYP: 1 KURS: 1.73 -
Zdziesiątkowana Chelsea, mając przed sobą arcyważny mecz w Champions League, nie powinna stanowić przeszkody na drodze rozpędzonych The Reds w drodze po mistrzostwo.

Lyon – Bastia – TYP: 1 KURS: 1.44
‚Bezpieczna’ Bastia nie powinna stworzyć większych problemów Lyonowi, który walczy jeszcze o ostatnie, premiowane grą w europejskich pucharach miejsce.

Villareal – Barcelona – TYP: 2 KURS: 1.44
Gdyby nie ostatnie wydarzenia, można by oczekiwać niespodzianki w tym meczu. W obecnej sytuacji, po śmierci Tito Vilanovy, pewnym jest, że Blaugrana nie tylko wygra ale też upokorzy swojego rywala. Wszystko dla byłego trenera.

Górnik Łęczna – ROW Rybnik – TYP: 1 KURS: 1.40
Górnicy zajmują obecnie drugie miejsce w ligowej tabeli, miejsce premiowane awansem do najwyższej klasy rozgrywkowej. Mają jednak tylko jeden punkt przewagi nad Arką Gdynia i by być spokojnym, muszą pokonać nie najlepiej spisujący się ostatnio Rybnik.

Gra niedziela, więc…typujemy!

Niedziela, mnóstwo spotkań i mnóstwo okazji do zarobienia kasy albo… jej stracenia. Jak będzie? To się jeszcze okaże ale jedno jest pewne – typuje kobieta, czyli… czasem aktualna forma może mieć najmniejsze znaczenie…Ale tylko czasem ;-) .Zaczynamy!

1. Saint Etienne-Nice – Gospodarze przystąpią do spotkania w roli wielkiego faworyta i rzeczywiście, biorąc pod uwagę wszystkie ‚za’ i ‚przeciw’, Nicea nie powinna mieć zbyt wiele do powiedzenia w starciu z czwartą drużyną Ligue 1, co więcej, drużyną, która przy odrobinie szczęścia może jeszcze zawalczyć o eliminacje Champions Ligue…

TYP: 1 KURS: 1,50

2. Atalanta-Sassuolo – Najdłuższa aktualnie seria zwycięstw w lidze? Atalanta! Tego nie spodziewali się chyba nawet w Bergamo. Wiadomo, że każda seria kiedyś się kończy, a szczególnie wiedzą o tym bukmacherzy, ale… Chyba nikt nie wyobraża sobie, że w tak fenomenalnej formie, w jakiej znajdują się dziś gospodarze, zagrożeniem dla nich mogliby się okazać piłkarze znajdującego się na pozycji spadkowej, Sassuolo. Mało realne…

TYP: Atalanta H (0-1,5) 1 KURS: 2,90

3. Basel-Thun – Gospodarze przystąpią do meczu z dorobkiem 52 punktów, tylu samo, ile na swoim koncie zgromadził Grasshoppers. Ci drudzy rozegrali jednak o jedno spotkanie więcej i własnie w tym warto upatrywać najlepszej motywacji dla szwajcarskiego mistrza. Samotny lider? Zaraz po rozjechaniu Valencii w Pucharze Europy, piłkarze Bazylei będą zapewne chcieli tego samego dokonać także w lidze. Fc Thun wydaje się być idealnym do tego kandydatem a i jako worek treningowy przed rewanżem w europejskich pucharach może spisać się nad wyraz dobrze ;-).

TYP: 1 KURS: 1,55

4. West Ham-Liverpool – Seria sześciu zwycięstw, wysokie wygrane m.in. nad Tottenhamem, Southampton czy Manchesterem United, wszystkie bez straty bramki – Liverpool udowadnia, że poważne myśli nad sięgnięciem po najważniejsze trofeum w Premier League, jednak… Aby tak się stało, The Reds muszą zdobywać kolejne komplety punktów i liczyć na potknięcie Manchesteru City i o ile o drugą kwestię może być ciężko, o tyle w przypadku wygranej Liverpoolu, nie ma się raczej o co martwić. Suarez i wszystko jasne!

TYP: Liverpool H (1,5-0) 2 KURS: 1,90

 

Polska piłka wciąż jest skażona…

Wydawało się, że po wielkiej aferze korupcyjnej, która kilka lat temu wywołała trzęsienie ziemi w polskim futbolu, nie ma już śladu a poza czysto sportową słabością, polska piłka jest w dosyć dobrej kondycji. Minęło dobrych kilka lat, zanim kibice znów zaczęli wierzyć w jej czystość. Wszyscy mieli nadzieję, że demony przeszłości już nie wrócą. Nic bardziej mylnego…
Pierwsze znamiona powrotu tego wyniszczającego procederu, dały o sobie znać pod koniec poprzedniego sezonu, kiedy to gruchnęła wieść o planowanym ustawieniu spotkania pomiędzy Zawiszą i Arką. PZPN powiadomiony o całej sprawie przez Bukmachera, udaremnił ten plan, lecz szybko dało się zauważyć, że cała akcja była świetnie zaplanowana a rozdmuchanie balonika wokół tego właśnie meczu, miało na celu odwrócenie uwagi od rzeczywistego celu, którym okazało się starcie Jagielloni z Pogonią. Spotkanie tych dwóch drużyn zapewne przeszłoby bez większego echa, gdyby chwilę przed pierwszym gwizdkiem, na jednym z forów internetowych, ktoś nie umieścił wpisu zachęcającego na obstawienie dwóch zdarzeń z tego meczu. Kursy na rzut karny lub czerwoną kartkę są zachęcające ale wiadomo, jest to zwykła loteria. Tym razem jednak, autor wpisu był pewny, że w regulaminowym czasie gry, sędzia podyktuje jedenastkę i wyrzuci z boiska jednego z graczy. Tak też się stało, czarne chmury znów zawisły nad polskim futbolem ale nie wiedzieć czemu, temat szybko ucichł.
Teraz, kiedy w Polsce mamy sezon ogórkowy, deficyt piłki ‚wynagrodzili’ nam sędziowie. Jeden z lepszych arbitrów biegających po polskich boiskach, zakpił z kibiców, swoich pracodawców i kolegów po fachu, udając się do Bukmachera, łamiąc tym samym przepis, na podpisanym przez siebie kontrakcie. Chyba nie przypuszczał, że zostanie rozpoznany i nagrany na telefon komórkowy przez jednego z kibiców a nagranie szybko ujrzy światło dzienne. Ciężko zrozumieć, co miał w głowie Hubert Siejewicz, kiedy decydował się na taki krok ale dziś już wiadomo, że nie był to jednorazowy wyskok z jego strony. Szybko rozniosła się wieść, że ów arbiter jest uzależniony od hazardu. Za swoją głupotę, Siejewicz zapłacił wysoką cenę, nie zobaczymy go już bowiem na polskich boiskach, a przynajmniej nie jako sędziego. W światku piłkarskim aż huczy od plotek. Podobno nie on jeden z tamtego grona ma problemy z hazardem.
Kiedy środowisko sędziowskie znalazło się pod lupą na jaw zaczęły wychodzić także inne ciemne fakty.
Rafał Greń, syn Kazimierza jest kolejnym arbitrem, który złamał przepisy i wymierzył policzek wszystkim, którym na sercu leży dobro polskiej piłki. Wraz z dwoma innymi sędziami i delegatami, na zaproszenie działaczy Jedności Niechobrz, zjawił się na bankiecie, na którym świętowano zakończenie sezonu. Jak można się domyślić, kontakty pozasportowe między arbitrami a klubowymi działaczami są surowo zabronione. Miejmy nadzieję, że Kazimierz Greń nie będzie próbował za wszelką cenę uchronić syna przed surowymi konsekwencjami, co na dziś wydaje się raczej pewne. Niestety…
Jak widać polski futbol wciąż jest nękany przez ciemne interesy, które wyniszczają go od środka. Problemy się nie skończyły i wszystko wskazuje na to, że do póki w piłce będą obecni ludzie, którzy ‘rządzili’ nią w najczarniejszym okresie, nie doczekamy się ich zakończenia.
I pomyśleć, że gdyby nie kibice, dziś wszyscy myślelibyśmy, że polska piłka ma się świetnie i jej największym problemem są słabe wyniki sportowe…

Dla dobra polskiej piłki: Żegnamy!

Jak przystało na polską Ekstraklasę, dzieje się! Nawet wtedy kiedy akurat mamy sezon ogórkowy. Z racji tego, że jest to polska Ekstraklasa a nie włoska czy niemiecka, podczas okienka transferowego, ciekawiej jest w innych kwestiach aniżeli transferów (ale tam też nie wieje nudą)…

Oczywiście, najgłośniejszym tematem jest sprawa sędziego Huberta Siejewicza, choć dziś już można chyba napisać byłego sędziego…
Nie ma co ukrywać, to jeden z lepszych arbitrów biegających po polskich boiskach i z tegoż właśnie tytułu, większość kibiców na pewno będzie go żegnała z żalem. Tym bardziej, jeśli na jego miejsce zawita kolejny sędzia z problemami natury okulistycznej, któremu gwizdek próbował będzie odebrać Roman Kosecki. Za głupotę się jednak płaci i mimo tego, że prawdopodobnie zapłacimy za nią także i my, kibice, nie powinno się wobec tegoż arbitra stosować specjalnych, uniewinniających okoliczności. Nie ma sensu tego robić, jeśli chcemy walczyć o czystość polskiego futbolu i pożegnać się z systemem ‚równych i równiejszych’. Siejewicz na karę zasłużył i ponieść ją powinien a czy powinno nią być przymusowe zakończenie sędziowskiej kariery, to już inna para kaloszy…

Swoją drogą, co trzeba mieć w głowie by popełnić taką gafę? Kto o zdrowych zmysłach, w kraju, w lidze, w których odór korupcji wciąż jeszcze unosi się w powietrzu, dopuszcza się takiego czynu? Twarz Siejewicza znana jest na pamięć większości kibicom w Polsce, duża część z nich odwiedza codziennie zakłady bukmacherskie i logicznym dla niego powinno być to, że prędzej czy później, ktoś go rozpozna bo, nie oszukujmy się, chyba nikt nie sądzi, że był to jednorazowy przypadek a ów arbiter ma aż takiego życiowego pecha. Tym bardziej, jeśli szlak trafił jego tłumaczenia i wymyślony typ na Agnieszkę Radwańską…w chwili gdy jej mecz już trwał.

Siejewicz zakpił ze swoich pracodawców, kolegów, piłkarzy i kibiców, łamiąc zasady, na które godził się podpisując kontrakt. Nie powinno być dla niego litości i konsekwencje powinny być surowe, przecież nikt nie chce kolejny raz uczestniczyć w korupcyjnej karuzeli. Ludzie bezpośrednio związani z futbolem, czyli sędziowie, piłkarze i trenerzy powinni szerokim łukiem omijać zakłady bukmacherskie by chociaż pozornie mieć czyste sumienie i móc spojrzeć prosto w oczy kibicom, dziś tak uczulonym na wszelkie wątki korupcyjne wyniszczające polską piłkę. Odbiegając nieco od prawości, od zasad, już tak na sucho, kołacze się w głowie jedno pytanie, czemu Hubert Siejewicz, jeśli miał taką potrzebę, jeśli nie mógł się obejść bez bukmacherki, nawet jeśli jest uzależniony, jak chodzą słuchy albo, nawet jeśli rzeczywiście, jak mówi, był to taki jednorazowy ‚wyskok’ z jego strony, nie poprosił kogoś o posłanie tego kuponu? To dopiero ciężko zrozumieć. Wydawało się, że to całkiem inteligentny człowiek…

Siejewicz sam wystawił się na obstrzał i teraz sam za to zapłaci bo… za głupotę się płaci.

Ekstraklasa na start!

Po zbyt długiej przerwie zimowej do gry wracają w końcu nasi ligowcy. W czasie kiedy Ekstraklasa zapadła w zimowy sen, kibice ratowali się innymi rozgrywkami, jednak każdy dobrze wie, że żadna inna liga, jakkolwiek dobra by była nie zastąpi nam tej naszej, polskiej. To z nią jesteśmy, mimo jej wad i ją kochamy pomimo jej słabości. Jak zwykle więc trwać będziemy przy niej od początku do końca, początek zapowiada się niezwykle emocjonująco. Nie do końca wiadomo bowiem w jakiej formie są zespoły i jak przepracowano okresy przygotowawcze, ciężko więc będzie w 100% wskazać faworytów w każdym spotkaniu. tym bardziej, że żadna inna liga nie przynosi takich niespodzianek jak właśnie polska Ekstraklasa.

TABELA (90minut.pl)

TERMINARZ 16 KOLEJKI (Ekstraklasa.net)

ZAGŁĘBIE LUBIN – POGOŃ SZCZECIN

Na ‚dzień dobry’ Ekstraklasa serwuje nam spotkanie dwóch drużyn, które stać dosłownie na wszystko. Obie potrafią wygrać przegrany mecz, jak również przegrać podane na tacy zwycięstwo. Co więcej, do tej pory zgromadziły tyle samo punktów (Zagłębie zostało ukarane odjęciem trzech oczek). Mało realne by któryś z zespołów powalczył o puchary, więc mecz ten sklasyfikować można do rodzaju z tych ‚o pietruszkę’. Jesienią, w pierwszej kolejce sezonu 12/13, Pogoń sprawiła mega-sensację pokonując Miedziowych aż 4-0 i właśnie ten wynik wydaje się być największym bodźcem, który popchnie gospodarzy do zwycięstwa w rewanżu.

TRANSFERY ZAGŁĘBIE:

PRZYSZLI: Adrian Błąd (powrót/Zawisza Bydgoszcz), Dorde Cotra (wolny zawodnik), Boris Godal (As Trencin), Wojciech Trochim (wolny zawodnik)

ODESZLI: Darvydas Sernas (wypożyczenie Gaziantepspoor), Ivan Hodur, Janusz Gancarczyk, Roman Sloboda, Sergio Reina, Patryk Rachwał (wszyscy rozwiązanie umowy)

TRANSFERY POGOŃ

PRZYSZLI: Takuya Murayama (Gwardia Koszalin), Tomasz Chałas (wolny zawodnik), Julien Tadrowski (Arka Gdynia)

ODESZLI: Mouhamadou Traore (wypożyczenie GKS Bełchatów), Mateusz Szałek (wypożyczenie Flota Świnoujście), Łukasz Zwoliński (wypożyczenie Arka Gdynia), Błażej Radler, Grzegorz Bonin, Sergej Mosnikov (wszyscy rozwiązanie umowy)

BRAKI KADROWE

ZAGŁĘBIE: Arkadiusz Woźniak (kontuzja), Paweł Widanow (Ż kartki)

POGOŃ: Maciej Dąbrowski (Ż kartki)

TYP: Zagłębie

POLONIA WARSZAWA – LECHIA GDAŃSK

Ten mecz wywołuje chyba największe emocje. To właśnie wynik tego spotkania wydaje się być największą niewiadomą. Podczas przerwy zimowej Polonia była medialnym tematem numerem jeden. Oczywiście nie ze względu na swoje wzmocnienia ale osłabienia. Liczba podstawowych piłkarzy, którzy opuścili klub z Konwiktorskiej powala na kolana. Z tonącego okrętu nie uciekł jednak ani trener (kapitan odchodzi ostatniMrugnięcie okiem) ani najlepszy zawodnik Czarnych Koszul – Paweł Wszołek (historię jego transferu zna już chyba każdy). Pytanie brzmi: Czy ci dwaj panowie są w stanie cokolwiek zdziałać w tej lidze? Wydaje się jednak, że z takimi ubytkami, bliżej niż do sięgania po zwycięstwa, jest im dziękowanie Bogu za to, że Bełchatów i Podbeskidzie mają do nich tak dużą stratę. Rywalem Polonii będzie Lechia. Jedna z najlepszych wyjazdowych ekip rundy jesiennej. Tym razem jednak nie jest to już ta sama drużyna. Lechia straciła bowiem swoje najcięższe działo i w ich przypadku wszystko zależeć będzie od tego, czy Kaczmarek nauczył ich grać bez takiego lidera jakim był Traore. Jesienią wygrała Polonia w stosunku 3-1, dziś jednak wszystko może się zmienić o 180 stopni.

TRANSFERY

POLONIA PRZYSZLI: Igor Morozov (Levadia Tallin), Martin Baran (Polonia Bytom), Jakub Tosik, Sergiej Golatkin, Vytautas Luksa (wolni zawodnicy), Paweł Tarnowski (wypożyczenie Jagiellonia)

POLONIA ODESZLI: Dorde Cotra, Jose Izsdoro Gomez Torres, Marcin Baszczyński, Tomasz Brzyski (wszyscy rozwiązanie umowy), Wladimer Dwaliszwili (Legia Warszawa), Łukasz Teodorczyk (Lech Poznań)

LECHIA PRZYSZLI: Damian Garbacik (Granica Kętrzyn), Paweł Buzała, Mohammed Rahoui (wolni zawodnicy)

LECHIA ODESZLI: Patryk Tuszyński (Sandecja Nowy Sacz) Andreu (rozwiązanie umowy), Razack Traore, Paweł Nowak (obaj koniec umowy)

BRAKI KADROWE

POLONIA: -

LECHIA: Sebastian Madera (kontuzja)

TYP: Lechia

PODBESKIDZIE BIELSKO BIAŁA – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

Jagiellonia jesienią dała się poznać jako wyjazdowy killer, u siebie szło jej już o wiele gorzej. Ambicje tej drużyny sięgają dużo wyżej niż wskazuje na to jej obecna pozycja w tabeli i będą chcieli to udowodnić od samego początku. Szczególnie ważny będzie więc dla ekipy Tomasza Hajto mecz z Podbeskidziem. Zespół z Bielska może już raczej liczyć na cud. Cudem bowiem byłby spadek innej drużyny niż Podbeskidzie i Bełchatów. Co by jednak nie mówić, pod koniec rundy jesiennej zespół ten udowodnił, że ma w sobie sportową złość i ambicję, dzięki czemu ich gra w ostatnich spotkaniach nie wyglądała aż tak tragicznie. Teraz w utrzymaniu się pomóc ma nowy trener w osobie Dariusza Kubickiego. Wydaje się jednak, że faworyt tego spotkania jest jeden a od podstawy gospodarzy zależeć będzie na ile pozwolą swoim rywalom. Jesienią wygrała Jaga w stosunku 2-1.

TRANSFERY

PODBESKIDZIE PRZYSZLI: Błażej Telichowski (Górnik Zabrze), Krzysztof Baran (Jagiellonia Białystok), Adam Deja (wypożyczenie MKS Kluczbork), Marko Cetković (wypożyczenie Jagiellonia), Daniel Bujok (powrót BKS Stal Bielsko Biała), Daniel Gołuch (powrót Szczakowianka Jaworzno), Anton Sloboda, Luka Gusić, Tomasz Górkiewicz, Dariusz Kołodziej (wszyscy wolni zawodnicy)

PODBESKIDZIE ODESZLI: Ireneusz Jeleń, Krzysztof Król, Liran Cohen, Mateusz Bąk, Mariusz Sacha, Sebastian Ziajka, Bartłomiej Danowski, Matej Nather (wszyscy rozwiązanie umowy), Sławomir Cienciała, Piotr Koman (obaj koniec umowy), Kamil Adamek (koniec wypożyczenia,Drzewiarz Jasienica)

JAGIELLONIA PRZYSZLI: Michał Fidziukiewicz (powrót Gryf Wejcherowo), Tomasz Kowalski (wypożyczenie Tur Turek), Lubos Hanzel (Spartak Trnawa), Dani Quintana, Kim Min Kyun (obaj wolni zawodnicy)

JAGIELLONIA ODESZLI: Tomasz Zahorski, Przemysław Trytko, Luka Gusić, Maycon (wszyscy rozwiązanie umowy), Jan Pawłowski (wypożyczenie Olimpia Grudziądz), Bartłomiej Pawłowski (wypożyczenie Widzew Łódź), Łukasz Tymiński (wypożyczenie Ruch Chorzów), Krzysztof Baran (Podbeskidzie), Marko Cetković (wypożyczenie Podbeskidzie), Paweł Tarnowski (wypożyczenie Polonia Warszawa)

BRAKI KADROWE

PODBESKIDZIE: -

JAGIELLONIA: Nika Dzalamidze (kontuzja do końca rundy)

TYP: Jagiellonia

ŚLĄSK WROCŁAW – WIDZEW ŁÓDŹ

Być może to właśnie będzie najciekawsze spotkanie tej kolejki. Jeszcze aktualny Mistrz Polski, który nie złożył jeszcze broni i walce o obronę tytułu zmierzy się z Widzewem. Widzewem, który przez kilka pierwszych kolejek dzielnie trzymał się na fotelu lidera i pozostawał niepokonany. Sparingi rozegrane podczas przygotowań z zespołami wyżej notowanymi pokazały, że Łodzianie równie dobrze przepracowali także przygotowania do drugiej rundy. Jesienią, na własnym obiekcie Widzew pokonał Śląsk 2-1, tym razem, również powalczy o pełną pulę.

TRANSFERY

ŚLĄSK PRZYSZLI: Krzysztof Ostrowski (wolny zawodnik), Jakub Więzik (powrót ŁKS), Dawid Abramowicz (powrót Olimpia Grudziądz)

ŚLĄSK ODESZLI: Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa), Patrik Mraz (rozwiązanie umowy)

WIDZEW PRZYSZLI: Michał Jonczyk, Dino Gavrić (wolni zawodnicy), Bartłomiej Pawłowski (wypożyczenie Jagiellonia), Maciej Krakowiak (Chojniczanka Chojnice), Michał Płotka (Warta Poznań)

WIDZEW ODESZLI: Adam Banasik (Olimpia Grudziądz), Adrian Pietrowski (Chojniczanka Chojnice), Aleksandr Lebiediev (koniec umowy)

BRAKI KADROWE:

ŚLĄSK: Mariusz Pawelec (Ż kartki)

WIDZEW: -

TYP: Remis lub Widzew

KORONA KIELCE – LEGIA WARSZAWA

Legia Warszawa w przerwie zimowej nie próżnowała. W przeciwieństwie do swej rywalki zza miedzy, wzmacniała się, nie tyle z myślą o wygraniu ligi ale już na przyszłość, do walki o Ligę Mistrzów. Wszyscy dookoła już powoli koronują Legionistów i oni sami także już czują się nowymi mistrzami. Co innego jednak słowa i myśli a co innego gra, mistrza trzeba zdobyć na murawie. W zasadzie Korona nie powinna być dla Legii żadnym rywalem, przynajmniej jeśli zaprezentuje formę podobną do tej z jesieni, ale ich dyspozycji nie jest nikt pewny. U Legionistów ich największym mankamentem może być niezrozumienie wśród piłkarzy, w innych kategoriach ciężko będzie znaleźć przeciwko nim jakieś argumenty. Po takich wzmocnieniach Legia będzie faworytem w każdym meczu, do czasu jakiegoś poważniejszego kryzysu lub pierwszej porażki, na którą lepiej poczekać niż ją przewidywać. W pierwszej kolejce Legia rozgromiła Koronę aż 4-0.

TRANSFERY

KORONA PRZYSZLI: Paweł Zawistowski( Zawisza Bydgoszcz), Kamil Sylwestrzak (Chojniczanka Chojnice), Bartosz Kwiecień (Juventa Starachowice), Ivan Marković, Vanja Marković (obaj Partizan Belgrad)

KORONA ODESZLI: Jarosław Niebudek, Seijego Saito, Michał Zieliński, Janos Szekely (wszyscy rozwiązanie umowy), Grzegorz Lech (wypożyczenie Stomil Olsztyn), Bartłomiej Michalski (wypożyczenie Siarka Tarnobrzeg)

LEGIA PRZYSZLI: Piotr Wasikowski (powrót Pogoń Siedlce), Tomasz Brzyski (wolny zawodnik), Wladimir Dwaliszwili (Polonia Warszawa), Igor Berezowski (Obołoni Kijów), Bartosz Bereszyński (Lech Poznań), Tomasz Jodłowiec (Śląsk Wrocław)

LEGIA ODESZLI: Rafał Wolski (Fiorentina), Tomasz Kiełbowicz (koniec kariery), Albert Bruce (koniec umowy), Srna Kneżević (rozwiązanie umowy)

BRAKI KADROWE

KORONA: -

LEGIA: Dickson Choto, Marko Suler, Jakub Rzeźniczak, Michał Żyro, Michał Efir (wszyscy kontuzja, Efir do końca sezonu)

TYP: Legia

GKS BEŁCHATÓW – WISŁA KRAKÓW

Starcie dwóch największych przegranych tego sezonu. GKS Bełchatów nie spodziewał się chyba, że ze składem, którym dysponował jesienią będzie czerwoną latarnią ligi. Nie zwiastował tego pierwszy mecz, który Bełchatowianie pechowo przegrali z Wisłą 1-2. Jak się później okazało, Wiślacy wcale nie byli wtedy w formie więc i wynik GKSu stawał się już oczywisty. Wisła osiągnęła apogeum kryzysu (jeśli można tak to nazwać). Drużynie najpierw Probierza, potem Kulawika nie wychodziło po prostu nic. Z jednej z najlepszych ekip, przez niewłaściwe decyzje personalne, Biała Gwiazda stała się jedną z najgorszych. Wiadomo już, że cały sezon został spisany na straty a właściciel po sezonie planuje ponowna budowę Wielkiej Wisły. Ciężko więc wypowiadać się na temat ich podejścia do ligowych spotkań. Najważniejszym celem na tę rundę jest awans do finału PP i zapewnienie sobie gry w europejskich pucharach.

TRANSFERY

GKS PRZYSZLI: Kamil Kiereś (trener), Rafał Kosznik, Łukasz Grzeszczyk,Patryk Rachwał, Kamil Poźniak (wolni zawodnicy), Krzysztof Michalak (Polonia Bytom), Emiljus Zubas (wypożyczenie Daugava Riga), Mouhamadou Traore (wypożyczenie Pogoń)

GKS ODESZLI: Paweł Buzała, Adam Stachowiak, Kamil Kosowski, Mate Lacić, Paweł Giel, Marko Simić (wszyscy rozwiązanie umowy), Łukasz Budziłek (GKS Katowice)

WISŁA PRZYSZLI: Patryk Małecki (powrót Eskisehirispor), Daniel Brud (powrót ŁKS), Gerard Bieszczad (Lech Poznań), Kamil Kosowski, Emmanuel Sarki (wolni zawodnicy)

WISŁA ODESZLI: Jan Fredriksen (rozwiązanie umowy), Romell Quioto (skrócenie wypożyczenia), Maor Melikson (Velenciennes)

BRAKI KADROWE

GKS: Dawid Nowak, Maciej Szmatiuk, Tomasz Wróbel (wszyscy odsunięci od pierwszego zespołu)

WISŁA: Michał Czekaj (kontuzja), Łukasz Garguła (?), Rafał Boguski(?)

TYP: Wisła

RUCH CHORZÓW – LECH POZNAŃ

Gospodarze tego spotkania z vice mistrza kraju stoczyli się na sam dół tabeli. Tylko tragiczna postawa GKSu i Podbeskidzia ratuje Niebieskich przed spadkiem z ligi a to już wystarczająca ocena postawy Chorzowian. Dno i sto metrów mułu. Wydaje się, że na wiosnę nie zobaczymy poprawy w ich grze. Takie wnioski nasuwają się same po wynikach ich sparingów. Rywalem Ruchu będzie Lech, który za cel wziął sobie wywalczenie tytułu i sprzątnięcie go z przed nosa Legii. Sparingi w zasadzie o formie Kolejorza zbyt wiele nie powiedziały, jednak każdy zdaje sobie sprawę z możliwości tego zespołu. Zakończenie sezonu po za pierwszą dwójką będzie dla niego porażką. Aby w całości zrealizować swój plan, Lech musi wygrać pierwsze spotkanie i udowodnić swoją wartość. Powtórzenie jesiennego 4-0 będzie trudne ale wykonalne.

TRANSFERY

RUCH PRZYSZLI: Marcin Baszczyński (wolny zawodnik), Łukasz Tymiński (wypożyczenie Jagiellonia), Robert Chwastek (Dolcan Ząbki)

RUCH ODESZLI: Arkadiusz Piech (Sivaspoor), Bartosz Flis (koniec kontraktu)

LECH PRZYSZLI: Michał Jakóbowski (powrót Warta Poznań), Igor Jurga (powrót MKS Kluczbork), Kasper Hamalainen (Djurgaardens IF), Łukasz Teodorczyk (Polonia Warszawa)

LECH ODESZLI: Jakub Wilk (rozwiązanie umowy), Bartosz Bereszyński (Legia Warszawa), Gerard Bieszczad (Wisła Kraków), Radosław Ratajczak (GKS Katowice)

BRAKI KADROWE

RUCH: Marek Szyndrowski, Maciej Sadlok (kontuzja), Andrzej Niedzielan(?), Pavel Sultes(?)

LECH: Manuel Arboleda (kontuzja), Luis Henriquez (Ż kartki)

TYP: Lech

GÓRNIK ZABRZE – PIAST GLIWICE

Ostatnie spotkanie 16 kolejki będzie ważnym sprawdzianem dla Górnika. Zabrzanie wciąż są w gronie walczącym o mistrzostwo kraju, jednak stracili oni swoją największą gwiazdę. Czy w takiej sytuacji będą w stanie wywalczyć chociażby miejsce gwarantujące udział w europejskich pucharach? Wydaje się to ciężkim zadaniem. Ważnym elementem będzie także podejście do tej walki Adama Nawałki, który po sezonie ma zostać nowym trenerem Wisły Kraków. Zniechęcony brakiem transferu może być także Nakoulma, a to właśnie na nim ma się opierać cały atak Górnika. Piast Gliwice w rundzie jesiennej był najbardziej pechowym zespołem. Grał nieźle, mimo to jego dorobek punktowy zamiast się powiększać, stał w miejscu. Jeśli tym razem uśmiechnie się do niego szczęście może okazać się groźnym rywalem dla wszystkich ligowców. Pierwsze starcie tych dwóch ekip wygrał Górnik 2-1 i co by nie mówić to właśnie on będzie minimalnym faworytem w rewanżu.

TRANSFERY

GÓRNIK PRZYSZLI: Bartosz Kopacz (powrót Zawisza Bydgoszcz), Mateusz Słodowy (Victoria Żiżkov), Tomasz Zahorski (Jagiellonia), Sergej Mosnikov (Pogoń), Grzegorz Bonin (wolny zawodnik)

GÓRNIK ODESZLI: Arkadiusz Milik (Bayer Leverkusen), Błażej Telichowski (Podbeskidzie), Maciej Bębenek (rozwiązanie umowy)

PIAST PRZYSZLI: Frank Adu Kwame (wypożyczenie LZS Piotrówka)

PIAST ODESZLI: -

BRAKI KADROWE

GÓRNIK: Mariusz Magiera (kontuzja)

PIAST: Jakub Świerczok, Paweł Oleksy, Mariusz Zganiacz, Matej Izvolt (kontuzje), Wojciech Kędziora(?)

TYP: Górnik lub remis

 


 



Ach te walentynki i inne…

Walentynki w sportowym świecie przez najbliższych kilka lat będą przypominać o Pistoriusie i tym „feralnym” dniu lekkoatlety z RPA. Jeśli prawdą jest, że Oscar w tak ‚wystrzałowy’ sposób zareagował na miłosną niespodziankę swojej dziewczyny to należy mu współczuć. W jednej chwili, przez pomyłkę stracił wszystko co było w jego życiu najważniejsze: kobietę, karierę i wolność. Jeśli jednak prawdziwe okażą się dochodzące do nas wieści o tym, iż zabił swoją dziewczynę z premedytacją, można go żałować tym bardziej… Byłby to kolejny sportowiec, gwiazdor, który stacza się. Stacza w jeden z najgorszych sposobów, w najmniej odpowiedniej chwili, niszcząc nie tylko swoje ale także innych życie. Niepełnosprawny biegacz przebywa w areszcie. Postawiony będzie mu zarzut morderstwa z premedytacją i kurcze, nawet w RPA mają chyba lepsze sądy niż u nas. Tylko tutaj za zamordowanie dziecka dopiero po roku padają zarzuty…

*

jedna z naszych biathlonistek, Agnieszka Cyl nagle zakończyła karierę. Nic nikomu nie mówiąc, zostawiła karabin i wyjechała. Na Facebooku powiadomiła o swojej decyzji fanów, jednocześnie nie informując o jej powodach. Zaznaczyła, że nie ma to związku ze słabą formą czy pechem, który podąża za nią od początku tego sezonu. Dziś jednak doszły do nas pewne informacje, mianowicie wypowiedzi pozostałych naszych biathlonistek, z których można uformować wnioski nt powodów zakończenia kariery przez Cyl. Nowakowska-Ziemniak i Pałka wypowiadają się o swojej koleżance z reprezentacji w sposób, który jednoznacznie daje do zrozumienia, że w polskiej ekipie mieliśmy do czynienia z konfliktem na linii dziewczyny – Agnieszka Cyl. Po wypowiedziach reszty naszych pań widać, że nie darzyły Cyl wielkim uwielbieniem a jej odejście tylko zaostrzyło tę niechęć. Być może także ten fakt odbił się na niektórych naszych reprezentantkach na tyle, że ich występ podczas zmagań sztafet był poniżej poziomu. Czas teraz by głos w sprawie zabrała sama zainteresowana, jeśli rzeczywiście jej odejście było konsekwencją sporu – będzie ciekawie!

A tu fajna reklama braci Fourcade :) Nawet w reklamówce Martin nie daje wygrać SimonowiMrugnięcie okiem

Swoją drogą to patrząc na ostatnie sytuacje, jak i na ogół wszelkich spraw to ludzie, a w szczególności my, Polacy potrafimy utrudniać życie sobie i innym w sposób niebywały. Ile mniej byłoby wszystkich problemów gdyby osoby zainteresowane w danej sytuacji mówiły głośno i wyraźnie o pewnych sprawach a tak mamy do czynienia z niekończącymi się spekulacjami, kłamstwami, bajkami i w konsekwencji niezdrową atmosferą… (Odniesienie to ma prawie w każdej dyscyplinie sportowej, o której głośno jest w mediach ale przede wszystkim w innych sferach życiowych).

*

Wiemy już, że zachowanie Radwańskiej na konferencji prasowej wynikało z zachowania izraelskich kibiców. Podobno Agnieszka i Ula nasłuchały się jak nigdy a wyzwiskiem wywołującym największe kontrowersje było określenie sióstr mianem „katolickie suki”. Za sprawę wziął się już nawet Radosław Sikorski. I bardzo dobrze. Trzeba walczyć o nasz kraj. Umieją Rosjanie i Amerykanie a Polscy politycy zawsze jakoś tak pozwalali na poniżanie i obrażanie obywateli swojego kraju. Strach nie pozwalał im otworzyć ust wobec Niemców (te ich reklamy) i innych narodów… Inaczej sytuacja się ma jeśli spojrzy się na wyciąganie konsekwencji wobec Polaków, którzy w niepochlebny sposób wypowiedzą się o obcokrajowcach. Oj biada im! Politycy i przewrażliwione media do perfekcji opanowali sztukę łapania za język i wyciągania najmniejszych szczególików z wypowiadanych przez polskich obywateli słów by móc ich publicznie ganić za antysemityzm i brak tolerancji (vide Dykiel, Wojewódzki)… Co tam, nam nie wolno nawet żartować  na temat innych nacji ale obcokrajowcom wolno wszystko, gnoić, tępić i wyśmiewać, bo przecież któż o ten kraj zawalczy? Kiedy robią to kibice to się ich karze…

A wracając do Radwańskiej to właśnie awansowała do półfinału turnieju w Katarze.Agnieszka oczywiście bo jej siostra Ula odpadła. Odpadła jednak w spotkaniu z Sereną Williams, co było pewne ale już jej poprzednie spotkanie z Vinci było bardzo miłą niespodzianką. Na Pucharze Federacji młodsza Radwańska zaprezentowała się z nie najlepszej strony i wydawało się, że jej kariera się cofa a tu proszę…

Agnieszka najpierw rozprawiła się z Ivanovic (ta to chyba zacznie mieć kompleks Isi), by dziś pokonać w świetnym stylu Wozniacki. Reprezentantka Dani nie jest w stanie walczyć z Agnieszką, kiedy ta gra na 100% (a dziś czasem odpuszczała), chociaż przyznać trzeba, że i Carolina zagrała świetny mecz a można nawet odnieść wrażenie, że gdyby nie wizyta i rady jej ojca w drugim secie mogłaby ugrać chociaż jedną partięMrugnięcie okiem Obie tenisistki miały ciężką przeprawę ze względu na to, że są przyjaciółkami i doskonale się znają. To jednak Aga okazała się lepszą wróżką i lepiej przewidywała zagrania Wozniackiej. Dzięki wygranej, Polka została czwartą półfinalistką, obroniła punkty z przed roku i po długiej przerwie znów ma okazję walczyć z Azarenką. Wydaje się, że forma w jakiej teraz znajduje się Agnieszka (chociaż niepokojące są oplastrowane nogi i objawy choroby – katar i kaszel) oraz stopień niższa niż w roku poprzednim, dyspozycja Białorusinki, dają nadzieję. Nadzieję na to, że Agnieszka powalczy o zwycięstwo i przerwanie fatalnej passy. Oby tak się stało.Kurs na zwycięstwo Radwańskiej oscyluje wokół 4, tak więc może warto zaryzykować?

http://www.youtube.com/watch?v=UUa9gfQRYZo

W drugiej parze półfinałowej walkę stoczą Williams z Szarapową. Śmieszne oceniać ten pojedynek w kontekście tego, że dziś Amerykanka toczyła heroiczny bój z Petrą Kvitovą, w ostatnim momencie udało jej się uciec z przed topora i wygrać. Tak cieszącej się Sereny po zwycięstwie na tym etapie dawno nie oglądaliśmy ale powody przecież były naprawdę ważne. Od poniedziałku bowiem to właśnie Williams będzie numerem 1. rankingu WTA, dodatkowo pokonała nie tylko Czeszkę ale przede wszystkim chorobę (kolejna chora, już wiadomo skąd wzięła się nazwa tego krajuMrugnięcie okiem…jeśli Polacy awansują na MŚ to w tym będą upatrywać przyczyn swoich porażek…). Te dwie rzeczy dziś powodujące u Amerykanki radość, jutro mogą spowodować ją u Szarapowej. Jeśli Williams zadowoli się awansem na 1 miejsce rankingu i nie będzie chciała w większym stopniu narażać swojego zdrowia to otworzy się wielka szansa przed Rosjanką na wejście do finału tylnymi drzwiami. Jeśli jednak Serena nie odpuści to kolejny raz będziemy mieli do czynienia z przegraniem pojedynku już w szatni i Marii ciężko będzie realizować swój plan. I jak tu stawiać na którąkolwiek, jeśli wszystko zależy od podejścia do meczu tylko jednej z nich?

*

Mario Balotelli znów daje trzy punkty Milanowi. Można obstawiać już, w którym meczu nie trafi do siatki?

http://www.dailymotion.com/video/xxjerv_milan-vs-parma-2-1-match-highlights_sport

Dwaliszwili został piłkarzem Legii. Lider tabeli się wzmacnia kosztem rywala zza miedzy i jeszcze kilka miesięcy temu jednego z największych kandydatów do mistrzostwa. Fajnie grała Polonia, na tyle by mierzyć w najwyższe cele a teraz niech się Król cieszy, że mają taką przewagę bo pewnie, gdyby sezon się dopiero rozpoczynał, byliby pierwszym kandydatem do spadku. Kilku piłkarzy z papierami na grę na wysokim poziomie jeszcze tam zostało, że też inne kluby jeszcze się nie rzucają, po sezonie może się zrobić tłok…

Znów  o Borussii będzie ale to przecież najgorętszy temat. Polacy grający w jej barwach są świetni i idealnie opisuje ich popularny tekst ” Można ich kochać albo nienawidzić”. To prawda… Od kilku dni furrorę robi filmik przedstawiający reklamę Opla z trójką naszych piłkarzy w rolach głównych. Robi nie dlatego, że oni w niej grają ale dlatego, że ma taką fajną i prawdziwą fabułę. Odzwierciedlenie rzeczywistości. Swoją drogą przeróbka również niczego sobie.

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=4YDKjiY07FI

Grała Europa

W Primera Division ciągle jest ciekawie. Najpierw cała Hiszpania żyła Gran Derbi, które rozczarowało większość fanów. Rozczarowało rzecz jasna kibiców Messiego i Ronaldo ponieważ ci dwaj panowie pierwszy chyba raz pozostawali tłem dla całego widowiska. O wiele więcej mówiono o tym pierwszym w kontekście tego co zaprezentował poza boiskiem. Messi pokazał swoją prawdziwą twarz, obrażając drugiego trenera Realu oraz jednego z piłkarzy tego klubu, w jednej chwili przekreślając swój wizerunek grzecznego chłopca jakiego przez kilka lat grał Argentyńczyk. Dziś głośno jest o kolejnych porażkach dwóch największych gwiazd tej ligi, porażkach czysto sportowych. Ronaldo został anty-bohaterem spotkania z Granadą. Spotkania, które miało być szybkim, łatwym i przyjemnym. Co z tego, że gospodarze nie oddali ani jednego celnego strzału, jeśli w 100% wyręczył ich sam Cristiano? Blisko przejścia na drugą stronę (stronę dla przegranych) byli także piłkarze Dumy Katalonii. W meczu z Valencią nie było widać by na przeciw gospodarzy stała najlepsza drużyna na świecie, każdy z osobna i wszyscy razem byli po prostu słabi. Punkt Barcie uratował jednak Messi egzekwując rzut karny. Ciężko przypomnieć sobie czasy kiedy Real i Barcelona, oba zespoły jednocześnie, były tak słabe, oba zaliczyły tak nagły spadek formy, a przecież już niedługo kolejne Gran Derbi… Być może małym pocieszeniem dla tej dwójki była także wpadka Malagi, która nie potrafiła wygrać z Saragossą na własnym obiekcie.

http://www.youtube.com/watch?v=D_dpUpUnPc4

We Włoszech zniżkę formy zaliczyli także Inter i Lazio a i Juventus nie wygląda zbyt świeżo. Nie o nich jednak teraz jest głośno w Italii ale o Milanie a precyzyjniej o Mario Balotellim. Młody Włoch już składając podpis pod kontraktem stał się gwiazdą numer 1 w Serie A, strzelając bramkę i zaliczając asysty w swoim nieoficjalnym debiucie w dzień po przyjeździe tylko umocnił swoją pozycję. Co więc można rzec po meczu z Udinese, po oficjalnym debiucie w ekipie Rosso Neri? Miazga! Mario potrzebował lekko ponad 90 minut by rozkochać w sobie Mediolan i pół Europy, 90 minut by zatęsknili za nim Anglicy, 90 minut by drugie pół Europy poczuło zazdrość a Andrea Galliani dumę. Wystarczył jeden mecz by Balotelli zdobył dwie zwycięskie bramki i jeśli tak ma wyglądać jego gra, o miejsce w pierwszej trójce Milan może być spokojny a Barcelona czuć ulgę, że w Lidze Mistrzów Mario grać już nie może. Ocieplił się w Polsce też trochę wizerunek Balotellego jako człowieka i kolegi, stało się tak po wywiadzie z Bartoszem Salomonem, który w samych superlatywach opowiadał o pierwszym spotkaniu z Włochem i resztą drużyny. Oby także Polak po powrocie do zdrowia mógł stać się jednym z wartościowych punktów tego zespołu, już widać, że otwiera się przed nimi przyszłość i drzwi do największych sukcesów.

http://www.youtube.com/watch?v=mH45FaCQTeU

W Anglii, Manchester City może już żałować. Strata do United zamiast maleć tylko rośnie. Co raz mniej więc nadziei mają kibice na obronę tytułu mistrzowskiego. Cała ich nadzieja w potknięciu ekipy Fergusona i poprawie swojej gry. W tym drugim może im pomóc powrót ich zawodników z Pucharu Narodów Afryki. Bracia Toure szybko (już na ćwierć finale) zakończyli swój udział w tym turnieju. Poprawy gry nie widać także u zawodników z Londynu, zarówno tych reprezentujących Chelsea, Everton i Arsenal. Ci ostatni, chociaż mecz wygrali, wciąż nie zachwycają. Kolejny punkt na wyjeździe wywalczył za to Southampton. Zespół Artura Boruca dzielnie walczy o pozostanie w Premier Ligue a duży w tym udział polskiego bramkarza.

http://www.youtube.com/watch?v=3wVHxt-f7w0

We Francji z małego dołku wydobyło się PSG (czyżby to transfer Becksa?) i zmasakrowało w wyjazdowym spotkaniu Toulouse aż 4-0. Warto dodać, że tylko jedną bramkę zdobył Ibrahimovic. Takim samym dorobkiem poszczycić może się Obraniak. Reprezentant Polski strzelił drugą bramkę, w wygranym przez Bordeaux meczu z Valenciennes (2-0). Wpadki zaliczyła nieoczekiwanie Marsylia, która przegrała z Nancy 0-1, Lille remisując 1-1 z Troyes oraz mniej nieoczekiwanie Lyon, który przegrał na wyjeździe z Ajaccio 1-3.

Nie tylko w najlepszych ligach przegrywali faworyci. W greckiej ekstraklasie przegrał Olympiakos, w tureckiej Fenerbahce, w holenderskiej Twente i Alkmaar, jeśli do tego dodamy porażkę Schalke to liczba niespodzianek tego weekendu naprawdę jest okazała… Bukmacherzy się cieszą Mrugnięcie okiem

Mamy napastnika!

Jeśli ktoś zastanawiał się czy jest na świecie polski piłkarz mogący zagrać w Reprezentacji Polski i zrobić różnicę to uwaga, jest! Właśnie się odnalazł. Gra w Bundeslidze i europejskich pucharach. Nie jest to Robert Lewandowski. Artur Sobiech swoim ostatnim występem w meczu przeciwko Śląskowi, strzelając dwie bramki, udowodnił, że zasłużył na miejsce w podstawowym składzie. Zaufał mu trener i dziś Polak się odwdzięczył strzelając kolejne dwa gole. Dwa mecze – 4gole, rzadka to sytuacja wśród polskich piłkarzy, dlatego na tym większe uznanie zasługuje Artur. Tym bardziej więc w oczy bije brak tego zawodnika wśród powołanych na mecze kadry. Nie jest jeszcze za późno by tę sytuację naprawić i wysłać sygnał zaufania w kierunku napastnika Hannoveru.

Na razie nasz najlepszy eksportowy strzelec Robert Lewandowski bramki nie zdobył, wyręczył go za to Kuba Błaszczykowski, który mistrzowi Niemiec zapewnił remis w wyjazdowym spotkaniu. Chodzą plotki, że Borussia rozmawia z Boenischem. No cóż, polska trójca w ekipie z Dortmundu rządzi, już nie długo idąc dalej tą samą drogą będziemy tam mieli więcej naszych niż piłkarzy z Niemiec. Oby się nie okazało, że co za dużo to nie zdrowoJęzor

Wracając jeszcze do meczu Wolfsburg – Hannover, słowa uznania należą się również innemu bohaterowi meczu. Szabolcs Huszti asystował przy wszystkich czterech golach gości.

W lidze francuskiej znów kolejna, jakże miła niespodzianka. Reims, drużyna Grzegorza Krychowiaka wywiozła remis z ciężkiego terenu. Mecz z Toulouse zakończył się wynikiem 1-1 a drużyna gospodarzy bramkę zdobyła dopiero w 90minucie meczu. Polak rozegrał kolejny pełny mecz. O pechu może za to mówić inny nasz reprezentant, Ludovic Obraniak. Jego Bordeaux, będące faworytem spotkania z Nice tylko zremisowało, tracąc bramkę w doliczonym czasie gry. Obraniak tym razem gola nie zdobył, jego zespół strzelił już po tym gdy ten opuścił plac gry.

W lidze włoskiej znów chwalony jest Kamil Glik, dzięki któremu już w drugim meczu Torino nie straciło bramki. Tym razem jednak remisu nie było. Piłkarze z Turynu wygrali 3-0 z Pescarą i jak na razie zajmują 3 pozycję w tabeli. Oby tak dalejUśmiech

Sypnęło niespodziankami w ten weekend na boiskach Europy. Wystarczy wspomnieć chociaż kurs na zwycięstwo Tereka Groznego, który u niektórych bukmacherów dochodził nawet do 10.08(!). Terek wygrał 2-1. Zaskoczyła też liga angielska, belgijska czy niemiecka. Tym razem nie zawiódł Milan wygrywając na wyjeździe 3-1. Hat trickiem popisał się Pazzini. W lidze szkockiej Celtic udowodnił, że nie warto podnosić sobie całkowitego kursu, wstawiając ich do „pewniaków”.